Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Psycholog: nie warto być narcyzem

Dr Anna Czarna, psycholog
Fotorzepa, Piotr Guzik
Narcyzm przynosi krótkoterminowe korzyœci i długoterminowe straty. Sprawdzałam, jak w grupach studenckich funkcjonujš wysoce narcystyczne osoby. Poczštkowo to właœnie je wskazywano jako najbardziej lubiane, ale stopniowo efekt ten był coraz mniejszy, aż zaniknšł. Z czasem popularni stawali się studenci o wysokim stopniu empatii - mówi dr Anna Czarna, psycholog.

Plus Minus: Od lat bada pani narcystycznych ludzi. Jacy sš?

Dr Anna Czarna: Fascynujšcy. W pierwszym kontakcie to czarujšcy, dowcipni, ekstrawertywni, pewni siebie ludzie, potrafišcy być duszš towarzystwa. To gwiazdy, z którymi trudno się nudzić, choć wolš być podziwiani niż lubiani. Jako przywódczy zajmujš zwykle wyższš pozycję zawodowš. Potrafiš też zrobić doskonałe wrażenie na obserwatorach. W istocie jednak narcyz to społeczny drapieżnik. Chłodny, wyrachowany, arogancki, potencjalnie niemoralny i nieuczciwy. Skłonny przypisywać sobie zasługi za sukcesy, odpowiedzialnoœć za porażki zaœ zrzucajšc na innych. Tyle że te cechy spod ciemnej triady ujawniajš się dopiero póŸniej...

Co to jest „ciemna triada"?

To trzy cechy osobowoœci: narcyzm, makiawelizm i psychopatia. Psychologia uważa, że idš ze sobš, tworzšc jeden wspólny konstrukt. To chęć i gotowoœć do wykorzystywania innych, brak empatii, instrumentalne podejœcie do ludzi, także dšżenie do osišgnięcia wysokiego statusu i dominacji społecznej. Podwyższony poziom narcyzmu koreluje co prawda z wysokim poziomem makiawelizmu i psychopatii, nie oznacza to jednak, że każdy narcyz jest psychopatš.

Narcyzmowi naprawdę towarzyszy uczucie zakochania w sobie?

To tylko uproszczenie. Współczeœnie uznaje się go za cechę osobowoœci, podobnie jak np. ekstrawersję czy neurotyzm, które wszyscy mamy w mniejszym lub większym stopniu. Psychologia tłumaczy go jako orientację międzyludzkš skoncentrowanš na swej wielkoœci i wspaniałoœci. Także manipulujšcš innymi, by potwierdzić swój status i dominację, o których wspomniałam. Psychologia kliniczna mówi też o zaburzonej samoocenie.

Co to znaczy?

Według tej teorii narcyzm jest permanentnym dšżeniem do podwyższenia swego poczucia wartoœci i potwierdzenia wysokiego statusu u innych. Takie pragnienie może wynikać z chwiejnoœci samooceny. Psychoanaliza nazywa to „modelem maski": za maskš zakochania w sobie ma się skrywać owo niskie poczucie własnej wartoœci.

Celem autofila zawsze sš pienišdze, pozycja społeczna i władza?

Najczęœciej, ale obserwuję, że można nim być na różne sposoby. Pewna częœć koncentruje się na obsesyjnej dbałoœci o wyglšd fizyczny, a niszowe koncepcje opisujš nawet dšżenie do bycia „najlepszym przyjacielem" lub „najlepszym rodzicem na œwiecie". Oglšdała pani serial „Gotowe na wszystko"? Jest tam bohaterka dšżšca do bycia absolutnie perfekcyjnš paniš domu. Szklanka nie może stać na stole bez podstawki itp. Mówi się też o narcyzmie wspólnotowym...

Czyli?

Chodzi o to, że ktoœ czuje się lepszy pod względem cech „wspólnotowych": moralnoœci, dbałoœci o innych, empatii. Uważa się np. za kogoœ o wyższej moralnoœci lub bardziej religijnego, co pozwala mu czuć się człowiekiem lepszym niż inni.

„Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuœci, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam" – chełpił się w modlitwie narcystyczny faryzeusz z biblijnej przypowieœci.

Cóż, współczeœnie niektórzy majš się za lepszych choćby dlatego, że sprawniej grajš w szachy. Janusz Korwin-Mikke uznał kobiety za mniej inteligentne, bo nie ma ich wœród mistrzów szachowych...

...w ubiegłym tygodniu wprawił też w osłupienie dziennikarzy telewizji œniadaniowej „Good morning Britain", z powagš twierdzšc, że kobiety jako mniejsze i mniej inteligentne muszš też mniej zarabiać. „Jesteœ najlepszym argumentem za wyjœciem z Unii" – wyjškał gospodarz programu.

(œmiech) Mówišc zaœ poważnie: osoby, które potrzebujš czuć się lepsze, zawsze znajdš sobie jakšœ dziedzinę: można lepiej od innych zarabiać, mieć w szkole lepsze oceny, większe mięœnie czy częœciej chodzić do koœcioła.

Ale czy wymagać od siebie wiele jest czymœ złym? Nie wiem, jak oceniać siebie inaczej niż w odniesieniu do innych. Ba, sš teorie, że nasze „ja" kształtuje się wręcz dopiero w odniesieniu do „ty". A realistycznej, wysokiej samooceny nabywamy przecież, będšc w czymœ dobrymi.

Owszem, w narcyzmie jednak wcale nie chodzi o to, by być w czymœ dobrym, ale by być lepszym od innych.

Taki rys pomaga ponoć w biznesie.

Tylko przez chwilę. Narcyzm przynosi krótkoterminowe korzyœci i długoterminowe straty. Autofilny menedżer jest energetyczny i innowacyjny, idzie jednak do celu po trupach. Jego ekspresowa kariera polega na wprowadzeniu mnóstwa zmian, które potem nie sš w stanie przetrwać próby czasu. Podobnie zresztš działa pewien poziom psychopatii, o czym pisze np. amerykański psycholog Paul Babiak w ksišżce „Węże w garniturach". Ludzie pozbawieni empatii szybciej wspinajš się po drabinie awansu. Ot, kariera Nikodema Dyzmy!

Jest taki ogromny mural w Warszawie przy ul. Radzymińskiej: wilk w garniturze wiedzie za rękę owieczkę. Podpisano: „Człowieczy los".

Gorzkie, ale pocieszę paniš. Prowadzšc badania, przez trzy miesišce wchodziłam do kilkunastu formujšcych się grup studenckich, sprawdzajšc, jak funkcjonujš w nich wysoce narcystyczne osoby. Okazało się, że poczštkowo to właœnie je wskazywano jako najbardziej lubiane, ale stopniowo efekt ten był coraz mniejszy, aż zaniknšł. Z czasem popularni stawali się studenci o wysokim stopniu empatii, narcystyczni zaœ ostatecznie postrzegani byli jako niesympatyczni, aroganccy i skłonni do manipulacji. Potwierdziły to też niemieckie badania.

Œwietne pierwsze wrażenie uchodzi jednak za bezcenne. Coaching uczy, że to pierwsze 11 sekund stanowi o sukcesie całej relacji...

Może gdy próbuje pani sprzedać odkurzacz, ale gdy mówimy o głębokich i bogatych zwišzkach międzyludzkich, zdecydowanie nie warto być narcyzem. Mnie także fascynowały w przeszłoœci osoby narcystyczne, bo to ludzie pułapki. Ich zachowanie magnetyzuje, zachęcajšc do bliższego kontaktu, dopóki nie zacznš domagać się przywilejów ze względu na swš absolutnš wyjštkowoœć...

Małżeństwa z takim mężczyznš strach się bać.

Słusznie. To osoby skoncentrowane na sobie, nastawione wyłšcznie na to, by brać. Niezdolne do tego, by dawać wsparcie czy współczucie. Miłoœć to dla nich kolejny poligon, na którym trenujš sprawnoœć w manipulacji i dowodzš swej wyjštkowoœci. Mało tego, narcystyczne jednostki polujš na partnera, który będzie trofeum dodajšcym im blasku. Tak oto znęceni błyskotliwoœciš i sympatiš narcyza wpadamy w sidła, by znaleŸć się w niesatysfakcjonujšcym zwišzku z zimnym, skrajnie wymagajšcym, zawsze niezadowolonym i agresywnym osobnikiem...

...lub osobniczkš. Dlaczego jednak, mówišc „narcyz", seksistowsko myœlę „on"?

Intuicyjnie, bo jest to cecha męska. Badania jednoznacznie wskazujš, że poziom narcyzmu u mężczyzn znacznie przewyższa kobiecy. Wszystkie teorie, o których mówię, dotyczš raczej narcystycznych mężczyzn. Nie pragnę nikogo dewaluować, ale nie jestem pewna, czy to przypadek, że kolejnš partnerkš Donalda Trumpa jest modelka.

Niejeden pan w sile wieku bez żalu porzuciłby starzejšcš się żonę dla seksownej modelki, gdyby tylko miał atuty, by jš uwieœć.

Faktem jest, że narcystyczne zwišzki, zdaniem badaczy, skazane sš na klęskę. Jeœli partnerowi narcyza noga się powinie: straci urodę, zbankrutuje czy się zestarzeje, narcyz poszuka innego.

Tyle że w cywilizacji, w której wszyscy jesteœmy „produktem do natychmiastowego spożycia", jak mówiš kulturoznawcy, wymiana na „nowy model" to raczej powszechny wzorzec. W polskich miastach rozpada się niemal co drugie małżeństwo. A narcystyczne relacje międzyludzkie, w których każdy jest „tym, kim chce", szeroko pokazuje thriller Paula Verhoevena „Elle" z 2016 r. Używa pani jednak pojęcia „poziom narcyzmu". Jak go zmierzyć?

Istnieje odpowiedni kwestionariusz. Przekrój pytań jest w nim bardzo szeroki: czy lubisz obserwować się w lustrze, marzysz, by ktoœ napisał twojš biografię, czy jesteœ urodzonym przywódcš lub kimœ wyjštkowym, gdybyœ to ty rzšdził œwiatem, to itd. Inna, do niedawna obowišzujšca zasada pozwalała stwierdzać u pacjenta narcyzm wtedy, gdy spełniał pięć z dziewięciu kryteriów tego zaburzenia.

Jakie to kryteria?

Pierwszym jest posiadanie poczucia ważnoœci i wielkoœci, czyli wysoce zawyżonego obrazu samego siebie. Także głębokiego przekonania, że będšc lepsi od innych, wręcz wyjštkowi, zasługujemy na uprzywilejowane traktowanie. Zrozumieć nas przy tym mogš tylko inni „szczególni" ludzie o równym statusie. Jedyni zresztš, z którymi warto się zadawać. Badania sugerujš, że osoby wysoce narcystyczne przycišgajš się nawzajem, stajšc się w różnych dziedzinach życia „partnerami".

Ponad sto lat temu dostrzegł to Oscar Wilde, układajšc poemat „The disciple", własnš wersję mitu o Narcyzie „Jeœli go kochałem – rzekło Ÿródło, nad którym umarł Narcyz – to jedynie dlatego, że gdy się we mnie przeglšdał, widziałem w jego oczach odbicie moich wód".

Dobry przykład. A kolejne kryterium to obsesyjne fantazjowanie o nieograniczonych sukcesach, budzšcej strach władzy, mocy lub pięknie. Także o idealnej miłoœci. Dalej: wyolbrzymianie własnych talentów czy sukcesów i oczekiwanie bycia uznanym za lepszego bez współmiernych osišgnięć. Także ekshibicjonistyczne domaganie się uwagi i podziwu nieadekwatnych do zasług, co wydaje mi się nieco względne.

„Qualis artifex pereo!", „Jakimż artystš będšc, ginę!" – zakrzyknšł ponoć Neron tuż przed samobójstwem.

Cóż, niczym typowy narcyz, nie otrzymawszy upragnionego zachwytu, pragnšł, by chociaż wszyscy się go bali. A kolejne punkty w kwestionariuszu badania narcyzmu to skłonnoœć do eksploatowania innych, czyli wykorzystywania ich do osišgnięcia swoich celów, i wspomniany brak empatii: niehonorowanie uczuć i potrzeb innych. Także zazdroœć, zdaniem autofila, bilateralna. W końcu: demonstrowanie wyniosłych zachowań i aroganckich postaw. A dodam jeszcze: skłonnoœć do agresji i stosowania przemocy.

Sšdziłam, że nauka utożsamia stosowanie przemocy z niskim poczuciem własnej wartoœci, choć patrzšc na arogancję przestępców czy „wyższoœć rasowš" hitlerowskich Niemców, trudno w to uwierzyć.

Otóż to. Mówię o teorii „zagrożonego egotyzmu", w myœl której z narcyzmem wišże się co prawda wysoka, za to niestabilna samoocena. Znaczy to, że takich ludzi bardzo łatwo zirytować czy urazić, głęboko tym ranišc i wywołujšc „narcystyczny gniew". Narcyz bowiem jest niebywale wrażliwy na krytykę. Atakuje, gdy zranimy jego dumę lub zszargamy honor, bo próbuje ocalić tym samym obraz samego siebie. Badania psychologów zza oceanu Brada Bushmana i Roya Baumeistera dowiodły, że wysoki poziom narcyzmu znacznie nasila skłonnoœć do agresji i przemocy.

Wspomniała pani przed wywiadem spektakularny przypadek Briana Blackwella.

To Brytyjczyk, zdolny student, który jako 18-latek młotkiem i nożem zakatował swych rodziców na œmierć, gdy próbowali ograniczyć jego rosnšce wydatki. Psychiatrzy zdiagnozowali u niego narcystyczne zaburzenie osobowoœci i stwierdzili, że atak nastšpił w wyniku „epizodu narcystycznej furii". Skazano go na dożywocie. Diagnoza: narcystyczne zaburzenie osobowoœci, padła również w przypadku Andreasa Breivika, norweskiego zamachowca z wyspy Utoya.

Dziwi mnie, że wysokie mniemanie o sobie nie zapewnia dobrego samopoczucia, tak samo jak ocena, że „jestem nikim".

Problem w tym, że samoocena autofila jest wysoka, ale jak mówiłam, niestabilna, czyli może zmieniać się nawet z dnia na dzień. Tymczasem dobre samopoczucie towarzyszy raczej stabilnemu, nie podlegajšcemu cišgłym wahaniom wysokiemu mniemaniu o sobie. Warto mieć realistycznš, opartš na umiejętnoœciach samoocenę. Najlepiej wysokš – gdy sš ku temu podstawy. Nie ma sensu wpadać w depresję z powodu np. małej liczby lajków na Facebooku (œmiech). Co więcej, dobremu samopoczuciu najmocniej sprzyja, moim zdaniem, pojęcie „ciche ego".

Co to jest?

To przekonanie, że jesteœmy warci przynajmniej tyle co inni. Owszem, trzeba dšżyć do spełnienia swoich ambicji, lecz nie można pozwolić, by stopień tego spełnienia definiował w jakiœ sposób naszš wartoœć.

Trzeba odwagi, by myœleć tak w antropocentrycznym œwiecie, gdzie samorealizacja i „prawo do szczęœcia" stały się wręcz religiš. Zdaniem filozofów panuje „antropogadżetocentryzm", mówi się też o „narcyzmie sieciowym", gdzie komputer stanowi lustro, a kartezjańskie „myœlę, więc jestem" zastšpiło „oglšdasz mnie, więc istnieję".

Psychologia nie rozwodzi się nad prawem do szczęœcia, niemniej badania na studentach kolejnych generacji, poczšwszy od lat 80. ubiegłego wieku, dowodzš, że poziom narcyzmu w społeczeństwach stale roœnie. Moim zdaniem wynika to jednak nie tyle z nauczania, że jesteœmy „autorami swojego życia", ile z teorii psychologii ewolucyjnej. Głosi ona, że częœć naszych zachowań jest uwarunkowana genetycznie, czyli pewne skłonnoœci dziedziczymy.

Narcyzm zaœ...

...w myœl tej teorii utrzymuje się w populacji na zasadzie tzw. doboru frekwencyjnego, czyli zależnego od częstoœci występowania tej cechy w œrodowisku. Innymi słowy: tym bardziej pocišga nas w innych dana cecha, im jest rzadsza. WeŸmy za przykład œwiat niczym z „Kwiatków œw. Franciszka", gdzie panuje skromnoœć, a wszyscy mówiš o sobie jak najgorzej: pewna siebie, przebojowa osoba zrobiłaby tam furorę! Odwrotnie będzie, gdy większoœć zacznie się obnosić z poczuciem wspaniałoœci.

To już niedługo: spędzajšc ferie na Podhalu, widywałam gęsto wystajšce z oparów termalnych basenów telefony na wysięgnikach. Kšpišcy się, nieraz w dojrzałym już wieku, na bieżšco wrzucali do sieci swe ewolucje na zjeżdżalniach wodnych, by inni mogli ich podziwiać.

Smutne, gdy człowiek bardziej potrzebuje komentarzy online, niż umie cieszyć się chwilš. Cóż, portale społecznoœciowe z jednej strony pozwalajš nam być z ludŸmi w kontakcie, z drugiej jednak, jak wynika z badań, im bardziej puste jest nasze życie w realu, tym mocniej staramy się wykreować je np. na Facebooku, co koreluje z poziomem narcyzmu.

Psychiatra Wanda Półtawska widzi w egomanii skutek uboczny ateizmu. Jeœli nad człowiekiem postawimy Boga i mocno uœwiadomimy sobie, że czas spędzony tutaj jest jedynie etapem w drodze do życia gdzie indziej, perspektywa widzenia siebie głęboko się zmieni. Przekonujšco mówi o tym w ksišżce Pawła Zastrzeżyńskiego „Jeden pokój".

Owszem, zaryzykuję twierdzenie, że przyjęcie pewnych wartoœci czy wychowanie do nich dzieci mogłoby zapobiec rozwojowi narcyzmu. Badania Mirandy Giacomin, próbujšcej koncentrować uwagę ludzi nie na własnych, lecz cudzych stanach czy potrzebach, także na znajdywaniu wspólnych cech z innymi, przyniosły pewne efekty.

Ale czy w narcystycznej kulturze uda się nie wychować człowieka spod ciemnej triady?

Uda się, zważywszy na to, skšd bierze się narcyzm. W pewnym stopniu bowiem dziedziczymy go, podobnie jak ekstrawersję czy neurotyzm. Nie znaczy to jednak, że jesteœmy na niego skazani, bo zależnie od interakcji ze œrodowiskiem geny uaktywniajš się lub nie. Kolejne Ÿródło to oddziaływania wychowawcze. Psychoanaliza wywodzi nadmiar miłoœci własnej z niezaspokojonych, sfrustrowanych dziecięcych potrzeb: braku matczynego ciepła, wsparcia czy okazywania uczuć. Ot, zimny chów i stosunek wymagajšco-kontrolujšcy.

Jak w przypadku sędziego Schrebera, egotycznego pacjenta Freuda?

Daniel Schreber był synem niemieckiego lekarza i dyrektora sanatorium w Lipsku, słynnego wychowawcy i teoretyka „zimnego chowu". Od trzeciego miesišca życia kšpano go w wodzie z dodatkiem kostek lodu. Gdy płakał, bito, aż umilkł. Płacz bowiem uznawany był za fanaberię. Jako dorosły cierpiał potem na psychozę i schizofrenię, a narcystyczne urojenia czyniły go ulubieńcem, pomazańcem bożym. Ba, wierzył nawet, że Bóg wymagał od niego, by zmienił płeć. Jego brat zaœ popełnił samobójstwo.

Wymagajšcy, zimny chów to już historia. Wyedukowany współczesny rodzic drży raczej nad zachowaniem poczucia wyjštkowoœci i wysokš samoocenš progenitury. Jest ona w końcu odbiciem nas samych.

(œmiech) No, proszę. Zmartwię paniš, ale nowe, eksperymentalne holenderskie badania dowodzš, że narcyzm bierze się także z przeceniania własnych dzieci i wpajania im, że liczš się tylko „wyniki", a sukces to być lepszym od innych. Przed rozwojem narcyzmu uchroni je zatem nieporównawczy sposób wyrażania uczuć.

„Zuzia sšsiadów przynosi same pištki i jeszcze na flecie bocznym gra, a ty? Znowu czwórka!".

O to chodzi. Nie twórzmy punktów odniesienia w postaci innych ludzi, by dziecko samo się porównywało. Taka informacja zwrotna uczyni je nieodpornym na porażki, a w dłuższej perspektywie obniży poczucie wartoœci. Mało tego, informacja: będziesz kochany i wartoœciowy pod warunkiem spełnienia kryteriów i uzyskania wyników, których wymagam, to nic innego jak miłoœć, poniekšd, warunkowa. Z drugiej strony lepiej nie wmawiać dziecku, że jest w jakiœ sposób „wyjštkowe" i należš mu się specjalne przywileje.

„Dzieło z makaronu, które zrobiłeœ, przypomina wczesne prace van Gogha!".

Słyszałam też: „Jesteœ darem Boga dla œwiata!", a to fatalne. Wkrótce bowiem okaże się, że podły œwiat nie dostrzega jakoœ naszego geniuszu i musimy wykazać się w życiu jakimœ wysiłkiem. Bezpieczniej zatem dać dziecku poczucie akceptacji takim, jakie jest. Nie tylko wtedy, gdy osišgnie wymagany przez nas standard. Ważne, by czuło się wartoœciowe i kochane mimo porażek. Szczęœliwie, narcyzm ma tendencję do zmniejszania się z wiekiem, bo obraz samego siebie w zderzeniu z rzeczywistoœciš się urealnia.

A jeœli narcyzm rozbija nasze kolejne zwišzki i utrudnia życie, potrafimy go leczyć?

Podobnie jak każdš cechę osobowoœci można wyeliminować go terapiš, choć wymaga to ciężkiej pracy. Inna sprawa, że rzadko spotyka się chętnych. Większoœć egotycznych osób jest raczej do głębi przekonana, że to ze œwiatem, œlepym na ich wyjštkowoœć, musi być coœ nie tak.

Jasne, tylko jak odróżnić zdrowš miłoœć własnš, niezbędnš wręcz, by przeżyć, od przesady? Gdzie leży granica patologii?

To trudne pytanie, na które nie ma w nauce gotowej odpowiedzi. Moim zdaniem trzeba zdać się na informację zwrotnš. Jeœli inni dajš nam do zrozumienia, że przekraczamy ich granice lub traktujemy instrumentalnie, pora, by zabrzmiał w nas ostrzegawczy dzwonek. Sama często zastanawiam się, czy jestem wystarczajšco empatyczna...

—rozmawiała Ewelina Pietryga

Dr Anna Czarna pracuje na Uniwersytecie Jagiellońskim i na Uniwersytecie Berneńskim w Szwajcarii, bada m.in. konsekwencje narcyzmu

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL