Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

o. Maciej Zięba: Alfie Evans, ofiara wojny racjonalizmu zamkniętego i otwartego

Konfrontacja racjonalizmu zamkniętego, opartego na nauce, z racjonalizmem otwartym, dopuszczajšcym trancendencję, może stać się przyczynš kolejnych ludzkich tragedii i konfliktów społecznych. Na zdjęciu członkowie włoskiej organizacji Comitato Articolo 26 modlš się na placu œw. Piotra w Watykanie za Alfiego Evansa.
AFP, Alberto Pizzoli
Œmiertelnie chory chłopczyk z Liverpoolu znalazł się w samym centrum kluczowego dla naszej cywilizacji sporu. Jednak medialna otoczka sprowadziła prawdziwy dramat do poziomu tragicznej groteski.

Drogi czytelniku, lub – jeszcze lepiej – droga czytelniczko: przypomnij sobie jasne, promienne, pełne radoœci oczy twego dziecka" – pisał w eseju „The Principle of Objectivation" (z ang. – „Reguła obiektywizacji") jeden z najbardziej przenikliwych umysłów naszej epoki, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki Erwin Schrödinger – Niech ci potem fizycy powiedzš, że w obiektywnej rzeczywistoœci nic nie emanuje z tych oczu... W 'rzeczywistoœci'! Co za dziwaczna rzeczywistoœć! Wydaje się, że zaginęło w niej coœ ważnego".

W ten prosty sposób, przed 60 laty, rozważajšc problemy œwiadomoœci i materii, jeden z twórców mechaniki kwantowej ujmował napięcie pomiędzy dwoma różnymi sposobami myœlenia i wrażliwoœci istniejšce w umysłach współczesnych ludzi.

Dwa racjonalizmy

Pierwszy z nich nazwałbym „racjonalizmem zamkniętym", który uznaje za prawdziwe jedynie naukowe wyjaœnienia rzeczywistoœci. Cała reszta ludzkich doznań i wytworów – wedle jego wyznawców – jest w mniejszym lub większym stopniu realizacjš genetycznego kodu i jego ludzkiego wytworu – kultury.

Nazywam ten racjonalizm „zamkniętym", używajšc tego słowa opisowo, a nie wartoœciujšco. Z definicji jest on bowiem zamknięty na transcendencję, która – wedle tego sposobu myœlenia – może być co najwyżej stanem psychicznym odczuwanym przez ludzi, ale nie ma desygnatu w rzeczywistoœci. Jest on też zamknięty na istnienie głębszych więzi międzyludzkich. Relacja matki i dziecka jest dla niego emanacjš biologicznej więzi samicy z potomstwem, a relacje między dorosłymi – rodzajem zawieranego między nimi kontraktu, który ma swš ważnoœć tylko wtedy, gdy transakcja przynosi obopólne korzyœci.

Przeciwnikiem „racjonalizmu zamkniętego" nie jest jednak – jak uważajš jego zwolennicy – irracjonalizm.

Ułatwiajš sobie oni w ten sposób życie, nazywajšc w ten sposób wszystkie odmienne poglšdy. Owszem, istnieje w naszym œwiecie prawdziwy irracjonalizm, rozumiany jako odrzucenie rozumowego poznawania rzeczywistoœci, a więc – z definicji – zamknięty na racjonalnš debatę. Jest on zawsze niebezpieczny i szkodliwy, a jeœli jest rozpowszechniony w zbiorowoœci, to prowadzi wręcz do szaleństwa. Historia aż nadto konkretnie i wielokrotnie potwierdziła prawdziwoœć słów Francisca de Goi: „gdy rozum œpi, budzš się upiory".

Prawdziwym przeciwnikiem „racjonalizmu zamkniętego" jest „racjonalizm otwarty", który z irracjonalizmem nie ma nic wspólnego. Ta forma racjonalizmu szanuje wszelkie osišgnięcia nauki, ale nie jest wobec niej bezkrytyczna, bo przecież całkowicie racjonalnie można dowieœć, że mnóstwo dokonań uznanych ongiœ za „naukowe" z czasem okazało się błędnych, a niekiedy zostały wręcz osišgnięte tendencyjnie dobranymi metodami, by udowodnić założonš z góry, lecz fałszywš, tezę. Ta forma racjonalizmu niezmiernie szanuje ludzki rozum jako niezrównane narzędzie poznania i opisu rzeczywistoœci. Ale uznaje też, że istniejš granice œciœle rozumowego dochodzenia do prawdy. Dlatego pozostaje otwarta na transcendencję – na obiektywne istnienie innych wymiarów rzeczywistoœci: piękna, miłoœci czy etyki, o których można bardzo wiele powiedzieć, używajšc rozumu, ale ich istnienia nie da się w sposób œciœle naukowy dowieœć ani opisać.

Można bowiem całkowicie racjonalnie pokazać, że pojęcie piękna nie da się zamknšć w œciœle rozumowych kategoriach, że całkowicie racjonalna miłoœć przestaje już być miłoœciš, a etyka w granicach czystego rozumu jest arbitralnym wyborem, a nie racjonalnym systemem.

Czy twierdzenie, że „Koncerty branderburskie" sš jedynie sumš zapisanych nutami dŸwięków wywołujšcych poruszenie emocjonalne u pewnej częœci ludzkiej populacji, jest naukowe? Natomiast przekonanie, że swojš harmoniš docierajš one do jakiejœ niewyrażalnej inaczej częœci rzeczywistoœci, jest całkowicie irracjonalne? Czy przekonanie, że poezja Miłosza, Szymborskiej lub Brodskiego to jedynie zestaw wyrazów tak zręcznie dobranych, by podrażnić korę mózgowš czytelnika i uruchomić w nim uczuciowe poruszenia, jest naukowe? Natomiast poglšd, że poezja opowiada nam takš częœć prawdy o człowieku i ludzkim losie, których nie sposób inaczej opowiedzieć, to zwykły irracjonalizm?

Podobnie jest z miłoœciš. Czy poglšd, że wszelkie głębsze relacje pomiędzy ludŸmi to jedynie œwiadoma lub nieuœwiadomiona erotyka, w którš wyposażyła nas natura, aby zapewnić przetrwanie gatunku, czego jednak w żaden sposób nie można dowieœć, jest racjonalny, a irracjonalne jest przekonanie, że ludzie sš zdolni transcendować swój egoizm, aby wzajemnie się obdarowywać? A etyka? Jak słusznie pokazał Leszek Kołakowski, równie racjonalny jak kantowski imperatyw kategoryczny, aby czynić jedynie to, co mogłoby zostać prawem powszechnym, może być poglšd, że np. pragnę, aby inni ludzie zawsze mówili prawdę, ale abym ja sam czynił to jedynie wtedy, kiedy jest to dla mnie korzystne. A prawa człowieka? Sš całkowicie arbitralnš konstrukcjš, której rozumowo w żaden sposób wywieœć się nie da, co wielokrotnie podkreœlali przedstawiciele kultur odmiennych od zachodniej. Nie istnieje bowiem ani racjonalny dowód, ani też empiryczna metoda, by dowieœć tak fundamentalnych zasad, jak równoœć kobiet oraz mężczyzn, zakaz tortur czy poszanowanie różnorakich mniejszoœci.

Całkowicie racjonalnie można natomiast pokazać, że „racjonalizm zamknięty" roszczšcy sobie prawa do monopolu na rozumnoœć, jest równie racjonalnš i równie arbitralnš konstrukcjš co „racjonalizm otwarty".

Starcie wizji człowieczeństwa

Te dwa podejœcia do rozumnoœci człowieka opierajš się na dwóch odmiennych wizjach antropologicznych. „Racjonalizm zamknięty" pojmuje człowieka jako autonomicznš, samosterownš jednostkę, która swobodnie zarzšdza swym losem, wyznaje swojš prywatnš moralnoœć, a jedynym limitem jej zachowań jest naruszenie wolnoœci innej osoby. Wspólnoty ludzkie sš w takim ujęciu społecznoœciami transakcyjnymi, w których pojedynczych ludzi wišżš zawarte pomiędzy nimi kontrakty. W tej wizji wspólnoty takie jak rodzina, naród czy też Koœciół, a także kultura, w której się wzrastało, raczej nakładajš więzy, krępujš indywidualnoœć, niż rozwijajš człowieka. Sš dla jednostki bytami sztucznie narzuconymi przez odziedziczonš kulturę i tradycję.

Dla „racjonalizmu otwartego" natomiast człowiek jest bytem rozumnym i społecznym, obdarzonym niezbywalnš godnoœciš. Dobre relacje (miłoœć) sš dlań niezbędne do rozwinięcia pełni swego człowieczeństwa. Społecznoœci, w których się rodzi, sš dla niego darem dajšcym poczucie wspólnoty i cišgłoœci, ale też wyzwaniem – zmuszajšc do krytycznego przemyœlenia ich osišgnięć i ograniczeń oraz do wyboru własnej tradycji i do budowania swojej tożsamoœci. Jest on istotš na wskroœ racjonalnš, posługujšcš się krytycznym myœleniem i otwartš na zmianę poglšdów wobec pojawiania się nowych informacji czy wydarzeń. Dlatego jego ojcostwo czy macierzyństwo jest rozumnym wyborem, podobnie jak jego przemyœlany patriotyzm czy œwiadoma przynależnoœć do Koœcioła. Zarazem jest też przekonany, i może to racjonalnie uzasadnić, że ani macierzyństwa, ani patriotyzmu czy chrzeœcijaństwa (tak samo zresztš jak „racjonalizmu zamkniętego") nie da się zamknšć w czysto racjonalnych kategoriach. Jest zatem, w odróżnieniu od „zamkniętego", który ten ważny problem stara się ignorować, œwiadomy swoich ograniczeń.

Jak więc widać, oba racjonalizmy generujš bardzo odmienne wizje człowieka oraz ludzkiej wspólnoty. Napięcie istniejšce między obiema wizjami człowieka i społeczeństwa, w realnym œwiecie łatwo przeradza się we wzajemnš wrogoœć – oskarżenia o fundamentalizm i nihilizm. Zwłaszcza że obie strony majš swoich ekstremistów – irracjonalnych sojuszników, którzy kierujšc się nie rozumowymi, lecz ideologicznymi racjami wzmagajš jeszcze ostroœć tego konfliktu, nadajšc mu ideologiczny charakter.

„Bezmózgi" kontra „sataniœci"

Ofiarš takiej właœnie konfrontacji stał się ostatnio mały Alfie Evans, którego tragiczne losy podzieliły opinię publicznš na całym œwiecie.

I tym razem zbyt często do głosu dochodzili ekstremiœci – ideologiczni zwolennicy obu stron konfliktu. Trzeba zarazem dostrzec, że strona, która wyznaje „racjonalizm zamknięty", była tym razem mniej niż zazwyczaj obecna w mediach. Dramat małego chłopczyka rozgrywajšcy się na oczach œwiata nie sprzyjał ofensywnej postawie ludzi promujšcych utylitaryzm i pragmatyzm. W Polsce jedynie zwišzany z „Krytykš Politycznš" poeta wsławił się obrzydliwym wpisem o „biednym bezmózgu z Anglii", a znana profesor etyki, naginajšc, w typowy dla niej sposób, fakty, wykorzystała tę tragedię do prowadzenia swojej wojny z Koœciołem i z PiS.

Gorzej było po tej drugiej, tradycyjnie zwanej „prawicowš", stronie. Dotšd częœciej będšca w defensywie, tym razem wykorzystała okazję, by na podstawie zdjęć i niesprawdzonych informacji wycišgać radykalne wnioski o torturach, eugenice i eutanazji, którym został poddany mały Alfie, a nawet, aby jego walkę o życie wykorzystać do walki z „satanizmem", „genderyzmem" i œrodowiskami bojowników LGTB. Natomiast wyznawcy teorii spiskowych, których ani do lewicy, ani do prawicy zaliczyć nie sposób, poczęli dowodzić, że chorobę Alfiego spowodowały szczepionki, które otrzymał jako niemowlę, a jego œmierć – seria zastrzyków z truciznš.

Taka otoczka medialna – nolens volens – sprowadzała prawdziwš tragedię œmiertelnie chorego chłopczyka oraz jego rodziców do poziomu tragicznej groteski.

Tymczasem problem Alfiego domaga się poważnej refleksji i rzetelnej społecznej debaty. Albowiem konfrontacja tych dwóch odmiennych antropologii i dwóch racjonalizmów narasta ostatnimi laty i jego ignorowanie może stać się przyczynš kolejnych ludzkich tragedii oraz coraz głębszych konfliktów w społeczeństwach Zachodu.

Przyglšdajšc się przypadkowi Alfiego Evansa, można starać się zrozumieć stanowisko lekarzy ze szpitala w Liverpoolu. Jeżeli – w ich ocenie – można było nieskończenie długo podtrzymywać pacjenta w stanie wegetatywnym za pomocš aparatury, ale był on niezdolny do samodzielnego życia, to działanie takie nosi znamiona uporczywej terapii i można było rozważać odłšczenie aparatury. Także konsekwentne pozostawianie – w takiej sytuacji – wyłšcznoœci decyzji rodzinie chorego zapełniłoby wkrótce szpitale osobami w stanie terminalnym.

Jednakże, gdy przedstawiciele szpitala publicznie twierdzš, że podtrzymywanie terapii Alfiego jest „niedobre i nieludzkie" oraz że „nie leży ono w najlepiej pojętym interesie Alfiego", to z pewnoœciš nie tylko wykraczajš poza swoje kompetencje, ale i ukazujš stronniczoœć swojego podejœcia do pacjenta.

Jeszcze łatwiej można zrozumieć stanowisko rodziców kochajšcych swoje dziecko, że zarówno dla nich, jak i dla ich synka, każda chwila bycia razem ma kosmicznš wartoœć, a argument „że i tak umrze", nie tylko nie ma dla nich żadnego znaczenia, lecz jest także haniebny. Można też całkowicie racjonalnie rozumieć ich głębokš nieufnoœć wobec szpitala, który nie tak dawno był zamieszany w aferę pobierania bez zgody rodziców organów zmarłych niemowlšt, a także dysponowania nimi, a niekiedy nawet handlowania. Publicznie – także na gruncie „racjonalizmu zamkniętego" – uznano takie zachowania Alder Hey Hospital za głęboko nieetyczne.

Owszem, można by się starać zrozumieć decyzję brytyjskich sšdów o przerwaniu terapii zmuszonych do rozstrzygania racji rodziców i szpitala, gdyby nie póŸniejszy pełen hipokryzji zakaz przewiezienia Alfiego samolotem medycznym, udostępnionym przez włoskie Ministerstwo Obrony, do Włoch, gdzie – na proœbę papieża Franciszka – czekała na niego profesjonalna ekipa lekarzy. Ten fakt jawnie pokazuje, że sšdy stały się stronš w tym sporze.

W takim kontekœcie trudno też nie mieć wštpliwoœci wobec opinii lekarzy, którzy na słowa rodziców, że Alfie reaguje na ich obecnoœć, mruga oczyma i się leciutko uœmiecha, replikowali, że sš to jedynie bezwarunkowe odruchy powstajšce w wyniku dotknięcia.

Starajšc się rozumieć racje sšdów i lekarzy (w tego typu sytuacjach argumenty lekarzy trzeba brać bardzo poważnie, pamiętajšc zarazem, że wszelkie prognostyki medyczne mogš być obarczone sporym błędem), można racjonalnie pokazać, że reprezentujš one postawę „racjonalizmu zamkniętego" i „antropologii zamkniętej".

Mam też całkowicie rozumnie uargumentowane przekonanie, że papież Franciszek, prezydent Duda, rzšd włoski i wiele œrodowisk na całym œwiecie, najliczniej we Włoszech i w Polsce, opowiedziało się po stronie „racjonalizmu otwartego". Powiem więcej – po stronie humanizmu.

Co widać w oczach dziecka?

Piszę o tym dlatego, że ten fundamentalny konflikt cywilizacyjny wzmaga się na naszych oczach. Przedstawiciele „racjonalizmu zamkniętego" nie sš skłonni do rozważenia innych racji, bo wszelkie odmienne poglšdy uważajš za irracjonalne, a to, co rozumne – z definicji – nie jest w stanie dyskutować z nierozumnym. Z drugiej strony przedstawiciele „cywilizacji życia" nie mogš debatować z przedstawicielami „cywilizacji œmierci" (zapominajšc, że zarówno dla autora idei „cywilizacji życia", Pawła VI, jak i dla Jana Pawła II, który – co znamienne – mówi o „kulturze życia" i „kulturze œmierci", nie istniejš zewnętrzne granice obu tych cywilizacji). Ich decyzja ma podłoże etyczne – dobro nie może dialogować ze złem.

Chodzi tu jednak o konkretny los konkretnych ludzi, o ich konkretne tragedie, o sprawy ludzkiego życia oraz œmierci. Dlatego, w ramach demokratycznego państwa prawa, należy niestrudzenie dšżyć do poprawy sytuacji, w której się znajdujš – bronić ich prawa do leczenia, troskliwej opieki i do godnej œmierci. Z tego więc powodu przedstawiciele obu racjonalizmów nie powinni unikać publicznej debaty nad etykš, nad możliwoœciami służby zdrowia, nad prawodawstwem i edukacjš czy nad relacjami rodzina–państwo.

Nie kryję, że postawa „racjonalizmu otwartego" jest dla mnie bardziej racjonalna od „zamkniętego", ale takie przekonanie trzeba przekuć na prace naukowe, szkolenia medyczne, korekty systemu prawnego, na wiarygodne œwiadectwo chrzeœcijan oraz różne szczeble edukacji. Bez tego „racjonalizm zamknięty" będzie nadal dominował w mediach i instytucjach Zachodu. A takie dramatyczne sytuacje, jak małego Alfiego, będš się powtarzały bez końca. Pokazuje to choćby relacja Macieja Karczyńskiego, wieloletniego rzecznika policji i ABW, którego szeœcioletni synek był nieuleczalnie chory. Wbrew wielokrotnym naciskom lekarzy na przerwanie terapii „nigdy nie pozwoliliœmy na odłšczenie go, mimo braku szans na leczenie według lekarzy. Żył dłużej, a umarł, jakby zasnšł – mówił tato małego Marcela chorujšcego na rzadkš chorobę genetycznš. – „Słyszałem, że lepsze dla dziecka jest to, żeby odeszło, niż cierpiało, ale gdy patrzyłem w oczy syna, mówiły: ťNie zabijaj mnie, tatoŤ".

BšdŸmy rozumni – powiedzš na to zwolennicy „racjonalizmu zamkniętego" – przecież w rzeczywistoœci nic nie emanuje z tych oczu.

W rzeczywistoœci! Co za straszna rzeczywistoœć! Wydaje się, że zaginęło w niej coœ niezmiernie ważnego.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL