Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Boks i polityka. Bohaterowie Filipin Manny Pacquiao i prezydent Rodrigo Duterte

Portret Pacquiao, hymn narodowy, podniosła atmosfera. Mieszkańcy Manili oglšdajš transmisję walki swojego bohatera (3 maja 2015 r., Manny przegrał z Floydem Mayweatherem)
Getty Images, J.Gerard Seguia
Jeœli Manny Pacquiao popiera wprowadzenie stanu wojennego, to musi być ono słuszne – uważajš Filipińczycy. Bokser i senator jest dla wielu z nich nie tylko autorytetem, ale też bohaterem i wzorcem do naœladowania.

Manila. 2 lipca 2017 r., 9 rano. W lokalnych barach zaczęła się transmisja z Australii. „Bitwa o Brisbane", jak medialnie nazywany jest pojedynek filipińskiego pięœciarza i senatora Manny'ego Pacquiao z Australijczykiem Jeffem Hornem. Od kilku dni wszyscy rozmawiajš o „walczšcym senatorze".

12-letni Mike pomaga w barze sportowym i na moje pytanie odpowiada: – Oczywiœcie, że boksuję. Wszyscy boksujš! A kto wygra? – Pacquiao – mówi pewnym głosem, bez cienia wštpliwoœci. Również w być może najlepszej na Filipinach sali bokserskiej Elorde, nazwanej tak na czeœć innej filipińskiej legendy boksu Gabriela „Flasha" Elorde, trenerzy i zawodnicy kibicowali swojemu senatorowi, nie dopuszczajšc myœli o porażce.

Sala Elorde ulokowana jest w największym w Azji centrum handlowym Mall od Asia, a wejœcia do budynku pilnujš liczni uzbrojeni strażnicy. To tu właœnie Pacquiao trenował przed „bitwš o Brisbane", zanim zdecydował się na kilka tygodni wrócić do rodzinnego General Santos na wyspie Mindanao i dokończyć przygotowania – z dala od kibiców, mediów i zgiełku stolicy. Stamtšd wyruszył do Australii żegnany z honorami, w asyœcie wojska. Pacquiao wynajšł dla towarzyszšcej mu 200-osobowej rodziny i œwity cały samolot Boeing 757.

Kryminaliœci też kibicujš

Na Filipinach boks jest jednym ze sportów narodowych, a Pacquiao ma status gwiazdy i bohatera. – Gdyby parę lat temu chciał startować na prezydenta, wygrałby – mówił mi przed walkš Richard, jeden z kibiców spotkanych w barze sportowym w Manili. – A obecnie? – dopytuję. Richard kręci głowš – Teraz mamy prezydenta Duterte, który wreszcie robi porzšdek.

Siedzšc w małym barze w bocznej uliczce miasteczka Paranaque na przedmieœciach Manili, obserwowałam walkę wraz z tłumem kibiców. Rozentuzjazmowanych, przeżywajšcych, krzyczšcych, zagrzewajšcych swojego idola do walki. W czasie walk mistrza Filipiny zamierajš, wszyscy oglšdajš transmisje. – Nawet przestępstw nikt nie popełnia. Kryminaliœci też kibicujš – œmieje się barman.

Tymczasem Pacquiao z Hornem przegrał na punkty. I to jednogłoœnš decyzjš sędziów. Tego nikt się nie spodziewał. Smutek, rozczarowanie, złoœć – bar zaczšł się kotłować od negatywnych emocji, dyskusji, poszukiwania spisków przeciw zawodnikowi, złorzeczenia na sędziów i Horna. Już parę dni póŸniej słyszałam od rozgoryczonych taksówkarzy komentarze, że „Pacquiao się kończy". „Zamiast zajmować się politykš, powinien się przyłożyć do boksu". Łaska filipińskiego tłumu na pstrym koniu jeŸdzi.

– Prawda jest taka, że Horn był skuteczniejszy i szybszy. A szybkoœć to była największa siła Pacquiao. Szybkoœć ršk i praca nóg to podstawy w boksie. Pamiętaj o tym! – podkreœlał Anthony, który kiedyœ był w pierwszej dziesištce najlepszych filipińskich zawodników, a obecnie pracuje jako trener w Elorde. To u niego pobierałam nauki przez pierwszy tydzień mojego ponadmiesięcznego pobytu na Filipinach.

Senator „Manny"

Na wyspy przyjechałam podszkolić umiejętnoœci bokserskie i sprawdzić, jak wyglšdajš sale i treningi w różnych miejscach kraju. Chciałam się też dowiedzieć więcej o sytuacji społeczno-politycznej pod rzšdami prezydenta Duterte.

Œcisły zwišzek boksu z politykš symbolizuje właœnie Emmanuel „Manny" Pacquiao, jeden z najlepszych bokserów w historii tego sportu, a równoczeœnie aktywny polityk. Pacquiao zasiadał w Izbie Reprezentantów (niższa izba parlamentu Filipin) od 2010 r., a w wyborach w maju 2016 r. uzyskał mandat senatora. Bokser jest również hojnym filantropem i przeznacza ogromne sumy na pomoc najuboższym. Wraz z żonš Jinkee prowadzi fundację, przekazujšc żywnoœć, przybory szkolne, fundujšc stypendia dla dzieci i młodzieży.

„Duma Filipin", jak rodacy nazywajš Pacquiao, nie jest jednak bez skazy. Znany jest np. ze swojej homofobii, której dał wyraz w publicznych komentarzach, co zresztš kosztowało go utratę intratnego kontraktu reklamowego ze znanš firmš sportowš. Popiera kontrowersyjnego prezydenta i jego niekonwencjonalne pomysły, np. na walkę z narkotykami, jak również wprowadzenie stanu wojennego na wyspie Mindanao. Pacquiao pochodzi właœnie z tej wyspy. Do dziœ mieszka w mieœcie General Santos, na południu Mindanao (ma również posiadłoœci w Manili oraz Los Angeles).

Pięœciarz wyrastał w skrajnej biedzie, a z domu uciekł jako nastolatek. W jednej z sal bokserskich na wyspie Cebu opowiadano mi historię o tym, jak ojciec zabił i zjadł psa, z którym mały Emmanuel się bawił. Być może to tylko legenda wokół niezwykłej kariery pięœciarza, ale faktem jest, że wyszedł ze skrajnego ubóstwa i ciężkš pracš dorobił się fortuny i uwielbienia na całym œwiecie. Słyszałam sprzeczne historie o pierwszych latach jego kariery – jedni mówiš, że już na Mindanao ktoœ poznał się na jego talencie i zaprosił na treningi do Manili, inni, że uciekł z domu właœnie do Manili i tam trenował w spartańskich warunkach, mieszkajšc na ulicy. Pewne jest jednak, że jego talent przykuł uwagę promotorów i już w wieku 16 lat zaczšł brać udział w zawodowych walkach, a w cišgu spektakularnej kariery sięgnšł po tytuł mistrza w oœmiu różnych kategoriach wagowych. A to nie udało się dotychczas żadnemu innemu pięœciarzowi. Kolejnym mistrzowskim pasom towarzyszyły coraz większe pienišdze. Pacquiao zachłysnšł się w pewnym momencie sławš i bogactwem. – Wiesz, kiedy trenował w USA odbiło mu – imprezy, kobiety, używki... Ale wrócił do Boga. I żony – opowiadał mi jeden z trenerów w Cebu.

Pacquiao często odwołuje się do Boga w licznych wpisach w mediach społecznoœciowych, w wywiadach oraz przemówieniach w Senacie, a jego fundacja dystrybuuje wœród ubogich Biblię. Bokser podkreœla również rolę rodziny. Z żonš Jinkee ma pištkę dzieci.

– W niedzielę niestety nie potrenujemy – tłumaczył mi jeden z trenerów w sali bokserskiej PacMan Wild Card, założonej przez Pacquiao w rodzinnym General Santos. – Szef jest bardzo wierzšcy. W niedzielę musimy wszyscy chodzić do koœcioła i spędzać czas z bliskimi – dodał z przekšsem, jednak szybko się zreflektował: – Ale to dobrze, niektórym potrzebna taka motywacja z góry.

Filipiny to państwo katolickie, wiarę tę wyznaje ponad 80 proc. populacji, a Filipińczycy bywajš fanatycznie wręcz wierzšcy. To właœnie na wyspie Luzon w miejscowoœci San Fernando co roku w Wielki Pištek organizowane sš inscenizacje Drogi Krzyżowej, podczas których pogršżeni w religijnym transie Filipińczycy nie tylko biczujš się do krwi, ale również sš przybijani do krzyży. Ukrzyżowanie jest największš nobilitacjš, ustawiajš się do niego kolejki wiernych. Dłonie sš przybijane do ramion krzyża i podwišzywane, nogi przybijane do drewnianej podstawki, wšskiej półeczki wystajšcej z krzyża. Inaczej gwoŸdzie nie utrzymałyby ciężaru ciała. Ukrzyżowani zdejmowani sš z krzyży po upływie kilku, czasem kilkunastu minut i przekazywani w ręce służb medycznych, które opatrujš rany.

Miałam okazję obserwować ukrzyżowania w 2016 r. i rozmawiałam z człowiekiem, który od 13 lat brał udział w tej krwawej ceremonii. Stawiał się z własnymi, poœwięconymi gwoŸdziami, którymi był przybijany do krzyża. Takie praktyki nie budzš na Filipinach żadnego zdziwienia.

Surowy ojciec narodu

Zarówno prezydent Duterte, jak i senator Pacquiao sš gorliwymi chrzeœcijanami: prezydent katolikiem, Pacquiao, choć wychowany w domu katolickim, obecnie jest protestantem. Obaj powołujš się na Boga, ale religię łšczš np. z przyzwoleniem na zabijanie bez sšdu podejrzewanych o stycznoœć z narkotykami. Wojna z narkotykami ogłoszona przez prezydenta w czerwcu 2016 r. kosztowała – według szacunków Human Rights Watch – życie ok. 7 tys. osób. W dużym skrócie polega ona na zabijaniu osób podejrzewanych o handel narkotykami lub ich zażywanie.

Retoryka prezydenckich wystšpień jest dla przybysza z Europy wręcz szokujšca, używa on niezwykle ostrych słów, czasem wulgaryzmów. W niecenzuralnych słowach obrażał już prezydenta Obamę, a także Parlament Europejski, który przyjšł rezolucję wyrażajšcš zaniepokojenie łamaniem praw człowieka w jego kraju. Terrorystom Duterte zapowiedział, że... zje ich wštroby. Nawet bioršc poprawkę na różnice kulturowe, brzmi to radykalnie. Ale społeczeństwu się podoba. Pozycja prezydenta Duterte – mimo osobliwego podejœcia do rozwišzywania licznych problemów, z którymi boryka się kraj, i międzynarodowej krytyki – jest bardzo silna. Pogrzeby kolejnych ofiar „wojny z narkotykami" zamieniajš się co prawda niekiedy w protesty przeciw polityce Duterte. Do wrzeœnia miały one charakter marginalny. Ale 21 wrzeœnia na ulice Manili wyszły tysišce manifestantów z transparentami „Przerwać zabijanie". Protestujšcy nie chcš też powtórki z historii – dokładnie 45 lat wczeœniej stan wojenny wprowadził w kraju Ferdynand Marcos, co było poczštkiem krwawej dyktatury trwajšcej aż 14 lat. Ale zdecydowana większoœć społeczeństwa stoi murem za prezydentem. Sondaże z sierpnia 2017 r. wskazujš, że Duterte cieszy się 82-proc. poparciem społecznym.

– Potrzebowaliœmy kogoœ takiego. On nas broni – tłumaczył mi spotkany na wyspie Palawan pastor, co kilka zdań wtršcajšcy frazę „Jezus jest odpowiedziš". Dopytywałam, czy nie przeszkadza mu, jako osobie głęboko wierzšcej, kara œmierci i brutalna rozprawa z podejrzewanymi o stycznoœć z narkotykami. – Duterte odpowiada za kraj, jest jak ojciec, który musi być surowy.

Nie było sensu z nim dyskutować, był przekonany do swoich racji. Tak jak większoœć moich rozmówców, którzy wychwalali prezydenta i jego rzšdy twardej ręki, nazywajšc go ojcem narodu. Jedynie na wyspie Mindanao usłyszałam nieœmiały komentarz, że za ostrymi słowami nie idzie skutecznoœć w rozprawieniu się z terrorystami.

Nowy kalifat

A terroryœci działajš na Filipinach od lat i motywowani sš nie tylko skrajnym islamem, ale i chęciš odłšczenia południa Filipin od reszty kraju i proklamowania tam kalifatu. Grupy podłšczyły się pod szyld ISIS i przy wsparciu tzw. Państwa Islamskiego oraz terrorystów powracajšcych do Azji Południowo-Wschodniej chcš stworzyć nowe państwo.

W zwišzku z walkami o miasto Marawi, które zajęli dżihadyœci z organizacji Abu Sajjafa i Maute, na Mindanao wprowadzono w maju 2017 r. stan wojenny. W lipcu tego roku na wniosek prezydenta senat zdecydował o przedłużeniu go do grudnia. Pacquiao zdecydowanie poparł zastosowanie tego œrodka na swojej rodzinnej wyspie. Zresztš jako najbardziej znany na arenie międzynarodowej Filipińczyk jest celem terrorystów, którzy od lat próbujš go porwać.

Departament Stanu USA podał w dorocznym raporcie na temat zagrożenia terrorystycznego, opublikowanym w lipcu 2017 r., że Filipiny w 2016 r. weszły do pierwszej pištki państw z największš liczbš incydentów o takim charakterze. Służbom udało się częœci z nich zapobiec, w tym zamachowi bombowemu w Manili w listopadzie 2016 r., ale w tym samym roku terroryœci zamordowali dwóch uprowadzonych Kanadyjczyków (obcięli im głowy) i zastrzelili niemieckš żeglarkę. Rok póŸniej obcięli głowę jej partnerowi, za którego starali się uzyskać okup, podobnie jak dwóm wietnamskim marynarzom.

Grupa Abu Sajjafa jest aktywna na południu Filipin i północy Borneo (czyli wyspy podzielonej pomiędzy Indonezję i Malezję, na której znajduje się również niewielki sułtanat Brunei). Z kolei grupa Maute operuje głównie na Mindanao i jest odpowiedzialna m.in. za zamach bombowy w mieœcie Davao we wrzeœniu 2016 r., w wyniku którego œmierć poniosło 15 osób, a kilkadziesišt zostało rannych. Davao jest miastem symbolicznym – to z niego pochodzi prezydent Duterte, tu był długi czas gubernatorem. Obie organizacje terrorystyczne współpracujš nie tylko ze sobš i z tzw. Państwem Islamskim, ale i z innymi ekstremistami z regionu.

Autorytet i bohater

Na południu Mindanao, w mieœcie General Santos i jego okolicach, życie wydawało się toczyć normalnie, ale wyraŸnie widoczne były wzmożone kontrole bezpieczeństwa – patrole policji, posterunki wojskowe na drogach, liczne plakaty ze zdjęciami poszukiwanych terrorystów. I choć na północy wyspy w obliczu dramatycznych konsekwencji walk dla ludnoœci cywilnej z pewnoœciš poparcie dla prezydenta jest niższe, na południu nie spotkałam nikogo, kto krytykowałby wprowadzenie stanu wojennego. W rozmowach podnoszony był argument, że Pacquiao popiera to rozwišzanie, a zatem musi ono być słuszne. Sojusz legendy boksu z prezydentem na Mindanao zapewnia więc obu dodatkowe korzyœci wizerunkowe.

„Walczšcy senator" mimo porażki z Jeffem Hornem w swoich rodzinnych stronach cały czas traktowany jest jak autorytet i bohater, który troszczy się o bliŸnich, np. rozdajšc jedzenie w ubogich dzielnicach GenSan, jak nazywane jest General Santos. Zainwestował również niemałe pienišdze w rozwój miasta: wybudował zadaszony stadion, hotel, restaurację, a przede wszystkim salę bokserskš PacMan Wild Card. Nazwa nawišzuje do legendarnej sali treningowej w Los Angeles, w której na co dzień pracuje trener walczšcego senatora Freddie Roach. Roach to bokserska legenda, pracował m.in. z Oscarem de la Hoyš, Amirem Khanem, Mikiem Tysonem, Waynem McCullough, Miguelem Cotto i jest współautorem wielu sukcesów Pacquiao. Trener Roach po przegranej z Hornem zasugerował, że dla Pacquiao czas na zakończenie kariery. Ale w PacMan Wild Card Gym nikt się z nim nie zgadza. – Walczył lepiej od Horna – mówili mi jednym głosem spotkani w sali bokserskiej zawodnicy, krytykujšc werdykt sędziów. Zaczęłam się zastanawiać, czy oglšdaliœmy tę samš walkę. Ale uwielbienie dla krajana jest tak wielkie, że chyba przysłania nieco obiektywne postrzeganie rzeczywistoœci.

Podróżujšc miesišc po Filipinach, trenujšc w siedmiu salach na pięciu wyspach, rozmawiałam z wieloma miłoœnikami boksu. Poza Mindanao większoœć rozmówców była wyraŸnie rozczarowana wynikiem Pacquiao. Jednak „walczšcy senator" się nie poddaje i zapowiada, że chętnie spotka się z australijskim bokserem ponownie w ringu, a kolejna walka może w okamgnieniu przywrócić uwielbienie kibiców w całym kraju. Z kolei poparcie wyborców na Mindanao wydaje się niezmienne i niezagrożone.

Dr Katarzyna Maniszewska jest ekspertem Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas, wykładowcš akademickim

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL