Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Kwestia żydowska w II Rzeczpospolitej

Czerwiec 1931 r. Dworzec Główny w Warszawie. Żydzi żegnajšcy rabina Abrahama Mordechaja Altera, współtwórcę ultraortodoksyjnej organizacji żydowskiej Agudat Israel.
NAC
Nie było żadnych realnych powodów, dla których Żydzi nie mieliby być wiernymi obywatelami II RP. Problem w tym, że znaczna ich większoœć krańcowo różniła się od polskiej ludnoœci religiš, mowš i kulturš. Czy państwo powinno było starać się ich na siłę spolonizować?

Po I wojnie œwiatowej granice w Europie Wschodniej zostały okreœlone w ogniu walk, gdy społeczeństwa regionu powstały przeciwko wielonarodowym imperiom. Państwo Romanowów, monarchia Habsburgów i cesarstwo Hohenzollernów niespodziewanie runęły niczym domki z kart. Ludnoœć żydowska nie odgrywała autonomicznej roli na frontach I wojny œwiatowej, jednak za poœrednictwem różnych organizacji usiłowała wywierać wpływ na rywalizujšce strony. Niemcy i Austro-Węgry postrzegały Żydów z Europy Wschodniej jako potencjalnego partnera przy wprowadzaniu nowego porzšdku na dawnych terytoriach carskich, natomiast alianci zachodni za wszelkš cenę usiłowali temu zapobiec.

Żydzi dysponowali zatem istotnymi możliwoœciami negocjacyjnymi, czego rezultatem była deklaracja Arthura Balfoura z 2 listopada 1917 r. Szef dyplomacji Wielkiej Brytanii w piœmie skierowanym do przedstawiciela międzynarodowej Agencji Żydowskiej i przewodniczšcego Brytyjskiej Federacji Syjonistycznej Waltera Rothschilda oœwiadczył, iż „rzšd Jego Królewskiej Moœci przychylnie zapatruje się na ustanowienie w Palestynie domu dla narodu żydowskiego". Dokument, choć sformułowany tak, by nie stał w sprzecznoœci z wczeœniejszymi obietnicami Brytyjczyków wobec Arabów, został odczytany jako poparcie dla utworzenia w przyszłoœci państwa żydowskiego na Bliskim Wschodzie. Podobnych sukcesów nie odnotowano w Europie Wschodniej, choć podczas konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 r. uznano Żydów za mniejszoœć narodowš zasługujšcš na odpowiednie prawa. Walka o te postulaty toczyć się miała głównie na terenie nowo powstałej Polski.

Autonomia narodowa

Najważniejszš cechš polityki mniejszoœci żydowskiej, która rozwinęła się pod koniec XIX w. w carskiej Rosji, było dšżenie do uznania jej za naród. Pytanie o to, czy powinna ona aspirować do własnego terytorium i państwa, pozostawało koœciš niezgody pomiędzy niejednolitymi œrodowiskami żydowskimi, jednak większoœć działaczy zgadzała się, że Żydzi, dopóki żyjš w diasporze, winni cieszyć się prawami mniejszoœci narodowej. W œwietle rozkładu caratu, rewolucyjnej pożogi i postanowień traktatu wersalskiego doktryna pozaterytorialnej autonomii zaczęła nabierać realnych kształtów. Jej głównš przesłankš było prawo Żydów do rozwijania i kultywowania swojego życia narodowego dzięki funduszom publicznym, co w rzeczywistoœci oznaczało przywilej zakładania państwowych szkół prowadzonych w językach jidysz bšdŸ hebrajskim. Na płaszczyŸnie politycznej chodziło z kolei o uznanie przez dany kraj oficjalnego żydowskiego organu samorzšdowego – kahału, którego przywódcy reprezentowaliby Żydów w parlamencie i rzšdzie. Niektórzy stawiali nawet dalej idšcy postulat, by liczba przedstawicieli była ustalana wprost proporcjonalnie do ogólnej liczebnoœci mniejszoœci żydowskiej w danym państwie.

Nie wszyscy Żydzi wschodnioeuropejscy byli jednak zainteresowani autonomiš. Odnosiło się to przede wszystkim do grupy Żydów zasymilowanych kulturowo, ale też ortodoksyjnych i konserwatywnych. Ci ostatni byli naturalnie wrogo nastawieni do wszystkich ideologii œwieckich, a zwolennicy niezależnoœci opowiadali się za laickoœciš zapoczštkowanš w haskali, czyli żydowskim oœwieceniu. Ten intelektualny ruch Żydów europejskich z końca XVIII w. postulował przyjęcie oœwieceniowych ideałów oraz integrację ze społecznoœciami nieżydowskimi, a na sztandarach niósł hasła laickiej szkoły i œwieckiego kahału. Właœnie takš wizję autonomii na przełomie 1918 i 1919 r. przyjęli zarówno zróżnicowani wewnętrznie syjoniœci, jak i socjalistyczno-marksistowscy bundowcy. Przeciwko jednym i drugim występowali zaœ przywódcy religijni.

Mały traktat wersalski

Na konferencji pokojowej w Paryżu po raz pierwszy przez liderów żydowskich zostało wysunięte żšdanie szerokiej autonomii w Polsce. Główna propozycja obejmowała proporcjonalnš reprezentację Żydów w parlamencie, powstanie demokratycznych kahałów oraz utworzenie Żydowskiej Rady Narodowej wybieranej przez całš społecznoœć polskich Żydów. Na tak postawione postulaty nikt ze strony polskiej nie zamierzał poważnie odpowiedzieć. Antysemicka prawica (Narodowa Demokracja), choć ze względów dyplomatycznych skłonna rozważyć pewne formy żydowskiej autonomii, zwróciła się przeciwko projektowanym planom. Nawet lewica niepodległoœciowa (PPS), którš przeciwnicy uważali za prożydowskš, nie była entuzjastycznie nastawiona do tego programu, opowiadajšc się zdecydowanie za kulturowš asymilacjš. Wobec tego przedstawiciele żydowscy przekonali państwa ententy do zwišzania Polski międzynarodowš umowš regulujšcš sposób postępowania wobec mniejszoœci, które łšcznie stanowiły około 30 proc. populacji kraju. Reprezentujšcy Polskę Ignacy Jan Paderewski i Roman Dmowski mocno się temu sprzeciwili, lecz o ile mogli zlekceważyć żydowskich delegatów, o tyle nie chcieli zrazić do siebie Francji i Wielkiej Brytanii.

Ostatecznie w czerwcu 1919 r. Polska podpisała ze zwycięskimi mocarstwami traktat mniejszoœciowy, zwany potocznie małym traktatem wersalskim. Dwa artykuły w tym dokumencie odnosiły się bezpoœrednio do mniejszoœci żydowskiej – pierwszy gwarantował istnienie szkół kontrolowanych przez żydowskie przedstawicielstwa, a utrzymywanych przez państwo, drugi zaœ zabraniał władzom zmuszania Żydów do pogwałcenia szabatu. Nie wspomniano za to o statusie kahału czy przedstawicielskiej organizacji żydowskiej.

Polska delegacja nie ukrywała oburzenia z powodu nacisków aliantów na podpisanie traktatu, a Sejm Ustawodawczy ratyfikował dokument dopiero wtedy, gdy solidarnie potępiły go wszystkie siły polityczne w kraju. Większoœć żydowskich polityków uznała z kolei przyjęcie traktatu za ogromne zwycięstwo, ponieważ odnosił się on do Żydów jako mniejszoœci narodowej, a nie tylko religijnej. W wydarzeniu tym upatrywano poczštku złotej ery stosunków polsko-żydowskich i fundamentu, na którym miała wyrosnšć żydowska autonomia narodowa w Polsce. Z zachwytem przyjęto również kolejny dokument okreœlajšcy status prawny Żydów w Polsce – ustawę zasadniczš z 1921 r. Konstytucja, nazwana póŸniej marcowš, obiecywała równoœć praw wszystkim obywatelom niezależnie od wiary i narodowoœci, przyznajšc jednoczeœnie każdej grupie etnicznej i religijnej prawo do rozwijania własnego życia kulturalnego. Żydzi uznali ten akt za wzór zachodnioeuropejskiego liberalizmu i zapowiedŸ powstania wielonarodowego państwa polskiego. Z perspektywy czasu trudno zrozumieć ten optymizm.

Program Kelles-Krauza

Polityka narodowoœciowa II RP była kluczowym dylematem polskich elit politycznych. Przyjęcie wariantu państwa wielonarodowego wišzało się z potrzebš przyznania szerokich praw Ukraińcom i Białorusinom na wschodzie oraz Niemcom na zachodzie, a także zakładało gotowoœć do uznania żydowskiej autonomii. W przypadku dšżeń do narodowego ujednolicenia kraju mniejszoœci zostałyby z kolei pozbawione przywilejów i poddane brutalnej polonizacji. Ten drugi punkt widzenia forsowała najsilniejsza formacja polityczna międzywojennej Polski – endecja, której stanowczo sprzeciwiała się lewica oraz częœć obozu piłsudczykowskiego. „Kwestia żydowska" wydawała się tu wprawdzie bezpieczniejsza od ukraińskiej czy białoruskiej, gdyż Żydzi nie mieli przecież aspiracji terytorialnych ani uzbrojonych sojuszników, zdolnych jak Niemcy czy ZSRR wykorzystać ich do politycznych rozgrywek. Byli oni jednak niezbyt skłonni do kulturowej asymilacji i właœnie z tego względu stanowili problem dla administracji kraju.

Czy państwo powinno ich siłš polonizować? Czy należało pozwolić im nadal dominować w miastach i handlu, co było społecznym spadkiem po I Rzeczypospolitej? Polscy politycy, szczególnie endeccy, wnieœli dodatkowo do „kwestii żydowskiej" wiele uprzedzeń, i to znacznie bardziej złożonych niż wobec innych mniejszoœci. Antysemityzm miał głębokie, silnie emocjonalne Ÿródła. Żydzi nie byli chrzeœcijanami, a Koœciół katolicki – jedna z najbardziej wpływowych instytucji w kraju – od dawna toczył z nimi wojnę. Ponadto o ile Ukraińcy i Białorusini zamieszkiwali przede wszystkim odległe wsie Galicji i Kresów Wschodnich, o tyle Żydów spotykano w głównych oœrodkach polskiego życia politycznego, kulturalnego i gospodarczego – w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Wilnie i we Lwowie. Co należało z nimi zrobić?

W tej sprawie nie było jednomyœlnoœci. Przywódcy PPS, wœród których było kilka wybitnych postaci wywodzšcych się z rodzin żydowskich, sšdzili, że rozwój sił wytwórczych i ewolucyjne reformy socjalistyczne doprowadzš w Europie Zachodniej, a w dalszej kolejnoœci w Polsce, do trwałego zespolenia ludnoœci żydowskiej z resztš społeczeństwa. Jej asymilacja była zatem nieunikniona, a jednoczeœnie pożšdana, ponieważ – jak twierdzono – Żydzi nie stanowili „prawdziwego narodu". Oczywiœcie nikt w PPS nie opowiadał się za likwidacjš synagog i uczelni rabinackich, ale œwieckš autonomię również uważano za wstecznictwo i powrót do œredniowiecznego getta. Jednš z nielicznych postaci w œrodowisku polskich socjalistów proponujšcš inne podejœcie był Kazimierz Kelles-Krauz. Doszedł on do wniosku, że Żydzi prezentujš podobne symptomy narodowego przebudzenia co pozostałe narody europejskie w drugiej połowie XIX w. „Każdy naród – pisał – traktuje siebie jako sam w sobie skończony, dlatego Polacy i Żydzi znajdš płaszczyznę porozumienia, tylko jeœli postępowi Polacy zaprezentujš argumenty, które będš odpowiadać interesom Żydów". Przekonywał również, że „interesy obu narodów najlepiej wypełniłaby polska republika, która swym żydowskim obywatelom zaproponuje szerokie prawa narodowe oraz kulturowš autonomię". Polski socjalista słusznie zakładał, że Żydzi nie wyjadš gremialnie z Polski do Palestyny, a idea asymilacji na dużš skalę była niewykonalna. Żydowska autonomia jawiła się tu jako jedyne sensowne rozwišzanie, niestety, jej założenia nie miały szans na realizację z racji przedwczesnej œmierci Kelles-Krauza w czerwcu 1905 r. Po 1918 r. PPS nigdy w ten sposób „kwestii żydowskiej" nie zdecydował się potraktować.

Pogromy i raport Morgenthaua

Całkiem odmienne, wręcz nienawistne dla społecznoœci żydowskiej były poglšdy polskiej prawicy. Jej stanowisko opierało się na dwóch przesłankach: wrogoœci wobec Żydów jako nieprzyjaciół sprawy polskiej oraz przekonaniu, że większoœć z nich nie jest w stanie się zasymilować. Roman Dmowski wyrażał opinię, że Żydzi od dawna służyli interesom niemieckim, a program syjonistyczny był zakamuflowanš próbš rzšdzenia œwiatem z Palestyny. Antyasymilacyjne koncepcje prawicy zostały podsumowane przez Dmowskiego jeszcze przed wybuchem Wielkiej Wojny w „Myœlach nowoczesnego Polaka": „W charakterze tej rasy tyle się nagromadziło i ustaliło właœciwoœci odmiennych, obcych naszemu ustrojowi moralnemu, wreszcie w naszym życiu szkodliwych, że zlanie się z większš iloœciš tego żywiołu zgubiłoby nas, zastępujšc elementami rozkładowymi młode twórcze pierwiastki, na których budujemy swš przyszłoœć" – pisał o Żydach. Jednoczeœnie Dmowski zdecydowanie przeciwstawiał się koncepcji autonomii i wizji przeobrażenia Polski w Jidyszland. Według endeków II RP powstała, by służyć interesom polskim, a nie po to, by dotować żydowskie szkoły. Stanowisko prawicy wobec Żydów oznaczać mogło tylko jedno – uwolnienie Polski od tej ludnoœci poprzez masowš emigrację. Jak bardzo nierealny był to postulat, nie trzeba nawet wyjaœniać.

Większoœć sił politycznych II RP opowiadała się zgodnie przeciwko idei żydowskiej samorzšdnoœci. Żydzi, owszem, mogli zakładać szkoły, lecz tylko własnym kosztem. Państwo wbrew zapisom traktatu mniejszoœciowego nie tylko odmówiło ich subsydiowania, ale też na wiele sposobów utrudniało ich funkcjonowanie i pilnowało, żeby ich absolwenci nie mieli wstępu na polskie uniwersytety. Z tego i wielu innych powodów nie zdołano stworzyć podwalin pod trwałš i œwieckš odrębnoœć kulturowš Żydów. Kahał, który według założeń miał stać się ramš administracyjnš autonomii, został okreœlony przez polskie prawo jako instytucja stricte religijna. Nigdy nie powstało również ogólnopolskie żydowskie przedstawicielstwo ani nawet przewidziana ustawš centralna reprezentacja gmin wyznaniowych.

W pierwszej dekadzie istnienia odrodzonej Polski zarówno państwo jako instytucja, jak i częœć społeczeństwa demonstrowały wobec Żydów wrogoœć wyrażanš w systematycznej dyskryminacji i aktach przemocy. Pierwszego pogromu dokonano we Lwowie już w listopadzie 1918 r., kiedy Polacy odebrali miasto Ukraińcom, którzy wczeœniej założyli tam stolicę swej krótkotrwałej Republiki Zachodniej Ukrainy. Najpoczytniejsza gazeta hebrajska w Warszawie napisała wówczas, że „w tej godzinie, godzinie odrodzenia i ponownego zjednoczenia Polski, (...) my, Żydzi, siedzimy i opłakujemy nasze ofiary". Wiele innych miast Galicji także stało się scenš antyżydowskich zamieszek, a w 1919 r. fala pogromów dotarła do polskiej częœci Litwy. Również w œrodkowej Polsce terroryzowano Żydów, zwłaszcza w pocišgach, gdzie zwolennicy endecji i zwykli awanturnicy obcinali im brody. Efektem tej sytuacji był raport amerykańskiego dyplomaty Henry'ego Morgenthaua. Na Zachodzie pojawiły się informacje, że w okresie od listopada 1918 do sierpnia 1919 r. na terenach polskich miało miejsce osiem większych ekscesów, w wyniku których œmierć poniosło około 280 osób. Według raportu głównš przyczynš pogromów był rozpowszechniony w byłym zaborze rosyjskim antysemityzm. Podkreœlano również, że władze polskie nie były inicjatorem zajœć, lecz starały się je poskromić.

Kolejna fala antyżydowska miała miejsce podczas wojny polsko-bolszewickiej. Latem 1920 r., gdy wydawało się, że zdobycie Warszawy jest kwestiš czasu, władze II RP internowały większoœć żydowskich oficerów, służšcych ochotniczo w polskiej armii, pod pretekstem ich rzekomych probolszewickich przekonań. Po Cudzie nad Wisłš wystšpienia antyżydowskie przycichły, ale nie ustały całkowicie. Rozczarowanie polskich Żydów nie mogło być zatem zaskoczeniem. „Polska – pisała jedna z syjonistycznych gazet – odrodziła się z czołem splamionym krwiš". Ten wybuch nienawiœci był elementem szerszej fali antysemityzmu, która bezpoœrednio po I wojnie œwiatowej ogarnęła większoœć krajów Europy Wschodniej. Konflikty narodowoœciowe i bolszewicka agresja z 1920 r. wraz z mitem żydokomuny dodatkowo zaostrzyły panujšce już wczeœniej wœród Polaków antyżydowskie nastroje.

Zło przyszłoœci

Apogeum trudnoœci, z jakimi zmagali się Żydzi w II RP, przypadło dopiero na okres wielkiego kryzysu gospodarczego z lat 1929–1933. Sprzyjała temu także napięta sytuacja międzynarodowa, zwłaszcza po dojœciu do władzy Adolfa Hitlera w 1933 r. i póŸniejszym triumfie generała Francisco Franco w wojnie domowej w Hiszpanii. Nawet Józef Piłsudski, deklarujšcy radykalny sprzeciw wobec antysemityzmu, nie był w stanie skutecznie powstrzymać jego eskalacji. Próby uzyskania narodowej autonomii pozaterytorialnej, o którš walczyły wszystkie œrodowiska żydowskie, zakończyły się fiaskiem. Rozmaite strategie „nowej polityki żydowskiej", zmierzajšce do zwalczenia antysemityzmu, od poczštku stały na straconej pozycji. To jednak nic w porównaniu z tym, jak „sprawa żydowska" została potraktowana po œmierci Piłsudskiego, gdy zawrotnš karierę zrobiło między innymi słynne hasło „Żydzi na Madagaskar". Ale to już zupełnie inna historia...

Autor jest historykiem i publicystš, pracuje w Domu Literatury w Łodzi, w Muzeum Powstania Warszawskiego prowadzi cykl „Warszawa dwóch powstań".

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL