Faszystowski homoerotyzm

aktualizacja: 13.03.2016, 16:00
Paweł Maurycy Sobczak, „Polscy pisarze wobec faszyzmu”, Wydawnictwo Un...
Paweł Maurycy Sobczak, „Polscy pisarze wobec faszyzmu”, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2015
Foto: Plus Minus

Zjawisko szeroko pojętego faszyzmu stanowi wciąż dla środowisk lewicowych i liberalnych w Europie poręczny straszak propagandowy.

REDAKCJA POLECA
07.05.2016
Karuzela z nacjonalistami
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Gdy jakiś polityk za bardzo upomina się o interes swojego kraju, od razu pojawia się stosowny knebel. Rozmaite autorytety przypominają opinii publicznej ponurą międzywojenną przeszłość. Porównanie do Adolfa Hitlera czy Benita Mussoliniego zamyka dyskusję.

Taka instrumentalizacja historii spowodowała, że wokół faszyzmu narosło wiele nieporozumień. Nie inaczej jest w Polsce. Zarówno w okresie PRL, jak i w ciągu minionego ćwierćwiecza rodzimą wersję nacjonalizmu próbowano zohydzić poprzez snucie skojarzeń z niemieckim narodowym socjalizmem.

Dziś mamy często do czynienia z modną postmodernistyczną szarlatanerią, polegającą na tropieniu antysemickich uprzedzeń w polskiej kulturze. Ale nie brakuje też przenikliwych badaczy, którzy unikają malowania rzeczywistości wyłącznie na biało i czarno. Wśród nich jest młody literaturoznawca z Uniwersytetu Łódzkiego Paweł Maurycy Sobczak, autor znakomitej pozycji „Polscy pisarze wobec faszyzmu".

Książka ta przypomina toczące się w międzywojniu nad Wisłą debaty nad wówczas nowymi nurtami europejskiej polityki, będącymi reakcją z jednej strony na słabości liberalnej demokracji, z drugiej zaś – na zagrożenie bolszewickie. Sobczak inspiruje się wydaną pierwotnie po francusku głośną rozprawą izraelskiego historyka Zeeva Sternhella „Ni droite ni gauche, l'idéologie fasciste en France" („Ani prawica, ani lewica, ideologia faszystowska we Francji") z roku 1983. Autorytarny zwrot lat 20. i 30. ubiegłego stulecia jest w niej interpretowany jako „trzecia droga" – alternatywny modernizm stawiający sobie za cel naprawę negatywnych skutków oświecenia.

Sobczak zwraca uwagę, że mimo antyoświeceniowej retoryki faszyzm lansował jak najbardziej wywodzący się z epoki encyklopedystów model świeckiego intelektualisty, który jest politycznie zaangażowany i aktywnie uczestniczy w zmienianiu świata. Projekt ów szedł pod prąd tendencjom tradycjonalistycznym i był w gruncie rzeczy wrogi Kościołowi katolickiemu.

W tej sytuacji nie dziwi stanowisko środowiska tygodnika „Prosto z Mostu" oraz myśliciela religijnego Karola Ludwika Konińskiego. W obu przypadkach to właśnie kolizja nazizmu z chrześcijaństwem przesądziła o negatywnym ustosunkowaniu się do dyktatury Hitlera. Zwłaszcza istotne jest to w przypadku „Prosto z Mostu". Czasopismo, któremu szefował znany publicysta i krytyk literacki Stanisław Piasecki, reprezentowało radykalny nacjonalizm. Głosiło idee katolickiego państwa narodu polskiego. Nie mogło jednak zaakceptować rasistowskich teorii jako sprzecznych z nauczaniem Kościoła.

Jedną z najciekawszych postaci, które przypomina Sobczak, jest Antoni Sobański. Ten liberalny publicysta, arystokrata, miłośnik kultury niemieckiej, obrońca cywilizacji zachodniej, którego homoseksualna orientacja nie stanowiła na warszawskich salonach tajemnicy, był berlińskim korespondentem tygodnika „Wiadomości Literackie".

Sobański bacznie obserwował, jak dojście NSDAP do władzy wpłynęło na kulturę i obyczaje w Niemczech. W oczy rzucały mu się rezultaty odsunięcia reżyserów i aktorów żydowskiego pochodzenia. W rezultacie – wnioskował – widzowie berlińskich teatrów skazani byli na „szmirę nieprawdopodobną", ale patriotyczną.

Sobański dostrzegł też pewien paradoks: z jednej strony III Rzesza prześladowała mniejszości seksualne, z drugiej zaś – jak twierdził – tętnił w jej społeczeństwie jakiś rodzaj homoerotyzmu przejawiający się w kulcie braterstwa mężczyzn. Publicysta „Wiadomości Literackich" nawet uważał, że niektórzy homoseksualiści, chcąc uniknąć prześladowań, stali się gorliwymi nazistami. Teraz takie rozważania to istna „mowa nienawiści".

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Komentarz dnia
Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE