Plus Minus

Fotogeniczny Macierewicz

Fotorzepa, Darek Golik
Felieton piszę zazwyczaj we wtorki, późnym wieczorem w Waszyngtonie.

Dziś chciałam napisać, może nawet pokpić sobie z podniecenia w amerykańskich mediach w sprawie ewentualnej kandydatury Oprah Winfrey na prezydenta USA. Pani Oprah jest bardzo znaną postacią telewizyjną, świetną aktorką i znakomitą biznesmenką (albo bizneswomanką). W niedzielę wygłosiła w Hollywood udaną mowę na wręczaniu Złotych Globów, a w poniedziałek jej dwoje znajomych miało podzielić się z CNN informacją, że Winfrey „aktywnie myśli" o kandydowaniu w roku 2020. Reakcje były natychmiastowe: zaczęły się spekulacje, „co będzie, jeśli...", prezydent Trump ogłosił, że na pewno pokona ją w wyborach, a konserwatywny think tank Heritage Foundation zaprosił ją już na debatę o polityce. Temat rzeczywiście fascynujący.

Zanim zaczęłam pisać o Oprah Winfrey, rzuciłam jednak okiem na wiadomości internetowe o Polsce i zobaczyłam, że zmiana na stanowisku ministra obrony narodowej wywołała jeszcze większą euforię medialną niż niekandydatura aktorki na prezydenta USA.

Wystukałam więc „Antoni Macierewicz" w Google'u po polsku (zwykle szukam wszystkiego w anglojęzycznym) i uderzyło mnie przede wszystkim, że na pierwszym miejscu, ilustrowane zdjęciami, były artykuły z rosyjskiego (nawet nie prorosyjskiego) portalu Sputnik. Wiadomo, że miejsce na stronicy Google'a nie są przypadkowe i może ktoś (kto???) mógłby zadbać o to, by to nie Putin sterował wiadomościami po polsku.

Dymisję ministra obrony narodowej komentował rosyjski senator Aleksiej Puszkow, a komentarz opatrzony był zdjęciem ministra Macierewicza w pozie typowej dla modlitwy muzułmańskiej. Być może, gdy opadną już emocje, ktoś wpadnie na pomysł, by przeanalizować karierę polityczną Macierewicza pod kątem jego fotogeniczności (lub jej braku). Można by na przykład pokazywać jego zdjęcia na zmianę ze zdjęciami Brada Pitta, z identycznymi cytatami i pytać ankietowanych, któremu politykowi bardziej ufają.

Inne media po polsku przedstawiały całą gamę konkurujących ze sobą stwierdzeń. NaTemat groziło: „Macierewicz zostanie nowym marszałkiem Sejmu. Jeśli i ta plotka się sprawdzi, »szalony Antek« zostanie drugą osobą w państwie. Jeśli coś się stanie Andrzejowi Dudzie, zostanie prezydentem i zwierzchnikiem sił zbrojnych". TV Republika replikowała: „Były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz miał zostać marszałkiem Sejmu? To fake news! Został usunięty na wniosek prezydenta Dudy!".

Dziwne wydało mi się, że, mimo iż od wielu miesięcy, a nawet lat trwała dyskusja, czy Macierewicz będzie w rządzie czy nie będzie, tytuły portali prześcigały się w zdumieniu. „Przez cały dzień pojawiały się nowe, szokujące informacje w tej sprawie..."; „To było prawdziwe trzęsienie ziemi"; Niezależna.pl: „Wiadomość o dymisji ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza była dla obozu patriotycznego w Polsce największym zaskoczeniem tzw. rekonstrukcji rządu".

Inną sensacyjną wiadomością było, że „Antoni Macierewicz walczył jak lew do samego końca. Mamy dowód!". Chodziło o to, że na stronie Ministerstwa Obrony Narodowej już po nominacji Mariusza Błaszczaka, pojawiło się (na kilka minut?) zdjęcie Macierewicza z podpisem, że to Błaszczak.

Nawet opozycja totalna była zaskoczona, gdyż od dawna rozpowiadano, że nikt nie śmie tknąć Macierewicza, bo ma „haki na wszystkich" i wszyscy się go boją (to przez te jego oczy), i że „o. Tadeusz Rydzyk lubi Macierewicza" i nigdy nie dopuści do jego dymisji.

Na prawicy pojawiły się oczywiście teorie spiskowe, że nie tylko prezydent Duda, ale i prezes PiS Jarosław Kaczyński, jak i premier Mateusz Morawiecki maczali palce w dymisji Antoniego Macierewicza i w reorganizacji rządu. Te teorie sprytnie zbijał w Radiu WNET (w którym i ja czasem się odzywam) redaktor Stanisław Michalkiewicz z oryginalną dla siebie tezą, że nad zmianami w rządzie rozpostarty jest „żydowski parasol ochronny".

Gdy dostałam już zawrotu głowy, wróciłam do anglojęzycznej strony, gdzie Reuter sucho podawał, że „Defence Minister Antoni Macierewicz" został zdymisjonowany za opóźnienia w modernizacji armii i konfliktowość. Chociaż niemiecko-brytyjski baron Paul Julius Freiherr von Reuter, założyciel agencji, przeszedł z judaizmu na luteranizm, to obecny dyrektor generalny Jim Smith nie wydaje się trzymać żadnego parasola. ©?

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL