Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Pro8l3m: Nie jesteśmy dobrym głosem społeczeństwa

Nie jesteœmy żadnš tubš propagandowš – mówi Steez (z lewej, na pierwszym planie Oskar)
Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz
Nie jestem dobrym głosem społeczeństwa, nie robię kawałków, które uważam za słuszne. Robię takie, nad którymi praca sprawia mi przyjemnoœć. Bardziej niż polityka interesuje mnie inwigilacja przez media społecznoœciowe - mówi Pro8l3m, duet hiphopowy: raper Oskar i producent muzyczny Steez.

Plus Minus: Słucham waszej ostatniej płyty i trochę jestem zaskoczony: już nie tylko imprezy?

Oskar Tuszyński: Ile można... Choć akurat jestem trochę wczorajszy – może stšd chwilowa niechęć do imprez.

Piotr „Steez" Szulc: Imprez mniej, ale jak sš, to mocne.

Nagrywaliœcie kawałki o imprezach, a teraz wydaliœcie płytę „Hack3d by GHOST 2.0" o ciemnej stronie mediów społecznoœciowych. Kiedyœ takimi sprawami zajmował się punkowy Dezerter, a teraz okazało się, że najlepiej czujš to hiphopowcy. Po jej przesłuchaniu zakleiłem kamerę w komputerze.

O.: Ja zaklejam i odklejam, na zmianę. Nie pytajcie, kiedy zaklejam.

S.: No właœnie pytanie, czym się zajmujesz. Nie sšdzę, by starsza pani, która pracuje na kasie w Biedronce, też musiała zakleić, bo kto by miał jš œledzić i dlaczego... Natomiast zorientowaliœmy się, że jakby komuœ przyszło do łba œledzenie, to jest to bardzo proste. Jest też druga strona medalu. Oskar nawinšł: „Jak będš ci meliniarze opierd... kwadrat, to twój samsung to nagra". Ostatnio co i rusz pojawiajš się zdjęcia złodziei, którym ukradziony sprzęt sam je cyknšł i wysłał w sieć.

A z drugiej strony pojawia się myœl, że największym więzieniem byłoby „odpięcie od sieci".

S.: Internet daje nam na tyle duży komfort, wolnoœć wyboru i pewnš swobodę wypowiedzi, że stał się już równoległš rzeczywistoœciš. Jak sieć przestaje działać, to nie zapłacisz rachunków, nie zamówisz jedzenia i nie napiszesz na fejsie do znajomych.

O.: Możesz dziœ funkcjonować, nie wychodzšc z domu. Pracujesz, pozyskujesz informacje, odbywasz spotkania, zamawiasz jedzenie – odcięcie od sieci jest prawie jak zamknięcie.

Może trzeba sobie robić wakacje od internetu.

O.: Tu mamy wakacje, bo w tym studiu nie ma zasięgu. Gdy był, byliœmy rozproszeni. Choć nie jestem chyba aż tak wkręcony w sieć. Wydaje mi się, że jak na dzisiejsze realia spędzam dosyć dużo czasu offline.

A co na takie przemyœlenia fani, którzy przyzwyczaili się, że robicie kawałki o imprezach?

O.: Nam się wcišż takie kawałki podobajš.

S.: Zabawa to uniwersalny temat, bo jest dla większoœci z nas jakimœ wspólnym punktem odniesienia, niezależnie od tego, kim jesteœmy. Dodatkowo dla nas melanże sš też miejscem spotkania z fanami, którzy przychodzš na nasze koncerty.

O.: Ludzie robiš różne rzeczy. Jeden piecze chleb, drugi naprawia samochody, ale jak siadajš do wódki, to równajš do jednej linijki. Potem budzš się i stwierdzajš, że to było bez sensu. Tysišc melanży i tysišc pierwszy będzie taki sam... Zaletš i równoczeœnie bolšczkš rapu jest to, że każdy może nagrać kawałek. Jakby była taka potrzeba, to byœmy nagrali coœ w 15 minut i to nawet z tobš na refrenie. I może coœ by z tego wyszło. Tu czasem dobre rzeczy wychodzš przypadkiem.

S.: Polski rap wszedł w dojrzalszy etap, ale my wychowywaliœmy się, słuchajšc polskich pionierów gatunku. Wielu z nich brak talentu nadrabiało zapałem i zajawkš. Czas ich zweryfikował. To taka naturalna selekcja.

Pamiętam pierwszš legendarnš składankę wytwórni SP Records. Ciężko byłoby dziœ tego słuchać i to mimo że tam po raz pierwszy pojawił się legendarny skład Kaliber 44.

S.: W magazynie „Klan" było dużo ciekawych składanek, a wœród nich gorsze i lepsze rzeczy. Ja tego nie chcę w żaden sposób napiętnować, tylko zauważam, jak to się bardzo zmieniło.

O.: To byli pionierzy.

A ty musiałeœ pracować nad tym, jak rapujesz, nad tzw. flow? Twój styl to znak rozpoznawczy zespołu.

O.: Pracowanie nad flow to moja zajawka. Nie myœlałem dawniej, że będę się kiedyœ tym zajmował zawodowo, po prostu mnie to kręciło.

S.: Oskar rapuje od poczštku lat dwutysięcznych. To nie jest tak, że w dwa lata wypracował takie flow. To trwa i ewoluuje.

O.: Jedni grajš w piłkę, inni jeżdżš na deskach, a ja rapowałem. Na poczštku siedzisz zjarany z ziomkami i rapujecie dla zabawy. To po prostu robienie muzyki dla zajawki, tak samo jak garażowe ekipy rockowe czy punkowe grajš po piwnicach.

S.: Napiszesz 100 tekstów i zaczynasz się orientować, że sš jakieœ zasady.

O.: To jak dobry mecz piłki nożnej. Nikt przecież nie oglšda, jak gracie z ziomkami pod blokiem. Nie oglšdasz też goœcia, który jedzie małym fiatem, tylko Formułę 1. I nie musisz być kierowcš, żeby docenić jego jazdę. To właœnie skill, umiejętnoœci.

To forma. Polski hip-hop miał kiedyœ œwira na jej punkcie, stšd tak wybitne płyty, jak „63 minuty dookoło œwiata" zespołu Kaliber 44, która jest w zasadzie o niczym. PóŸniej przyszła treœć.

O.: To kwestia tego, jak szeroko masz otwarte oczy. Staram się patrzeć szerzej, mam poczucie, że muzycznie możemy zrobić to, co chcemy i to nawet nie musi być hip-hop. Musiało to we mnie dojrzeć. Kiedyœ, patrzšc na rap, widziałem okreœlonš tematykę. PóŸniej zrozumiałem, że mogę pisać o czym chcę.

S.: Rap się odkleił od swoich hiphopowych korzeni. Tak jak uciekło od nich graffiti.

Jak to jest, że obecnie praktycznie cała liczšca się w Polsce muzyka niezależna to rap?

S.: To jest muzyka naszych czasów. Bardzo wdzięczne i proste narzędzie ekspresji.

O.: Nie wiem, jak długo to jeszcze potrwa, ale nawet jak rap nie będzie głównš siłš, to myœlę, że przez jakiœ czas będzie bardzo mocny, nawet gdzieœ w tle.

Większoœć niezależnych wytwórni, które sobie dobrze radzš, to te hiphopowe.

S.: One urosły na tym, że nie było kompetentnych ludzi w dużych wytwórniach i twórcy stwierdzili: nikt nas tam na górze nie rozumie, więc otwieramy własne wydawnictwa. Rynek muzyczny w Polsce nigdy nie stał na wysokim poziomie, co innego twórcy. Brak wsparcia ze strony dużych wytwórni oraz poczštkowa hermetycznoœć gatunku sprawiły, że rap zamiast do radia trafił na YouTube'a, który po chwili okazał się jednym z najlepiej rokujšcych, w kontekœcie promocji muzyki, mediów. I dlatego teraz rekordy oglšdalnoœci w polskiej muzyce rozrywkowej bijš głównie rapowe klipy, do spółki z resztš z disco polo, które jest zupełnie innš historiš, ale paradoksalnie przeszło podobnš drogę.

Ale patrzšc na to, jak wyglšdajš wasze teledyski, to chyba też w nie ktoœ mocno zainwestował.

S.: Tak, my.

Stać was na palenie samochodów? Jesteœcie bogaci z domu?

S.: Nie, na wszystko, co mamy zapracowaliœmy sami. Inwestujemy w nasz projekt własne pienišdze i dbamy, żeby wszystko wyglšdało dobrze. Nie ma tam żadnych sponsorów. Nie chcemy być żywym noœnikiem wartoœci, z którymi się nie identyfikujemy, albo zwyczajnie noœnikiem reklamowym. Jak to zresztš ktoœ kiedyœ słusznie zauważył, niekomercyjnoœć też ma wartoœć komercyjnš. Być może nasi fani doceniajš naszš niezależnoœć.

O.: Jak robisz coœ na poziomie, to znajdzie się kilka osób, które zechcš ci pomóc. Choć akurat samochód kupiliœmy.

S.: Za straż pożarnš też zapłaciliœmy.

Robisz coœ sam, a potem czysty zysk.

O.: Chodzi mi o kontrolę nad stylem, o pełnš władzę nad decyzjami.

S.: Teraz, gdy już wiadomo, jaki potencjał ma to, co robimy, to moglibyœmy zwišzać się z wytwórniš i wywalczyć kontrakt, który dawałby nam podobne zyski i w dodatku trochę odcišżał, ale nie o to chodzi. Mamy nad wszystkim kontrolę. Nikt mi nie przyjdzie i nie powie, że na singiel to ten kawałek, a okładka to taka. Nie twierdzę, że byłoby w tym coœ złego, sš przecież artyœci, którzy tego potrzebujš. Ale nie my.

Oglšdam te teledyski i myœlę: ale ci goœcie majš dużo hajsu. A tu przychodzę i siedziba w jakiejœ rap-kanciapie...

S.: Rap-kanciapa rap-kanciapš, ale żyjemy jak chcemy. Tytuł naszej pierwszej płyty to „C30-C39", czyli gambit królewski. Ryzykowny manewr szachowy. I my zaryzykowaliœmy. Do pierwszego albumu dołożyliœmy.

Czyli nagrywanie muzyki po pracy.

O.: Robiłem różne rzeczy, mšdre i głupie, ale w sumie mało mnie to ciekawiło.

S.: Siedliœmy i podjęliœmy decyzję.

O.: Stwierdziłem, że albo robię to tak jak trzeba – czyli poœwięcajšc inne rzeczy – albo w ogóle.

I jak wyglšda życie zawodowego rapera? Pamiętam jak kiedyœ raperzy z zespołu Beastie Boys opowiadali o swoim dniu: wstajš rano i odwożš dzieci do szkoły, a potem 8 godzin pracy w studiu.

S.: Katujemy się w okresach, gdy pracujemy nad materiałem.

O.: Zwolniłem. Mam więcej czasu na swoje zajawki. Robię to, co lubię: oglšdam filmy, czytam ksišżki, piję wódkę. Mam czas na spotkania z ludŸmi i jedzenie dobrych rzeczy. Tu jest Polska, więc to nie tak, że odnosisz sukces i masz na ferrari. Wybieram zajęcia, które według mnie mogš mi pomóc w procesie twórczym. Tak wybieram też filmy czy ksišżki. Może podłapię trochę stylu.

I co teraz czytasz?

O.: Brnę przez „Braci Karamazow" Dostojewskiego, „Zero, zero, zero" Saviano i trzeci raz przez „Prawdziwego gangstera". To mi najlepiej wchodzi.

S.: Ja mam nadzieję, że niedługo będę żył jak Oskar, ale na razie robię na dwa etaty w muzyce. Produkujemy prawie wszystkie nasze koncerty i jestem menedżerem też kilku innych artystów. Dostałem wizę do Stanów i możliwe, że następne rzeczy będziemy nagrywać w Los Angeles.

O.: Œwiat jest otwarty. Mamy budżet na następnš płytę i na życie w czasie jej realizacji.

W Los Angeles?

O.: To zależy jak będziemy tam żyli. Wynajmujesz mieszkanie i tam też jest przecież Biedronka.

S.: Nowe sytuacje życiowe to zawsze twórczy stymulant.

Nasza muza...

S.: Czyli chcesz z nami ten refren nagrać? (Œmiech).

W sensie polska muza. Ona niczym się nie różni brzmieniowo od tej z USA. Kiedyœ była przepaœć. Wiele z najlepszych polskich rapowych płyt zostało Ÿle wyprodukowanych, bo nikt nie wiedział jak to dobrze zrobić.

S.: Jeœli chodzi o brzmienie, to korzystamy z usług najlepszych. Tak jest od pierwszej płyty. Stwierdziliœmy, że nie będziemy na tym oszczędzać. Ale to jest naprawdę ostatni etap, ostatni sznyt. Jest mnóstwo rapowych albumów, które brzmiš słabo, ale majš to coœ, choćby legendarny pierwszy materiał ekipy Molesta. W muzyce nie chodzi przecież tylko o brzmienie.

O.: Dawniej wydanie płyty graniczyło z cudem. Wszyscy byli spięci, żeby jš po prostu domknšć.

S.: Teraz jest łatwo wydać album. Wszystko masz pod rękš. A kiedyœ sukcesem było stworzenie czegokolwiek, co pojawiłoby się na sklepowej półce. Do klipu nie brałeœ ziomeczków, tylko musiałeœ mieć profesjonalnš ekipę wideo, sprzęt kosztował krocie, trzeba było umieć go obsłużyć itd...

Te teledyski też przeważnie nie wyglšdały za dobrze.

S.: Teledyski były bardzo drogie. Mój ojciec pracował w studiu produkcyjnym, które kręciło reklamówki. Studio podupadło, bo okazało się, że konkurencjš dla firmy z infrastrukturš sš dzieciaki z kamerami, które za mniejsze pienišdze robiš podobne rzeczy. Technologia zmieniła rynek. To akurat dobrze dla hip-hopu, bo stać nas na teledyski bez wsparcia dużych wytwórni.

A ciebie w pisaniu tekstów interesuje to, co się dzieje dookoła?

O.: Interesuje mnie sytuacja, ale muzykę robię apolitycznie.

Czyli nie chodzisz protestować w sprawie sšdów?

O.: Nie chodzę, ale wiem, że jest protest.

S.: Czasem to jest bardzo ważne, a czasem ci, którzy chodzš na protesty, sami nie do końca wiedzš, po co tam sš, ale zabierajš głos. Walczš przeciwko zmianom, których nie rozumiejš, bo znajomi poszli.

O.: Może wielkie zmiany tak przebiegajš. Charyzma jednostki potrafi cišgnšć mniej œwiadomš resztę.

S.: W społeczeństwie obywatelskim ludzie powinni protestować i to powinno mieć realny wpływ na partie rzšdzšce. Jeœli winić obecny rzšd za to, co i w jaki sposób się dzieje w sšdownictwie, to równie dobrze można mieć pretensje do poprzedniej władzy, która z tym sšdownictwem przez lata nic nie zrobiła. Doprowadzili do sytuacji, w której sfrustrowane masy legitymizujš kontrowersyjne działania partii rzšdzšcej.

I wam podoba się ta zmiana?

S.: Niekoniecznie, spójrz na przykład jak rozdzielane sš œrodki na kulturę. Moi znajomi, którzy organizujš wydarzenia kulturalne, narzekajš, że zabrano im pienišdze, bo musi być na festiwale sakralne. Tak się barterem partia rzšdzšca rozlicza za wsparcie na niedzielnych mszach.

O.: Podobno żyjemy w œwieckim kraju...

S.: Mamy ogromnš liczbę zadeklarowanych katolików, ale ci ludzie w głębi duszy nie wierzš w nauki Koœcioła, oni sš po prostu wychowani w tym duchu, wyuczeni tego od dziesištek pokoleń. Zabawny paradoks, bo żyjemy w wolnoœciowym, demokratycznym społeczeństwie, a wcišż wierzymy w monarchicznš konstrukcję wszechœwiata.

Rozumiem, że te festiwale sakralne sš pewnym symbolem. Pewnie jak władza przeinwestuje, to nastšpi sprzężenie zwrotne i ludzie się od tego odwrócš.

S.: Ciężko powiedzieć, bo nieduży procent ludzi zwraca uwagę na to, jak rzšd zarzšdza budżetem.

O.: Chodzi o przedłużenie kadencji. Widzę to jako deal, którego celem jest przetrwanie. To jest jedna z wad dzisiejszych demokracji.

S.: Reformy sš konieczne, szkoda tylko, że przeprowadzajš je ci, którzy zrobili to propagandowe bagno z telewizji publicznej.

Mamy w rapie silny nurt patriotyczny...

S.: ...nie jestem jego fanem.

A dałoby się dobrze zrobić taki patriotyczny rap? Na razie te kawałki nikomu nie wychodzš.

S.: Pytanie, czy ludzie, którzy je nagrywajš, to koniunkturaliœci, którzy wypływajš na tej retoryce, czy jednak robiš to od serca. Jak widzę kolejne firmy, które podczepiajš się pod ten wózek, by zarobić na patriotycznych ciuchach, to trochę robi się to niesmaczne. Ale to ty wiesz chyba lepiej od nas.

Ale to was słuchajš miliony. Sšdzšc przynajmniej po liczbach w serwisach Spotify i YouTube.

S.: Nie jesteœmy żadnš tubš propagandowš.

Nie trzeba robić stricte politycznych kawałków. Można po prostu wspierać pewien klimat, który sprawi, że wybory wygra ktoœ inny.

O.: Może zabrzmię infantylnie, ale nie robię kawałków, które uważam za słuszne. Robię takie, nad którymi praca sprawia mi przyjemnoœć. Nie jestem dobrym głosem społeczeństwa.

Taki społeczny nurt zawsze był mocny w hip-hopie, żeby wspomnieć choćby grupę Public Enemy. Chciałem zrobić z wami wywiad nie dlatego, że jesteœcie głosem pokolenia, tylko dlatego, że je dobrze sportretowaliœcie. Wraz z jego imprezami i bolšczkami.

S.: Public Enemy to były inne czasy. Oni byli mocno osadzeni w amerykańskich realiach i mieli bardzo wyraŸne poglšdy polityczno-społeczne, a my robimy głównie muzykę rozrywkowš.

O.: Na pewno nie patrzę, jaki efekt przyniosš nasze kawałki. Na przykład inwigilacja przez media społecznoœciowe bardziej mnie interesuje niż polityka.

S.: Sztuka nie musi mieć charakteru edukacyjnego. Sporo przekazaliœmy w utworze i teledysku „Opowieœć o Tobie". Ten kawałek to nasz manifest. Wiele rzeczy dzieje się za kulisami. Mnie interesuje to, że te same boty, które wpływały na kampanię prezydenckš w USA, wpłynęły też na kampanię we Francji, a nie że w polskim Sejmie posłom słoma z butów wystaje.

Zróbcie następnš płytę o botach.

S.: Następnš płytę zrobiš za nas boty.

O.: To dobrze, będę miał jeszcze więcej czasu na imprezy (œmiech).

—rozmawiał Piotr Witwicki

(dziennikarz Polsat News)

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL