Stanisławski: Klucz do Białorusi

aktualizacja: 08.01.2017, 16:47
„Oblicza Białorusi”, Fundacja Sąsiedzi, Białystok, 2016
„Oblicza Białorusi”, Fundacja Sąsiedzi, Białystok, 2016
Foto: Rzeczpospolita

Ambasadorowie dużo wiedzą i sporo mogą – jak wiemy od Kaczmarskiego, ulega dziejów wosk ich nieomylnym śladom – ale zwykle mało piszą publicznie. Korespondencja służbowa – to co innego: sowietolodzy pamiętają o słynnym „Długim telegramie" George'a Kennana, wysłanym do Waszyngtonu z ambasady USA w Moskwie, który stanowił pierwszą powojenną analizę polityki zagranicznej Sowietów i zapoczątkował kontrofensywę Zachodu.

REDAKCJA POLECA
15.12.2016
Wojciech Stanisławski: Trzej Królowie w rurkach
08.12.2016
Stanisławski: Mateusz Kijowski przebiera się za koksownik
02.12.2016
Karawan cesarza
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Ale już na łamach „Foreign Affairs" Kennan rozwinął swoje wnioski pod pseudonimem „X". Jeśli ambasadorzy piszą pod nazwiskiem o krajach, w których bywali, to zwykle letnio i mdło: ot, mili ludzie, zachwycające krajobrazy, a miejscowa kuchnia – delicje.

Jak dobrze, że ambasador Rzeczypospolitej w Mińsku, Leszek Szerepka nie zastosował się do tej formuły! Jak sądzę, uczynił tak nie tylko dlatego, że choć babka ziemniaczana, żur i kwaśne mleko mogą być rozkoszą, nie należą do dań zbyt wykwintnych. Po prostu ma nam do zaoferowania dużo więcej niż garść komunałów. Dzięki temu otrzymaliśmy kto wie, czy nie najlepszy we współczesnym polskim piśmiennictwie opis dzisiejszej Białorusi: połączenie analizy, przewodnika i politycznej instrukcji obsługi.

Tym to cenniejsze, że choć o naszym sąsiedzie trochę się w Polsce pisze, to zwykle dość płytko i jednostronnie: w cenie są nostalgiczne zapiski kresowe lub zapiski podróżne, w których na plan pierwszy wybija się fascynacja skansenowym wymiarem istnienia kraju. Obie postawy są zrozumiałe – najwięcej bodaj dworków, majątków i wsi szlachty zagrodowej znalazło się właśnie w granicach Białorusi, a pierwsze spotkanie z tamtejszą architekturą oraz dekoracjami na ulicach i w urzędach robi wrażenie powrotu do przeszłości już nie socjalistycznej, lecz socrealistycznej. Fascynacje te w żaden sposób nie pomogą nam ani zrozumieć Białorusi, ani nawet nawiązać rozmowy z większością jej obywateli.

Na tym tle „Oblicza Białorusi", traktujące o drodze Łukaszenki do władzy, słabościach opozycji, więźniach politycznych, ale też – gospodarce, armii, cerkwi, języku, kulturze, relacjach z Moskwą, Pekinem, Brukselą i Warszawą stanowią klucz do tego kraju. Są przy tym świetnie udokumentowane: na każdej stronie spotykamy odwołanie do konkretnych badań opinii publicznej, wywiadu, kontraktu gospodarczego, przemówienia. Jakaż różnica w porównaniu z tyradami kawiarnianych geopolityków, których wywody („Białorusini to nie naród, wchłonie ich Rosja") finezją przypominają nie tyle preferansa, co grę w trzy karty!

Lektura tej książki budzi uznanie, ale też niedosyt: skoro tak wyglądają „Zapiski ambasadora" możliwe do dostania w każdej księgarni, to co zawierać muszą wysyłane przezeń w latach 2010–2015 „długie telegramy"?

Wydawałoby się, że ich lektury można zazdrościć władzom Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Sądząc jednak z ostatnich decyzji w sprawie „Biełsatu", odkryciem mogą się dla nich okazać już „Oblicza Białorusi".


PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej":


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95


Komentarz dnia
Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE