Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Jan Maciejewski: Test naszej europejskości

Fotorzepa, Robert Gardziński
Standartenführer Stirlitz funkcjonuje dzisiaj w kulturze masowej, i to przede wszystkim wœród „œredniostarszego", jak mawiał klasyk, pokolenia jej odbiorców, głównie jako bohater serii dowcipów. Tymczasem „Siedemnaœcie mgnień wiosny", nakręcony w ZSRR serial, którego głównym bohaterem był agent radzieckiego kontrwywiadu Maksim Isajew, działajšcy w Trzeciej Rzeszy pod przykrywkš oficera SS Maxa Otto von Stirlitza, jest nie tylko jednš z najlepszych produkcji w historii telewizji.

Może również odegrać kluczowš rolę w odkryciu kłamstwa, na jakim zbudowana jest teoria postkolonialna. Teoria, w którš wierzš tysišce zachodnich naukowców, humanistów i innych „wytwórców kultury".

A to wszystko dzięki kulisom powstawania tego serialu. Głównym konsultantem „Siedemnastu mgnień wiosny" był ówczesny zastępca szefa KGB Siemion Cwigun. Metody działania SS, których przeniesienie na ekran jest jednš z osi fabuły, ukazywały tak naprawdę praktyki radzieckich służb. Z kolei sceny w siedzibie RSHA (Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy) nakręcone zostały w budynku KGB na Butyrkach. Widzowie w ZSRR oglšdajšcy na ekranach telewizorów postępowanie hitlerowskich służb – coœ, co wydawało im się odległe i minione – poznawali w rzeczywistoœci prawdę o tym, co dzieje się tuż za drzwiami ich domów. Stirlitz faktycznie był radzieckim agentem udajšcym Niemca. Widownia w ZSRR mogła poznać sposób funkcjonowania KGB tylko dlatego, że była cały czas przekonana, że widzi w akcji hitlerowców.

Dokładnie z tš samš prawidłowoœciš mamy do czynienia w przypadku teorii postkolonialnej. Według oficjalnej wersji wydarzeń powstała ona z troski zachodnich humanistów o stan ducha i umysłów mieszkańców byłych kolonii. Miało chodzić o to, by sprawdzić, czy po wiekach ucisku sš oni w stanie suwerennie myœleć; czy w warunkach niedawno odzyskanej politycznej niezależnoœci potrafiš tworzyć własnš kulturę, kultywować swój autentyczny sposób istnienia. Ale czy, nie usprawiedliwiajšc w żadnej mierze kolonializmu, imperialne podboje tak bardzo dręczš europejskie sumienie, że każe ono zwoływać co roku setki konferencji naukowych, zakładać dziesištki instytutów, pisać następne i kolejne rozwijajšce teorię postkolonialnš publikacje? Skšd nagle tyle gorliwej uwagi poœwięcanej tłamszonym w przeszłoœci, żyjšcym daleko stšd ludom i narodom? Czy nie jest przypadkiem tak, że postkolonializm jest dla współczesnej Europy odpowiednikiem hitlerowskich mundurów na planie „Siedemnastu mgnień wiosny"? Przebraniem stwarzajšcym bezpieczny dystans, by przyglšdajšc się innemu, patrzeć tak naprawdę na samego siebie?

Europa nie cierpiała setek lat politycznego ucisku. W XX wieku zniewolony został jednak europejski umysł. Najpierw totalitaryzmami, a póŸniej lękiem przed tym, do czego ideologie te doprowadziły. Z dzisiejszej perspektywy poprzednie stulecie wydaje się okresem zerwania cišgłoœci naszej cywilizacji. Czasem, w którym nie byliœmy sobš, a Europš rzšdziły obce siły. Czy po tym czasie potrafimy jeszcze powrócić do swoich korzeni, odzyskać utraconš tożsamoœć? To tego tak naprawdę próbujemy się dowiedzieć przy użyciu teorii postkolonialnej; mówi ona więcej o posługujšcych się niš zachodnich humanistach niż o ludziach, którzy sš obiektem ich studiów.

To jednak do niczego nie prowadzi. Zerwanie, którego doœwiadczył nasz kontynent, katastrofa, która na niego spadła, nie przyszły z zewnštrz. Nie staliœmy się obiektem ataku barbarzyńców. To my sami nimi byliœmy. Nie ma czegoœ takiego jak „zaginiona europejska tożsamoœć". Jest natomiast rachunek sumienia, którego dokonanie będzie miarš naszej europejskoœci. Prawdziwym testem na to, czy mamy jeszcze cokolwiek wspólnego z tym, czym w przeszłoœci był nasz kontynent. Ale rachunku sumienia nie można dokonać z dystansu, w imieniu kogoœ innego. Koniec zabawy, Stirlitz.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL