Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Joanna Szczepkowska: Poczucie wyższości w obrębie jednego gatunku

Fotorzepa, Darek Golik
Kiedy jeszcze żył Lech Kaczyński, a ja współpracowałam z „Gazetš Wyborczš", często miałam okazję czytać porównania rzšdów Lecha Kaczyńskiego do stalinizmu.

Mocno zaniepokojona napisałam wreszcie niewielki tekst o tym, co sadzę na temat używania takich haseł. Stalinizm to były obozy, zagłada, głód. Sięganie do takich porównań, gdy zjawiska te w Polsce nie występujš, jest nie tylko nieuczciwe, ale też paraliżujšce. Jeœli, co nie daj Boże, naprawdę nadejdš podobne stalinizmowi czasy, nie będzie już wiarygodnych słów na nazwanie tego, co nas otacza. Tak napisałam wieczorem, posłałam, a rano było wydrukowane.

Co się działo!! Ile ja się nasłuchałam od redakcyjnych przyjaciół, a ile redaktor, który to puœcił do druku!! Usłyszałam przede wszystkim, że nie jestem nikim na tyle ważnym, by w ogóle zajmować stanowisko w tej sprawie. Trwałam przy swoim. Minęło parę lat, a mnie z kolei z powodu użycia słowa „homolobby" „wyorbitowano" w rejony nazizmu. Bez komentarzy cytowano tekst Roberta Biedronia „Słowa Szczepkowskiej jak antysemicka retoryka, ja się boję". Moje drogi z „Gazetš" się rozeszły, a po kilku felietonach w „Do Rzeczy" odeszłam stamtšd z kolei w proteœcie przeciw przeœmiewczej okładce z Donaldem Tuskiem. Była dla mnie równie nie do przyjęcia jak słowa o stalinizmie czy antysemityzmie.

Mam różnych czytelników. Jedni komentujš w Internecie: „Jaka naiwna, wierzy lewakom", drudzy „Jaka naiwna, wierzy prawicy", a sš jeszcze tacy, jak na przykład Seweryn Blumsztajn, który niedawno przypisał mi propisowskie poglšdy. „Skšd to? – pytam. – Przecież w każdym niemal tekœcie podkreœlam, że nie jestem zwolenniczkš PiS". „Nie czytam tego co ona pisze" – odpowiedział. Można i tak. Staram się jednak widzieć sprawy takie, jakie sš, bez żadnej propagandy, i dlatego teraz mogę powiedzieć z czystym sumieniem: bardzo się boję. Boję się na poziomie takim, na jakim człowiek boi się o życie. Boje się Macierewicza, ale najbardziej boję się słów Jarosława Kaczyńskiego o lepszej i gorszej częœci narodu. Można tego słuchać w okresie przedwyborczym, ale przecież jest on już za nami. Kiedy jednak cišgle słucham o gorszych i lepszych Polakach, przychodzš mi do głowy tamte skojarzenia. Do dziœ wszyscy, którzy interesujš się II wojnš œwiatowš, zadajš sobie pytanie, jak to było możliwe, że nawet ci wykształceni, kulturalni, osłuchani z wielkš muzykš Niemcy byli w stanie mordować cywilów, patrzeć na ich cierpienia i strach. Jednym z najstraszniejszych dokumentów sš do dziœ dzienniki Rudolfa Hoessa. Opisujšc zachowania ludzi przed wejœciem do komory gazowe, ten człowiek sam sobie współczuje, że musi takie rzeczy oglšdać. Ile spostrzeżeń, refleksji przychodzi mu do głowy, kiedy stoi przed ludŸmi, którzy rozbierajš się przed œmierciš. Niektórzy z nich – jak pisze – to ludzie „wysoko urodzeni". Przyglšdanie się ich zachowaniu Hoess traktuje niemal jak studia nad człowiekiem. Nie dopuszcza do siebie myœli, że z tym mężczyznš, który zdejmuje z siebie „dobrze skrojone spodnie", mógłby jeszcze niedawno grać w szachy. Takich jak Hoess było wielu, ale jak to możliwe? Możliwe jest to tylko przez dokonywanie podziału na ludzi lepszych i gorszych. Zagłuszone sumienie, a może raczej powstałe dzięki temu zdziczenie, może się dokonać tylko jeœli wmówimy sobie własnš wyższoœć nad resztš gatunku.

Niedawno w CNN oglšdałam reportaż o chłopaku, który pochodzi z europejskiej inteligenckiej rodziny, a przeszedł fanatycznie na stronę „œwiętej wojny". On nie chce pieniędzy, szczęœcia rodzinnego – chce żeby „dobro zwyciężyło nad złem", a złem jest gorsza, nieislamska częœć ludzkoœci. I dokładnie tak jak Rudolfowi Hoessowi jest mu naprawdę żal, ze trzeba dokonywać egzekucji. Przyznaje, że straszne jest stracić córkę w zamachu bombowym, na ulicy czy w bistro. Rzecz w tym, że to wojna lepszych z gorszymi, a na wojnie wiadomo... młodzi ginš. Jak to jest możliwe? – pyta sam siebie ojciec tego chłopca. Co pchnęło syna do przekonania, że ludzie dzielš się na lepszych o gorszych?

Jeœli piszę o strachu, to nie chodzi mi o Macierewicza czy Kaczyńskiego – nie o nich samych, tylko o takich chłopców, jak ten z reportażu. Co zrobić, żeby stojšc w tłumie przed Kaczyńskim, nie nabrał pewnoœci, że człowiek dzieli się na gatunki i podgatunki? Szkoda, że nie ma centrowej opcji w naszym Sejmie. Może częœć PiS-owców przeszłaby tam, gdzie ludzi dzielš poglšdy, a nie ludzie.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL