Polityka

Minister środowiska: Harwestery nie wrócą do puszczy

Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Pod koniec trzeciej kadencji rządów PiS Polacy nie będą już musieli nosić masek przeciwsmogowych. Poprawimy jakość powietrza w Polsce – przekonuje Henryk Kowalczyk, szef resortu środowiska.

Rzeczpospolita: Dlaczego pan – zajmujący się wcześniej kwestiami ekonomicznymi, były wiceprzewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów i p.o. minister skarbu państwa – został ministrem środowiska?

Henryk Kowalczyk, minister środowiska: O to trzeba zapytać pana premiera Mateusza Morawieckiego.

Można pana rzucić na każdy odcinek? Zgodziłby się pan zostać ministrem sportu, mimo że to również nie pana działka?

Nie na każdy odcinek można mnie rzucić. W Ministerstwie Środowiska jest dość sporo pieniędzy i trzeba nimi dobrze zarządzać, więc może dlatego zostałem ministrem środowiska.

Ma pan kompetencje do kierowania tym resortem?

Nie trzeba bardzo szczegółowo znać się na wszystkich zwierzętach i roślinach, żeby zostać ministrem środowiska. Potrzebny jest dystans, który mi pomógł m.in. przy prawie łowieckim, gdzie nie jestem ani wyjątkowym ekologiem, ani myśliwym. Dystans pozwala mieć trzeźwe spojrzenie na różne środowiska i problemy. Ponadto w wielu kwestiach współpracuję ze specjalistami w danej dziedzinie.

Ministerstwo Środowiska zmieniło kurs po dymisji Jana Szyszki?

Kurs Ministerstwa Środowiska pozostaje niezmienny. Naszym priorytetem jest ochrona środowiska, troska o lasy, parki narodowe i powietrze, a także realizacja dyrektyw europejskich. Zmieniają się środki ciężkości i sposoby dochodzenia do celów, ale nie same cele. Nie zamierzamy zaprzestać chronić środowiska.

To może warto przywrócić słowo „ochrona" Ministerstwu Środowiska, żeby znowu było Ministerstwem Ochrony Środowiska?

Rzecz nie w nazwie, ale w realnej ochronie środowiska.

Jan Szyszko panu doradza?

Spotykamy się. Czasem pytam o jakieś szczegółowe rzeczy.

Na komisji sejmowej Jan Szyszko ma pilnować głosowań?

To bzdura i pomówienie. Przyszedł jako członek komisji. Minister Szyszko nie ma wpływu na moje decyzje, ale doradza mi, gdy czasem go pytam.

A jak doradza na temat tego, co robić z Puszczą Białowieską?

Nie doradza mi w temacie Puszczy Białowieskiej. Rozpoznałem wszystkie problemy, które wynikają z konfliktu dotyczącego puszczy z Komisją Europejską i trybunałem. W tej chwili sytuacja jest opanowana. Udowodniliśmy, że realizujemy postanowienie unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

Nie grożą nam kary za wycinkę?

100 tysięcy euro dziennie to byłaby duża kara dla Polski. Czekam na ostateczną decyzję Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Chcę się jeszcze spotkać z komisarzem, żeby porozmawiać o przyszłości. Decyzja trybunału dotycząca wstrzymania cięć w Puszczy Białowieskiej jest postanowieniem tymczasowym, ale nie zamyka sprawy.

Kornik drukarz wycofał się z puszczy?

Kornik się nie cofnął. Tempo przyrostu kornika spadło, dlatego że w puszczy jest już coraz mniej żywych świerków. Kornik słabnie i już się nie rozwija lawinowo.

A w tych rejonach, w których kornik jest, wiosną będzie dochodziło do wycinki?

Nie sądzę. Kornika drukarza jest już w puszczy niewiele. Wycinanie drzew jako profilaktyka przed kornikiem byłoby mało skuteczne.

Harwestery nie wrócą do Puszczy Białowieskiej.

Nie wrócą.

A będą inne prace, np. piłami ręcznymi?

Poczekajmy na decyzję TSUE.

A jak zmieni się prawo łowieckie? Przed Ministerstwem Środowiska protestowali myśliwi, których lobby jest bardzo silne.

Jest sporo różnych grup interesów. Staramy się wyważyć racje myśliwych, ale też ekologów i rolników.

Jest też prezes Jarosław Kaczyński, który nie lubi myśliwych i chce zaostrzenia prawa łowieckiego.

W sporze o prawo łowieckie prezes Kaczyński – można powiedzieć – przedstawia poglądy bliskie środowiskom ekologicznym. Ale rozumie też interesy rolników.

A pan?

Próbuję te interesy pogodzić. Mam wrażenie, że po części się to udało. Nie wszyscy są pewnie zadowoleni, ale na tym polega kompromis. Protest myśliwych był dziesięciokrotnie mniejszy, niż zapowiadano. Emocje opadły. Po spotkaniu z myśliwymi mogę powiedzieć, że rekomendacje, o których mówiłem, znalazły poparcie również wśród tego środowiska.

Utrzymany zostanie zakaz wchodzenia do lasu w trakcie polowań?

Ten zakaz pozostanie, ale będzie dotyczył tylko polowań zbiorowych. Jesteśmy w trakcie nowelizowania prawa łowieckiego. Zmieniamy jeszcze pewne zapisy, m.in. dotyczące możliwości karania za przeszkadzanie w polowaniach.

Na czym polega złagodzenie?

Można zgłosić do ukarania osoby, które tylko umyślnie przeszkadzają w polowaniach. Łagodzimy, nie przy każdych polowaniach, przy polowaniach zbiorowych, oznakowanych, ze względu na bezpieczeństwo. W okresie zbiorowego polowania przeszkadzać nie można. Uprościliśmy wyłączenie swojego gruntu z polowań, poprzez zwykłe oświadczenie bez podawania przyczyny. Jego konsekwencja będzie jednak taka, że jeśli wyłączymy grunt z możliwości polowań, to znaczy że nie mamy prawo ubiegać się o odszkodowania za ewentualne straty spowodowane przez zwierzynę łowną. Stawiamy na pełną odpowiedzialność i konsekwencje z tym związane.

Wciąż można polować blisko budynków zamieszkanych przez ludzi.

Zwiększyliśmy odległość o 50 m, czyli o 50 proc. w stosunku do poprzednich zapisów. Rekomendujemy podwyższenie obecnie obowiązującej odległości na tyle, aby zachować możliwość dalszego prowadzenia gospodarki łowieckiej

Strona społeczna chciała zwiększenia odległości o 500 m.

Poszliśmy na daleko idący kompromis. Nie ma przypadków, żeby myśliwy zastrzelił kogoś na podwórku. Gdyby spełnić oczekiwania strony społecznej i wyznaczyć odległość 500 m, to po położeniu na to map w gminach, gdzie jest rozproszona zabudowa, polowań w ogóle nie można byłoby robić, byłyby one tylko możliwe w dużych kompleksach leśnych. To z kolei uniemożliwiłoby skuteczną redukcję populacji zwierzyny, w tym dzika w ramach zwalczania afrykańskiego pomoru świń (ASF), oraz powodowałoby ogromne szkody w rolnictwie.

Zwiększenie limitów odstrzałów?

Nie ma ustawowych limitów. Wyznacza się je na etapie zatwierdzania planu łowieckiego, w którym uczestniczą różne środowiska, m.in. izby rolnicze. Z powodu afrykańskiego pomoru świń musi nastąpić np. znaczna redukcja populacji dzików.

Wg PSL rząd PiS niedostatecznie walczy z ASF.

A co mają mówić?! Działania naszych poprzedników w tym względzie były niewystarczające.

ASF jest pod kontrolą?

Teoretycznie tak. Ale nie jest łatwo spowodować, żeby jego rozprzestrzenianie było pod kontrolą. Niespodziewane wydarzenie może doprowadzić do wybuchu ogniska i przeniesienia choroby na dużą hodowlę. ASF jest bardzo niebezpieczny.

A czy zostaną zakazane polowania z nagonką?

Teraz już prawie nie stosuje się polowań z nagonką, choć w niektórych przypadkach są konieczne. Gdy chcemy zrobić redukcję populacji dzików, to trzeba je najpierw wypłoszyć z kniei.

Dyrektorem Białowieskiego Parku Narodowego został myśliwy.

I zarazem lekarz weterynarii.

A to nie jest tak, że będzie decydował we własnym interesie.

Nie widzę konfliktu interesów. W zakres obowiązków dyrektora wchodzi plan ochrony parku.

Będzie decydował o limitach odstrzału.

Dyrektor będzie decydował o limicie odstrzałów bez względu na to, czy jest myśliwym, czy nie. Plan zatwierdza natomiast minister środowiska.

A co z zakazem polowań w parkach narodowych?

Jest. Myśliwy nie może swobodnie wejść do parku narodowego i polować. W ustawie doprecyzowujemy te zapisy. Jeśli w parku jest odstrzał redukcyjny, choćby z powodu ASF, to odstrzału mogą dokonywać tylko pracownicy parku lub myśliwy na indywidualne zezwolenie dyrektora parku i pod nadzorem pracowników parku.

Prace nad prawem łowieckim zostały wstrzymane ze względu na sprzeciw Jarosława Kaczyńskiego, który jest przeciwnikiem polowań?

Po posiedzeniu komisji sejmowej napływało wiele uwag z różnych środowisk, które musieliśmy rozpatrzyć. Marszałek Sejmu przedstawił mi stos uwag, z którymi musimy się zapoznać. Do procedowania nad ustawą wracamy na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Prezes nie interweniował, ale będę z nim rozmawiał w sprawie prawa łowieckiego. Liczę, że zaproponowane zmiany zostaną zaakceptowane.

Jak rząd walczy ze smogiem?

Przeznaczyliśmy ponad 20 mld zł na termomodernizację, ograniczenie szkodliwych emisji. Dodatkowo resort środowiska wspiera m.in. rozwój projektów geotermalnych, gdyż energia geotermalna jest całkowicie bezemisyjna.

Zostanie powołany pełnomocnik ds. walki ze smogiem?

Pełnomocnik nie jest potrzebny. Sam premier może nadzorować sprawę. W mojej opinii nie jest potrzebny dodatkowy urząd.

A nie ma pan poczucia winy, że Polacy wciąż muszą chodzić w maskach przeciwsmogowych i poprawy jakości powietrza przez ostatnie dwa lata wciąż nie ma?

Prowadzimy działania na rzecz poprawy jakości powietrza w Polsce. Zachęcamy do korzystania z energii elektrycznej do ogrzewania. Wspieramy zmianę technologii ogrzewania na ekologiczne. Wspieramy termomodernizację oraz elektromobilność. W ramach działań na rzecz rozwoju elektromobilności w Polsce resort środowiska przeznaczy m.in. ponad 2 mld zł na zakup ok. tysiąca innowacyjnych autobusów bezemisyjnych. Środki zapewni NFOŚiGW w ramach programu realizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju „Bezemisyjny transport publiczny". Samorządy i urbaniści powinni również dbać o kliny napowietrzające, żeby ruch powietrza mógł się odbywać, a ulice i bloki nie były chaotycznie projektowane. Pod koniec trzeciej kadencji rządów PiS Polacy nie będą już musieli nosić masek przeciwsmogowych. Poprawimy jakość powietrza w Polsce.

Czy samorządy będą musiały ponieść koszt przejścia na elektromobilność transportu publicznego?

Mamy kilka lat na zlikwidowanie transportu spalinowego i przejście na elektromobilność. Samorządy mogą liczyć na wsparcie państwa. Program elektromobilności ruszy już w tym roku.

Dla pana ekolodzy to ekoterroryści?

Nie spotkałem ekologów ekoterrorystów. Chce spotykać się ze wszystkimi zainteresowanymi ws. ochrony naszego środowiska, w tym z organizacjami ekologicznymi.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL