Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Jan Maciejewski: Jan Sebastian Bach, wizytówka ludzkości

Fotorzepa, Robert Gardziński
Za kilka dni minie dokładnie czterdzieœci lat, od kiedy Ziemię opuœciły sondy kosmiczne Voyager I i II. Podstawowym celem ich misji było zrobienie zdjęć odległym planetom Układu Słonecznego. Dopiero niedawno wyleciały poza Układ Słoneczny i obecnie szybujš w coraz odleglejsze rejony wszechœwiata.

I będš tak jeszcze lecieć nawet przez miliard lat. Na ich pokładzie znajduje się kilka przedmiotów majšcych być wizytówkš ludzkoœci. Wizerunki kobiety i mężczyzny, kilka matematycznych wzorów oraz miedziane płyty. Zarejestrowano na nich m.in. życzenia w kilku ziemskich językach, œpiew wielorybów, przemówienia polityków oraz nagranie Preludium i Fugi C-dur z „Das Wohltemperierte Klavier" Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu Glenna Goulda.

Jaki obraz Ziemi i zamieszkujšcych jš stworzeń mógłby się pojawić w umysłach istot żyjšcych na innych planetach, gdyby dotarły do nich (jeœli w ogóle miałyby do kogoœ dotrzeć) sondy Voyager? W zależnoœci od ich inteligencji na dokonania naszych nauk œcisłych spojrzeliby z wyższoœciš lub bez zrozumienia. Jeżeli udałoby im się przetłumaczyć oratorskie popisy ziemskich polityków, mogliby – zapoznawszy się z ich treœciš – co najwyżej wzruszyć ramionami, doskonale zdajšc sobie sprawę z tego, że sprawy, o które oni walczyli, dawno już nie zaprzštajš umysłów ludzkoœci. Œpiew wielorybów, odgłosy przyrody? To co najwyżej sympatyczna ciekawostka, niezawierajšca zbyt wiele treœci. Wyglšd ludzi również nie byłby jeszcze żadnš wskazówkš, wystarczajšcym punktem zaczepienia do znalezienia odpowiedzi na pytanie: kim jest człowiek?

Mieszkańcy odległych planet mogliby się już zapewne poddać, uznać, że stworzenia, które wysłały do nich wiadomoœci na swój temat, trudziły się na próżno, że ich komunikat jest kompletnie nieczytelny, gdyby nie fragmenty muzyki Bacha. To w nich zawiera się to, co w ludzkoœci najciekawsze. Znajdujšce się w kondycji człowieka sprzecznoœci i zarazem umiejętnoœć ich godzenia.

Piotr Wierzbicki rozpoczyna swojš ksišżkę „Boski Bach" od opisu portretu kompozytora, namalowanego na cztery lata przed jego œmierciš przez E.G. Haussmanna. „Wpatruję się w tę twarz i nie mogę oprzeć się wrażeniu: Pan Inżynier, Pan inżynier Bach! Żadnych œladów natchnień, wzlotów, porywów, twórczych udręk czy rozterek. Fachman". Ta równowaga to jednak wynik ogromnego wysiłku. Pogodzenie sprzecznoœci, wypracowanie ładu poprzez przejœcie przez czyœcieć napięć i rozterek było znakiem rozpoznawczym jego muzyki. Fuga, struktura muzyczna, w której doszedł on najdalej, polega na „uciekaniu" („fugare" to po włosku „uciekać") tematu przed innymi głosami. Ucieczce, która musi się skończyć pogodzeniem w harmonii całoœci. Fuga nie istnieje zarówno bez napięcia, jak i jego uœmierzenia. Bach nie jest rodzicem – tym, który trzyma w ryzach, zakazuje, ani też dzieckiem – kierujšcym się nade wszystko emocjami buntownikiem. Bach jest dorosłym; tym, który pogodził w sobie rodzica i dziecko. Tylko dorosły mógł napisać muzykę będšcš „niepokojem przemienionym w spokój", jak o „Das Wohltemperierte Klavier", elemencie „wizytówki ludzkoœci" z sondy Voyager, napisał Albert Schweitzer.

Fuga to nie tylko sposób porzšdkowania dŸwięków, to też pomysł na życie. Pomysł, którym kierował się również ten, którego interpretacjš muzyki Bacha ludzkoœć postanowiła pochwalić się przed mieszkańcami pozaziemskich cywilizacji. Glenn Gould, jeden z największych ekscentryków w historii muzyki, œwiadomie wypisał się z artystycznej rywalizacji. Twierdził bowiem, że „interpretacja nie jest walkš, lecz aktem miłoœci". Unikał towarzystwa artystów, którzy przypominali mu wiszšce na skałach Gibraltaru małpy, bezwzględnie walczšce o swojš pozycję. W okolicach 30. roku życia przestał koncertować i schował się w studiu nagraniowym. Hałas rywalizacji zagłusza sprzecznoœci brzmišce wewnštrz duszy. Sprzecznoœci, które ukoić może tylko dojrzałoœć fugi.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL