Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Zuzanna Dšbrowska: Bardzo długa smycz szefa Rady Ministrów

Fotorzepa, Robert Gardziński
Premier Mateusz Morawiecki ma duży zakres samodzielnoœci, znacznie szerszy niż miała Beata Szydło. Ale przyjdzie czas, że będzie musiał za to zapłacić.

„Rzšd Beaty Szydło był rzšdem PiS, a rzšd Mateusza Morawieckiego jest rzšdem Mateusza Morawieckiego" – to poglšd dominujšcy wœród polityków PiS. Dystans wobec nowego premiera jak dotšd manifestuje się w otwartym krytykowaniu jego szefa dyplomacji za wycofanie z agendy tematu reparacji wojennych od Niemiec.

Na miodowy miesišc nowy rzšd liczyć więc nie może. – W tym rozróżnieniu rzšdów jest widoczna jakaœ zmiana jakoœciowa – mówił w programie #RZECZoPOLITYCE senator PiS Jan Żaryn. – Idziemy w kierunku koncepcji rzšdu kanclerskiego, w którym premier ma instrumenty oddziaływania bezpoœredniego na swoich ministrów. Nie jest to gabinet resortowy.

Zdaniem polityka PiS silnš pozycję premiera widać po obsadzie tych ministerstw, które utworzono na bazie starego resortu rozwoju, bo wyraŸnie to jest sfera przypisana wyłšcznie jemu. – A nie różnym ministrom posiadajšcym w swoich resortach różne zaplecza polityczne – dodał senator.

Żaryn podkreœlił, że to jeden z problemów „œwietnej skšdinšd pani premier Szydło". – Tamten rzšd nie był stronš do końca samodzielnš i samoistnš – uznał. – Dziœ wydaje się, że pan prezes Kaczyński zdecydowanie przecišł tradycję ostatnich dwóch lat. I podjšł jednoznacznš decyzję: „premier Morawiecki jest premierem rzšdu autorskiego i do niego proszę się zwracać w sprawach rzšdowych, a nie do mnie".

Senator, zapytany o rolę w rzšdzie Joachima Brudzińskiego ze œcisłego kierownictwa partii, odpowiedział krótko, że „zaufanie jest rzeczš pięknš, ale w polityce musi być podtrzymane odpowiednimi instrumentami".

Co to oznacza dla perspektyw rzšdu Morawieckiego? Nieustanne chodzenie po polu minowym. W sytuacji gdy lider większoœci sejmowej nie bierze na siebie odpowiedzialnoœci za działania Rady Ministrów, jej szef będzie musiał się tłumaczyć przed partiš za wszelkie – małe i duże – ewentualne wpadki. Co więcej, to on zapłaci za nie politycznš cenę. Nie ma też wštpliwoœci, że gdy nadejdzie odpowiednia pora, nie będzie żadnych problemów, by – np. przed wyborami – wymienić go na prawdziwego lidera całej formacji. Nikt w PiS nie podniesie ręki w jego obronie

Ale sš także dobre strony takiego modelu: Morawiecki w wielu kwestiach ma wolnš rękę i może testować poparcie elektoratu dla bardziej umiarkowanych rozwišzań. Jego rzšd ma się podobać centrowym wyborcom, a PiS będzie robić swoje w parlamencie. Choć większoœć tego „swojego" raczej jest już przeprowadzona i drugš połowę kadencji można spędzić na zbieraniu owoców „dobrej zmiany". No, chyba że coœ się wymyœli, by zaspokoić oczekiwania poseł Krystyny Pawłowicz albo posła Stanisława Pięty. Tylko że do tego opinia rzšdu nie będzie wcale potrzebna.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL