Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Coaching: zawodowcy i hochsztaplerzy

Getty Images
Moda na coaching otworzyła drzwi nie tylko profesjonalistom, znajšcym ograniczenia tej metody, ale i hochsztaplerom, specjalistom od przekonywania, że „można wszystko, wystarczy tylko chcieć". – Częœć klientów myœli, że coaching to cały ten worek wariactwa – skarży się ceniony coach.

Możesz wszystko, wystarczy chcieć, szczęœcie czeka tuż za rogiem! Polipa wyleczysz siłš woli, a depresja jest piep...š stratš czasu. Kiedy złapiesz się na negatywnym myœleniu, zadaj sobie pytanie – po co to robisz? Sieć jest pełna podobnych mšdroœci, którymi dzielš się z nami specjaliœci od zdrowego trybu życia czy trenerki fitnessu i mistrzynie motywacji. Ale prawdziwš furorę w mediach społecznoœciowych robiš guru rozwoju osobistego: Mateusz Grzesiak i Kołcz Majk.

Drugš stronš medalu sš internetowe szyderstwa. Kapłanów samorozwoju nietrudno wyœmiać, wręcz sami się o to proszš. Na Facebooku stronę Zdelegalizować Coaching i Rozwój Osobisty œledzi 100 tys. osób. Jej założyciel Michał Michalski nazywa coaching ruchem antyszczepionkowym sfery mentalnej. Oddech od powszechnej szczęœliwoœci pomagajš złapać też popularne strony Smutni Trenerzy Rozwoju Osobistego oraz Magazyn Porażka.

Tymczasem największe firmy naprawdę korzystajš z usług coachów, a najlepsi z nich nie bez powodu chwalš się œwietnymi zarobkami. Trudno sobie wyobrazić, że menedżerowie wysokiego szczebla płaciliby za opowieœci, iż wystarczy odpowiednia motywacja, by ich firma wykupiła Google'a. Z pewnoœciš więc coaching odpowiada na rzeczywiste potrzeby, przede wszystkim współczesnego biznesu. Łatwo ten temat zlekceważyć lub – w drugš stronę – bezrefleksyjnie oddać się w ręce specjalistów od samorozwoju. Ale czym właœciwie jest coaching i jak ma się do ideologii nieustannego rozwoju osobistego, odczłowieczajšcego indywidualizmu oraz pogoni wyłšcznie za karierš?

Nie musi się znać na gastronomii

Trudno ocenić, jak daleko sięgajš korzenie coachingu. Samo słowo pochodzi od węgierskiego miasta Kocs, w którym od XVI wieku konstruowano pierwsze resorowane lekkie powozy konne. Szybko wyparły one popularne wczeœniej karety. W Polsce nazywano je koczami, we Francji „coche", w Anglii „coach". Nim termin ten przeniknšł do œwiata sportu, zakorzenił się w slangu studenckim. W XIX wieku na Oxfordzie mianem „powozów" żacy nazywali prywatnych nauczycieli, którzy pomagali im przebrnšć przez egzaminy.

Na poczštku ubiegłego stulecia pojęcie to pojawiło się w elitarnych dyscyplinach sportowych, w których oprócz przygotowania fizycznego liczyło się także przygotowanie psychiczne sportowca. Coach zaczynał od jazdy konnej, golfa i tenisa. – Poza pracš nad umiejętnoœciami czysto technicznymi i sprawnoœciš fizycznš sportowca kładł on nacisk na motywację zawodnika i osišganie przez niego celów – mówi dr Tomasz Witkowski, psycholog, trener i współwłaœciciel firmy doradczo-szkoleniowej. Do biznesu coaching trafił w latach 60. bezpoœrednio ze œwiata sportu. Sprawdzone na boiskach rozwišzania zaczęto przenosić do pracy z menedżerami w wielkich firmach.

Jak ważnš rolę w osišganiu celów odgrywa głowa, dobrze wie Aleksandra Pogorzelska, coach i psycholog biznesu, trener II klasy pływania, wielokrotna medalistka mistrzostw Polski w triatlonie. – Kluczowy jest nie tyle talent do konkretnego sportu, ile talent do pracy. Od zawsze słyszałam, że jestem za ciężka do triatlonu, niezbyt utalentowana, a jednak zdobyłam medale – opowiada „Plusowi Minusowi". By rozgryŸć ten fenomen, w trakcie studiów na AWFiS w Gdańsku dorzuciła sobie drugi kierunek – psychologię. PóŸniej pracowała z zawodnikami polskiej kadry żeglarstwa i triatlonu. Po latach doœwiadczeń w biznesie historia coachingu zatoczyła koło i powrócił on do sportu, choć nie jest to już oczywiœcie ten sam coaching. Teraz rozwišzania przenikajš w drugš stronę: z biznesu do sportu.

Skšd wzięła się tak wielka popularnoœć coachingu w ostatnich latach? Tomasz Witkowski uważa, że wraz z rozwojem przedsiębiorstw coraz większe znaczenie ma skutecznoœć menedżerów, szczególnie wysokiego szczebla. Coraz cenniejszy jest także ich czas. Firmom po prostu zaczęło opłacać się zatrudnianie nawet drogich coachów, którzy pracujš z menedżerami indywidualnie. Artur Rzepecki, coach i były prezes polskiego oddziału Międzynarodowej Federacji Coachingu (ICF), mówi, że firmy nie inwestujš już tylko w umiejętnoœci eksperckie, co było normš jeszcze parę lat temu. Dziœ równie często jak biznesowe studia MBA menedżerowie wybierajš programy rozwoju dla liderów. Doceniajš, że równie ważny jest wglšd w siebie, w swoje potrzeby; poznanie własnych ograniczeń i możliwoœci.

Witkowski przyznaje, że jego firma szkoleniowa żyje z niedoskonałoœci systemu edukacji, jego niedopasowania do potrzeb nowoczesnej gospodarki. – XIX-wieczna szkoła nadal odpowiada na potrzeby œwiata rewolucji przemysłowej, przygotowuje inżynierów i lekarzy, ale nie menedżerów, którzy potrafiš sprawnie wyszukiwać i selekcjonować informacje, przedstawiać swoje racje, argumentować, motywować siebie i innych do działania. W wyniku postępujšcej globalizacji rozdŸwięk między przestarzałym systemem edukacji a potrzebami rynku cały czas się pogłębia. Szkolenia dla pracowników i coaching muszš więc coraz częœciej zastępować szkołę – wyjaœnia.

Biznesowy rodzaj coachingu nie jest jedynym. Ale to tam sš zdecydowanie największe pienišdze i najwięcej pracy. Wartoœć tej branży na œwiecie od dawna idzie w miliardy dolarów. Bez biznesu w ogóle by się ona nie rozwijała. Nie chodzi tylko o pienišdze: to często w firmach ludzie poznajš coachów. Dopiero po takim spotkaniu wpadajš na pomysł, by skorzystać z ich usług.

Lekka praca, z której nic nie wynika

Termin „coaching" często jest mylnie rozumiany. Generalnie jest to metoda pracy z drugim człowiekiem, czyli indywidualna praca coacha z klientem. Nie polega wcale na mowach motywacyjnych czy nawet edukowaniu, a właœciwie wyłšcznie na stawianiu pytań.

Dr Tomasz Witkowski zasłynšł ostrš krytykš nurtów w psychologii, które nigdy nie zostały empirycznie potwierdzone (napisał o tym głoœnš ksišżkę „Zakazana psychologia"). Ale broni coachingu jako metody, narzędzia, odrzucajšc sugestie, że to jakaœ para- czy pseudonauka. – Coaching to forma pracy z ludŸmi, wszystko zależy od tego, jakš treœciš ta forma zostanie wypełniona – przekonuje założyciel Klubu Sceptyków Polskich. Aleksandra Pogorzelska mówi, że coaching to sztuka myœlenia pytaniami. – Dobry coach wie, kiedy i jakie pytanie powinien zadać, aby klient dotarł do najlepszego rozwišzania problemu, nad którym pracuje – opowiada wykładowczyni Uniwersytetu SWPS.

Organizacja ICF ustaliła 11 kluczowych kompetencjach coacha podzielonych na cztery obszary: ustalanie zasad współpracy, współtworzenie relacji, efektywne komunikowanie (aktywne słuchanie i pytania sięgajšce sedna) oraz wspieranie procesu uczenia i osišgania rezultatów. – Coach nie musi znać się na gastronomii, by wspierać szefów sieci restauracji. Odpowiedzi zawsze sš w głowie klienta. Coach jedynie pomaga im do nich dotrzeć – wyjaœnia Dorota Jużak, akredytowany coach ICF oraz opiekunka studiów magisterskich specjalizacji coaching i psychologia społeczna na Collegium Civitas w Warszawie.

Po studiach z coachingu niekoniecznie zostaje się coachem. Popularnym kierunkiem zawodowym wœród jego absolwentów jest praca w HR (human resources – zarzšdzanie zasobami ludzkimi), ale też w opiece społecznej. Kompetencje nabyte na uczelni sš bardzo pomocne dla menedżerów oraz w zawodzie trenera i szkoleniowca. Takie studia (również podyplomowe) cieszš się popularnoœciš choćby wœród nauczycieli, którym znajomoœć sposobów rozwijania potencjału ludzkiego pomaga w pracy z uczniami.

Coachingiem jednak zwyczajowo nazywa się wszystko, co wišże się z rozwojem osobistym. Często do tego okreœlenia odwołujš się popularni w internecie mówcy motywacyjni. Dorota Jużak wyœwietla studentom slajd zatytułowany „Inne formy pomocy". Wymienia na nim instruktaż, mentoring (partnerska relacja między mistrzem a uczniem), feedback (z ang. informacja zwrotna, czyli ocenianie czyichœ działań) oraz psychoterapię. – Nie wymieniam mówców motywacyjnych, bo to nie jest forma pomocy. Myœlę, że ludzie sami powinni dokonać wyboru, jakiej formy wsparcia w swoim rozwoju potrzebujš, a do tego potrzebne sš im wiarygodne Ÿródła informacji – tłumaczy w rozmowie z „Plusem Minusem".

Aleksandra Pogorzelska wyjaœnia, że nie sztukš jest nakręcić kogoœ do zrealizowania danego celu i narazić na nieuchronnš porażkę. Sztukš jest wzbudzenie chęci do systematycznej, długoterminowej pracy, ponieważ nikt nie staje się zwycięzcš od razu. Przytacza przy tym badania Andersa Ericssona z 1994 r., z których wynika, że na osišgnięcie mistrzostwa w danej dziedzinie potrzebujemy ok. 10 tys. godzin regularnych ćwiczeń.

Coaching często łšczony jest z psychologiš i krytykowany jako amatorska psychoterapia. Ale Pogorzelska podkreœla, że choć sama jest psychologiem, to w trakcie sesji coachingowych pracuje z klientami jedynie w zakresie realizacji założonych przez nich celów. – Rolš coacha jest wspieranie klienta, aby ten, wykorzystujšc maksymalnie swoje zasoby i wiedzę, znalazł i wdrożył najlepsze dla siebie rozwišzania – tłumaczy.

Co roku studia z coachingu i akredytowane kursy kończš w Polsce setki osób. Jednak według rzecznika Izby Coachingu profesjonalistów rzeczywiœcie wykonujšcych ten zawód jest u nas pewnie około tysišca. Izba powstała w 2009 r., by kształtować ramy zawodu, jednoczyć œrodowisko i promować wysokie standardy. Jest to pierwsza na œwiecie izba gospodarcza zrzeszajšca „firmy œwiadczšce usługi z obszaru coachingu". Uchwaliła kodeks etyczny coacha oraz powołała komisję etyki, której jurysdykcja ogranicza się jednak do firm zrzeszonych w Izbie.

Problemy, z jakimi mierzy się œrodowisko, dobrze obrazuje akcja, jakš niedawno Izba zainicjowała w mediach społecznoœciowych. Stworzyła tzw. hasztag – #tojestcoaching. Takim komunikatem coachowie oznaczajš na Twitterze i Facebooku dobre przykłady tego, na czym tak naprawdę polega ich praca. – Internetowa nagonka na coaching stawia nas w trudnym położeniu i jest naprawdę bolesna. Po latach nauki i praktyki niektórzy wstydzš się przyznać, że sš coachami – tłumaczy dr Łukasz Marciniak, wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego oraz rzecznik prasowy Izby Coachingu. I dodaje: – Szczególnie bolesne jest, gdy klienci wolš zatrudnić takiego hochsztaplera, który mówi im to, co chcš usłyszeć. Oferuje im lekkš i przyjemnš pracę, z której jednak nic nie wynika. A póŸniej zrażajš się do coachingu – opowiada.

Podobnie problem ocenia Artur Rzepecki, członek prezydium Izby: – Częœć klientów myœli, że coaching to cały ten worek wariactwa. Sš też tacy, którzy przyjmujš nasze narzędzia i rzeczywiœcie korzystajš z metody stawiania pytań, ale jakby idš na skróty i wmawiajš klientowi, że może wszystko.

To, co Rzepecki nazywa chodzeniem na skróty, jest poważnym problemem współczesnego coachingu. Witkowski mówi wręcz o ideologii, która często stanowi treœć, jakš coachowie wypełniajš tę formę pomocy. Opowiada o budowaniu poczucia omnipotencji u klientów, tłumaczeniu, że człowiek nie ma ograniczeń, potrzebna jest jedynie motywacja. – To prosta droga do cišgłych porażek – ocenia. Za takimi twierdzeniami często stoi zbiór technik komunikacji znany jako NLP (neurolingwistyczne programowanie). Witkowski podkreœla, że efektywnoœci tych technik nigdy nie potwierdzono empirycznie, że sš pseudonaukš.

By zrozumieć, o co chodzi, wystarczy obejrzeć w TVN Style naprawdę seksistowski program „Mistrzowie podrywu" (ruszył na poczštku marca), w którym kandydaci na współczesnych Don Juanów uczš się manipulować kobietami. Ale NLP opiera się na założeniu, że wszyscy manipulujš, a w takim œwiecie jedynym rozwišzaniem jest doskonalenie manipulacji. Etyka, rzecz jasna, schodzi na dalszy plan.

Bez przemów i fajerwerków

Ideologia omnipotencji to podobno problem głównie tzw. lifecoachów, czyli coachów od życia. Jeszcze niedawno coaching dotyczył prawie wyłšcznie biznesu, ale od kilku lat coraz popularniejszy staje się w Polsce też ten życiowy. Na Collegium Civitas oraz na Uniwersytecie Łódzkim lifecoaching można opanować na studiach podyplomowych. Rzecznik prasowy Izby Coachingu potwierdza, że do ich organizacji dołšcza coraz więcej takich coachów. Zaznacza przy tym, że lifecoaching to równie specyficzna forma pomocy jak coaching biznesowy. Niepokoi go bardzo szeroki nurt, który – przyznaje – rzeczywiœcie można nazwać ideologiš. Ideologiš pędu do samorozwoju.

Wszystko, co trafia do tego nurtu, często nazywa się lifecoachingiem. Marciniak uważa, że w zasadzie jest to karykatura coachingu. – Przeglšdam systematycznie fanpage Zdelegalizować Coaching i Rozwój Osobisty i ani razu nie widziałem tam jeszcze prawdziwego coachingu – twierdzi. Ten prawdziwy, dodaje, jest o wiele mniej spektakularny niż to, co pokazuje się w internecie. Brakuje w nim przemów, fajerwerków, kontrowersji. – Coaching jest wręcz przeciwieństwem takiego pompowania motywacyjnego balonika: to spokojna refleksja, przystanięcie, zastanowienie się, co mogę, a co jest poza moimi możliwoœciami – tłumaczy wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego. Podobnš refleksjš dzieli się Dorota Jużak: – Może coaching jest po prostu mało medialny. Mateusz Grzesiak, ulubieniec internautów, z pewnoœciš bardziej ciekawi media niż poważni coachowie.

Ów prawdziwy, spokojny i żmudny coaching, który jest technikš zadawania pytań, też nie jest jednak wolny od kontrowersji. Witkowski krytykuje podejœcie Międzynarodowej Federacji Coachingu, która oficjalnie uważa, że coach nie musi mieć wiedzy, że wystarczy, iż jest ona w głowie klienta. Tłumaczy, że jeœli coach nie zna się np. na motywowaniu, a pracuje z menedżerem, któremu motywowanie pracowników kompletnie nie wychodzi, to raczej nie będzie mu w stanie w tym pomóc, zadajšc nawet najlepsze pytania.

Aleksandra Pogorzelska przyznaje, że znajšc się na biznesie, jest w stanie zadać menedżerowi więcej dobrych pytań. Były prezes polskiego oddziału ICF jednak zdecydowanie broni podejœcia organizacji: – Coaching jest doskonałym narzędziem do samorozwoju; nie edukuje, lecz pomaga w uœwiadomieniu sobie swojego potencjału i wyzwań. Coach nie przynosi żadnej nowej wiedzy, jedynie stymuluje i wspiera procesy rozwojowe. Pyta: co chcesz osišgnšć, co jest w tym najważniejsze, jak chcesz się z tym zmierzyć? Coach wierzy w potencjał klienta, ufa, że ma kompetencje do realizowania swoich celów – mówi „Plusowi Minusowi" Artur Rzepecki.

Witkowski takie podejœcie ocenia bezwzględnie. – To œwietna przynęta na niewykształconych darmozjadów. Będzie ich w zawodzie coraz więcej – prognozuje. Widzi jeszcze jeden problem. W psychologii dobrze zbadana jest sprawa uzależniania od psychoterapii. Częœć psychoterapeutów utrzymuje z klientem toksycznš więŸ, by na nim zarabiać. Wielu badań nad coachingiem nie prowadzono, ale menedżerom wydaje się grozić uzależnienie od cišgłej analizy decyzji – zamiast je podejmować, będš dzielić włos na czworo.

Znak czasów

Ewidentnie mamy do czynienia z modš na samorozwój. Skšd się wzięła? Dorota Jużak, nawišzujšc do pracy brytyjskiego socjologa Anthony'ego Giddensa „Nowoczesnoœć i tożsamoœć", tłumaczy, że jeszcze całkiem niedawno (na poczštku XX wieku) los człowieka w Europie był zdeterminowany od samego urodzenia – przez podział klasowy na robotników, chłopów i sferę wyższš. Giddens pisze, że w nowoczesnym œwiecie „tożsamoœć jest projektem refleksyjnym, za który jednostka jest odpowiedzialna"; czyli inaczej mówišc: „jesteœmy nie tym, czym jesteœmy, ale tym, co z siebie zrobimy". Tyle że Jużak dodaje: – Zadławiliœmy się trochę tym poszukiwaniem „własnego ja". Staliœmy trochę za bardzo indywidualistyczni. Dlatego często jesteœmy zagubieni, samotni.

Artur Rzepecki odbija te zarzuty i wyjaœnia, że poszukiwania „własnego ja" to nie narcyzm. – Ludzie szukajš spełnienia, sš żšdni sukcesów, to znak czasów. Ale to nie jest jednak żadna zachcianka, bo wglšd w siebie jest bardzo istotny także z uwagi na budowanie relacji z innymi. Musimy wiedzieć, kim jesteœmy, czego chcemy, co nas motywuje, po co coœ robimy. Dopiero wtedy możemy budować trwałe relacje społeczne – tłumaczy. Przy tym przyznaje, że doœć daleko już zabrnęliœmy w indywidualizm, ale to zjawisko ma wiele pozytywnych stron.

Najmocniej modę na samorozwój ocenia Tomasz Witkowski. Opisuje jš jako nowš œwieckš religię: – Immanentnš cechš każdej religii jest dšżenie do jakiejœ œwiętoœci lub zbawienia, czyli od formy niedoskonałej do doskonałej, co w rzeczywistoœci nigdy nie jest osišgalne. Bo dšżenie do œwiętoœci, tak samo jak do samorozwoju, jest sensem samym w sobie. Zawsze można być bardziej œwiętym i bardziej samorozwiniętym, to nie ma końca. W momencie, gdy jako społeczeństwo odrzuciliœmy w dużej mierzy wartoœci religijne, szybko zastšpiliœmy je nowym absolutem – „własnym ja" – mówi prezes Klubu Sceptyków Polskich.

Samorozwój to nowa œwiętoœć? – Brakuje tu oczywiœcie sfery sacrum, więc nie jest to religia w pełnym znaczeniu tego słowa. Raczej powiedziałbym, że rozwój osobisty nabrał charakteru religijnego, bo wyraŸnie występuje tu wymiar doktrynalny i rytualny – dodaje. Opowiada, że nie przypadkiem kursy rozwojowe zawsze dotyczš kariery czy szczęœcia rozumianego bardzo indywidualnie: – Nie dšżymy do rozwoju społecznoœci czy rodziny. Nie ma kursów, jak być lepszym ojcem czy lepszym przyjacielem, zawsze chodzi o to, jak być lepszym sobš.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL