Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Witos, strajk i chłopi na „ścieżce zdrowia”

Odpłata za Berezę. Strajk chłopów poprzedziła bojowa odezwa Wincentego Witosa, przywódcy Stronnictwa Ludowego, represjonowanego przez sanację (na zdjęciu Witos niesiony na rękach przez działaczy ruchu ludowego, w 1933 r. w Wierzchosławicach)
NAC
44 ofiary œmiertelne, 700 spacyfikowanych wsi i miliony chłopów walczšcych o demokrację i godnoœć. 80 lat temu w sierpniu wybuchł największy polityczny zryw w Polsce okresu międzywojennego – Wielki Strajk Chłopski.

Piękne lata 30.", jak nazwał je prof. Andrzej Garlicki, pewnie nie wyglšdałyby tak strasznie, gdyby œwiatowy kapitalizm nie wykonał efektownego skoku na główkę, na skutek którego pękła gigantyczna bańka spekulacyjna. 24 paŸdziernika 1929 r. ceny akcji na nowojorskiej giełdzie wyrżnęły o bruk i rozpoczšł się Wielki Kryzys, który swoim zasięgiem objšł prawie cały œwiat. Na odległe wydarzenia zza oceanu można patrzeć przez pryzmat wskaŸników ekonomicznych i sytuacji międzynarodowej finansjery, ale można też spróbować spojrzeć oczyma bohaterów „Gron gniewu" Johna Steinbecka. Podróż rodziny Joadów uciekajšcych z Oklahomy do Kalifornii przed bankierami i suszš zostaje okupiona cierpieniem, a kończy się wielkim rozczarowaniem. Akcja powieœci mogłaby jednak równie dobrze rozegrać się pod innš szerokoœciš geograficznš. Wygnańcy z Wielkich Równin nawiedzanych przez burze pyłowe mogliby dogadać się choćby z bohaterami nieco zapomnianego „Tadeusza" Zofii Nałkowskiej. Œwiat chłopskiej niedoli nie zna bowiem granic. A na nas, będšcych potomkami tych, którzy nie tak dawno w końcu przybyli ze wsi do miasta, cišży obowišzek pamięci.

Zamrażarka II RP

Chłopi, którzy stanowili ponad połowę ludnoœci Rzeczypospolitej, witali zmartwychwstałš po 123 latach zaborów ojczyznę z bagażem wielu niewyrównanych rachunków dziejowych. Silnie osadzeni w kulturze tradycyjnej, niedostosowanej do wymogów nowoczesnego œwiata, stanowili niemałe wyzwanie dla elit nowego państwa.

W ogromnej mierze za sprawš wieloletnich wysiłków inteligencji, jak również powstałych jeszcze pod zaborami ludowych partii politycznych, chłopi z nadziejš odnieœli się do odrodzonej II Rzeczypospolitej. W pierwszych latach dwudziestolecia międzywojennego okazali się podporš młodego państwa, dajšc ofiarnego rekruta we wszystkich konfliktach zbrojnych o granice, w tym przede wszystkim podczas wojny polsko-bolszewickiej 1919–1920. Liczšcy na rewolucyjny ferment (jeszcze w 1918 r. w kilku powiatach zajmowano folwarki, mnożyły się napady na dwory i zaorywanie „pańskich" gruntów), Lenin gorzko się wtedy przeliczył.

Chłopi nie zawiedli państwa polskiego także od strony materialnej, jako producenci żywnoœci i rzetelni płatnicy podatków. Dodatkowo, co nie było przecież takie oczywiste, zaakceptowali ideę umiarkowanej reformy rolnej jako drogi do zadoœćuczynienia za dawne szlacheckie krzywdy. Niestety, gdy zagrożenie zewnętrzne minęło, szybko się okazało, że II RP jedynie zamroziła włoœciańskie problemy, w żaden sposób nie rozwišzujšc systemowego zacofania i biedy. Połowiczna reforma rolna uchwalona w grudniu 1925 r. nie zażegnała rosnšcego niezadowolenia, które z wielkš siłš dało o sobie znać w czasie gospodarczego tšpnięcia lat 1929–1935.

Niezadowolenie wsi spowodowane kryzysem gospodarczym potęgowały represje polityczne władz sanacyjnych wobec Stronnictwa Ludowego, a zwłaszcza jego przywódcy Wincentego Witosa. Był on najważniejszš postaciš ruchu chłopskiego w przedwojennej Rzeczpospolitej. Swojš pozycję zawdzięczał nie tylko trzykrotnemu dzierżeniu steru Rady Ministrów, ale także licznym podróżom poprzez kraj, podczas których odwiedzał biedne regiony państwa, dajšc ich mieszkańcom poczucie bliskoœci władzy. Wielokrotnie poniżany, a nawet osadzony w twierdzy brzeskiej, zdecydował się opuœcić kraj i w 1933 r. udać się do Czechosłowacji, skšd kierował strajkami w 1937 r. Sam wybuch buntów poprzedziła jego bojowa odezwa, w której pisał między innymi o koniecznoœci „protestu przeciwko trwajšcej hańbie Berezy".

Witos nie był jedynym pokrzywdzonym reprezentantem włoœciaństwa działajšcym po przewrocie majowym. Większoœć polityków opowiadajšcych się za pełnš reformš rolnš wylšdowała wtedy na marginesie życia politycznego, zasilajšc szeregi Centrolewu – zjednoczonej opozycji coraz mocniej represjonowanej przez panujšcš sanację. Warto przy tym wspomnieć, że przeciwny organizacji chłopskich protestów był Maciej Rataj, były marszałek Sejmu, który jednak nie znalazł w partii większego poparcia. Kierownictwo nad strajkiem, a co za tym idzie Stronnictwem Ludowym, przejšł wówczas mało znany Stanisław Mikołajczyk.

Duch pańszczyzny

Do pomajowej, jedynie w pewnym stopniu kapitalistycznej Polski Wielki Kryzys przyszedł z opóŸnieniem. Gdynia się rozbudowywała (a fraza ta stała się popularnym publicystycznym bon motem), lecz kraj zmagał się z galopujšcym bezrobociem i falš protestów. Na poczštku lat 30. II RP szła w awangardzie strajkujšcej Europy. Górnicy z okręgu dšbrowskiego bronili się przed zatapianiem nierentownych szybów, strajkowali włókniarze Łodzi i Białegostoku, pracy odmawiali transportowcy z Gdyni i tramwajarze z Warszawy. Organizowano strajki okupacyjne w obawie przed lokautami (na œwiecie nazywanymi zresztš „polskimi"), na Podkarpaciu zredukowano załogę w rafinerii naftowej w Ustrzykach Dolnych.

Kryzys w miastach odbijał się również na życiu wsi. Spadajšce możliwoœci nabywcze sprawiały, że brakowało pieniędzy na jedzenie, a do tego dochodziły opłaty rogatkowe i targowe, które drenowały i tak puste chłopskie kieszenie, zmniejszajšc dodatkowo opłacalnoœć handlu żywnoœciš w mieœcie. Strajk 1937 r. poprzedziły krwawe wydarzenia wiosny 1936. Rozruchy miały miejsce w prawie całej Polsce, najbardziej gwałtowne z nich w Krakowie i we Lwowie. W tym drugim mieœcie zabrakło pieniędzy na wypłaty dla pracujšcych przy robotach publicznych, co spowodowało szturm bezrobotnych na urzšd miasta. Kontynuacja walk miała miejsce podczas pogrzebu jednego z poległych podczas szturmu, Władysława Kozaka, gdy przewracano tramwaje i wyrywano kostki brukowe.

Wydarzenia te dodatkowo podgrzały i tak goršcy klimat społeczny. Utworzony w tym czasie gabinet gen. Felicjana Sławoja-Składkowskiego, którego nazwisko do dziœ upamiętnia tysišce drewnianych wychodków od Bałtyku aż po Tatry, nie zamierzał pokojowo rozprawić się z opozycjš.

Obradujšcy w Warszawie 17 stycznia 1937 r. Nadzwyczajny Kongres Stronnictwa Ludowego opracował nowš taktykę w walce z sanacjš. Upoważnił on Naczelny Komitet Wykonawczy partii do zorganizowania powszechnego strajku rolnego o charakterze politycznym w razie niespełnienia istotnych postulatów ludowców. W specjalnej uchwale domagano się demokratyzacji ustroju państwa, udzielenia amnestii dla polityków skazanych w procesie brzeskim, a także zmiany konstytucji oraz pseudodemokratycznej ordynacji wyborczej do Sejmu i Senatu. Protest miał polegać na blokadzie dróg, wstrzymaniu dostaw żywnoœci do miast oraz rezygnacji z zakupów na okres dziesięciu dni.

Datę ustalono nieprzypadkowo na 15 sierpnia, czyli Dzień Czynu Chłopskiego, obchodzony w rocznicę bitwy warszawskiej 1920 r., kiedy obronš kraju kierował rzšd Wincentego Witosa (Józef Piłsudski złożył dymisję z funkcji Naczelnego Wodza 12 sierpnia 1920 r.). W kolportowanych apelach i manifestach nie ukrywano politycznego i antysanacyjnego charakteru zapowiadanego strajku. Domagano się w nich zmiany „systemu, który odsuwa masy ludowe od państwa" i wskazywano, że obóz piłsudczykowski nie jest w stanie w żaden sposób rozwišzać problemów społeczno-gospodarczych, z którymi boryka się wieœ poczštku istnienia wolnej Polski.

W powietrzu wcišż czuć było unoszšcego się ducha „œwiętej pamięci nieboszczki pańszczyzny" – wielopoziomowego systemu represji, który szlachta stosowała na chłopach. Przypomnijmy: ludnoœć wiejska była przypisana do ziemi, co uniemożliwiało jej ucieczkę w poszukiwaniu lepszego życia. Zmuszano jš do darmowej pracy lub nawet upijania się w karczmie swojego pana, co było kolejnš formš oddawania pieniędzy suwerenowi. Ekonomia I Rzeczpospolitej zasadzała się na XVI-wiecznym haœle głoszšcym, że „podstawš dobrej gospodarki sš dwie rzeczy – pańszczyzna i szubienica".

Można powiedzieć, że to dzieje dawno minione. Pańszczyznę na ziemiach polskich zniesiono kolejno w Wielkim Księstwie Poznańskim w 1811 r., w zaborze austriackim w 1848 r. na skutek Rabacji Galicyjskiej 1846 r., wreszcie w zaborze rosyjskim w 1864 r. po powstaniu styczniowym. Pytanie, czy II RP i jej postszlacheckie elity choćby w elementarny sposób starały się egzorcyzmować „upiora poddaństwa", bo chłopi z pewnoœciš tego nie odczuli. Dziedzictwo pańszczyzny do dziœ wydaje się nieprzepracowane, stšd nawet w 2017 r., wracajšc do tego tematu, nie sposób pominšć dwóch przełomowych prac w tej materii: „Fantomowego ciała króla" Jana Sowy i „Przeœnionej rewolucji" Andrzeja Ledera.

Nie zamierzamy z wami rozmawiać

Czas pędzi nieubłaganie, a pozycje uznane do niedawna za kontrowersyjne zyskujš status klasycznych. Sowa i Leder wyrastajš z tego samego lewicowego pnia intelektualnego, łšczš ich podobne metody badawcze (słaboœć do języka psychoanalizy), ale i zainteresowania. „Fantomowe ciało króla" – wielowštkowa opowieœć o kolonizacji kresów wschodnich, ale także ułomnej polskiej państwowoœci – skupia się głównie na historii I Rzeczpospolitej. Jednš z jej głównych tez, obok snucia porównań między kolonizacjš Indii i Ukrainy, jest biopolityczna koncepcja, według której ciało chłopa było jedynie ekwiwalentem maszyny, której czas – epoka kapitalizmu – miał dopiero nadejœć. Autor kreœli obraz wsobnego szlachcica, kolonizatora wsi, żywišcego głębokš pogardę dla etosu życia miejskiego.

„Przeœniona rewolucja" pod pewnymi względami mogłaby stanowić aneks do tej tezy. W rozdziale „Reforma rolna" Andrzej Leder ukazuje długie trwanie folwarcznego porzšdku, sięgajšce połowy XX wieku, gdy zakończył się on najpierw za sprawš II wojny œwiatowej, a póŸniej stalinizmu. W kontekœcie strajku 1937 r. założenia te mogš tłumaczyć zaskakujšcš gwałtownoœć, z jakš instytucje państwowe zdecydowały się stłumić chłopskie wystšpienie. Już 17 sierpnia na ziemi rzeszowskiej padła pierwsza ofiara. Był niš rolnik Józef Szewc, zastrzelony podczas tłumienia przez policję wiecu w Grębowie w powiecie tarnobrzeskim. Pięć innych osób zostało rannych. W następnych dniach zginęli kolejni strajkujšcy: 18 sierpnia były dwie ofiary w Harcie (powiat rzeszowski), 19 sierpnia – cztery w Dydni (powiat brzozowski na Podkarpaciu) i dwie w Kurowie koło małopolskiego Nowego Sšcza, 21 sierpnia – dwie w Melsztynie (powiat tarnowski) i siedem w Muninie (powiat jarosławski), 24 sierpnia – po jednej w Gnojnicach koło Ropczyc i Rdzawce (powiat nowotarski).

Poczštkowo nic nie zapowiadało tragicznych wydarzeń, do jakich doszło 23 sierpnia w małopolskiej Kasince Małej (powiat limanowski). Działania sił porzšdkowych zaczęły się od użycia pałek wobec chłopów, jednak gdy doszło do starć, w ruch poszła ostra amunicja i zginęło dziewięć osób. Jeszcze bardziej tragiczny bilans miało tłumienie protestów w podkarpackim Majdanie Sieniawskim (powiat przeworski), gdzie 25 sierpnia zmarło od kul aż 15 osób. Policja aresztowała tam szeœciu liderów strajku, po czym wypuœciła, uginajšc się pod silnš presjš miejscowych włoœcian. Następnie do Jarosławia przyszła fałszywa depesza o domniemanym zdobyciu w Majdanie posterunku, co stało się przyczynš krwawej jatki. Do wsi skierowano specjalnš jednostkę porzšdkowš z Centralnej Szkoły Policji Państwowej w Mostach Wielkich koło Sokala; funkcjonariusze zaczęli strzelać do ludzi z karabinu maszynowego.

W innych regionach strajk miał już mniej dramatyczny przebieg, obyło się też bez ofiar œmiertelnych, choć za każdym razem skala brutalnoœci służb porzšdkowych sięgała poziomu, który w dzisiejszych czasach trudno sobie wyobrazić. Ogółem w całym kraju zginęło 44 uczestników strajku, 5 tysięcy aresztowano, a 617 skazano póŸniej w procesach sšdowych. Zapadały wyroki od oœmiu miesięcy do 3,5 roku więzienia. Wœród sšdzonych byli m.in. prezes Stronnictwa Ludowego Stanisław Mikołajczyk oraz Bruno Stanisław Gruszka – adwokat i prezes SL na Małopolskę i Œlšsk, organizator wielkiej antysanacyjnej manifestacji w Nowosielcach w 1936 r.

Zatrzymanych uczestników strajku policja brutalnie biła. Słynne z czasów Polski Ludowej „œcieżki zdrowia" – wbrew temu, co się dzisiaj twierdzi – nie były wcale odkryciem komunistycznego aparatu represji, stosowanym po stłumieniu strajków w Radomiu i Ursusie w 1976 r. Po tę metodę sięgnęła wczeœniej policja niepodległej II RP w czasie tłumienia Wielkiego Strajku Chłopskiego w 1937 r. Podczas pacyfikacji protestów wprowadzono również cenzurę i pełnš blokadę informacyjnš w kraju. Władze wysłały tym samym jednoznaczny komunikat: nie zamierzamy z wami rozmawiać; ziemia jest po to, żeby rodzić plony, a nie generować problemy dla kraju będšcego w decydujšcej fazie „dobrej zmiany". Po raz kolejny przypomniał o sobie sarmacki żupan ukryty wcale nie tak głęboko w szafie sanacyjnego oficera.

Powrót chłopów

W grudniu 1937 r. ks. Józef Lubelski, poseł obozu sanacyjnego, ale wczeœniej działacz ruchu ludowego, złożył w Sejmie interpelację, poruszony brutalnoœciš policji wobec strajkujšcych. Nie przyniosła ona większego rezultatu. Strajk, mimo że krwawo stłumiony, okazał się jednak organizacyjnym sukcesem Stronnictwa Ludowego. Dzięki niemu zwrócono uwagę na tragicznš sytuację i niezadowolenie najniższych warstw społecznych, stał się też dowodem wielkiej siły i determinacji ludnoœci chłopskiej. Dodatkowo to kolejny wielki zryw społeczny, który wpisuje się w polskš tradycję samoorganizowania i stanowi odległš zapowiedŸ wypadków 1980 r., kiedy Polacy znów za sprawš strajku mieli zmienić historię.

Ksišżki Jana Sowy i Andrzeja Ledera nie wzięły się znikšd. Poprzedziły je tak ważne teksty, jak chociażby naukowe „Struktury trwania. Kultura chłopska i jej determinanty" Wojciecha Burszty, „Droga do Babadag" Andrzeja Stasiuka poszukujšcego gdzieœ na Bukowinie grobu Jakuba Szeli czy spektakl „W imię Jakuba S." autorstwa duetu Strzępka/Demirski. W przypadku tego ostatniego trudno o bardziej wymownš scenę obrazujšcš „bardzo długie trwanie pańszczyzny" niż ta, w której szlachcianka z wbitymi w plecy widłami nie udziela kredytu hipotecznego młodym ludziom, będšcym porte-parole autorów spektaklu.

To niejedyny przejaw renesansu tematu chłopskiego we współczesnej kulturze. Nie tak dawno adaptację „Słowa o Jakóbie Szeli" zaprezentował Michał Kmiecik w Teatrze Œlšskim w Katowicach, a historię amerykańskich farmerów z „Gron gniewu" – Paweł Wodziński w Teatrze Polskim w Bydgoszczy. W literaturze miejsce akcji na wsi osadzali (z sukcesami!) młodzi autorzy, tacy jak Weronika Murek, Jakub Małecki, Maciej Płaza czy Andrzej Muszyński.

To wszystko sprawia, że wybitnie zastanawiajšce zdaje się odrzucenie przez PiS zaproponowanej przez PSL uchwały upamiętniajšcej ofiary strajku z 1937 r. Co stało na przeszkodzie, żeby pochylić się nad ofiarš zamordowanych w walce z głodem i wyzyskiem? Czyżby zbyt duże przywišzanie do ducha obozu piłsudczykowskiego i swoista potrzeba tworzenia grupy rekonstrukcyjnej wydarzeń majowych sprzed 80 lat? Przed tak krótkowzrocznym myœleniem chcielibyœmy przestrzec. Wszak, jak głosi ostatnia kwestia „W imię Jakuba S.", „Jakub Szela jest już w Jankach".

Mikołaj Mirowski jest historykiem i publicystš, pracuje w Domu Literatury w Łodzi, w Muzeum Powstania Warszawskiego prowadzi cykl „Warszawa dwóch powstań". Jan Rojewski jest poetš, laureatem nagrody poetyckiej im. Rafała Wojaczka

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL