Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Pjongczang 2018

Przed igrzyskami w Pjongczangu: Olimpijski spokój Polaków

AFP
W pištek zaczynamy igrzyska, a już w sobotę wielkie emocje. O 13.35 pierwszy konkurs skoków, czyli Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Stefan Hula i Maciej Kot walczš o medal.

Korespondencja z Pjongczangu

Igrzyska już trwajš, choć oficjalna uroczystoœć zacznie się w pištek w samo południe czasu polskiego. Trwajš przede wszystkim dlatego, że jest ruch na skoczni.

Kwalifikacje w Alpensia Ski Center przebiegły wedle znanego od tygodni wzorca. Mocni pozostali mocni, polska czwórka nie wyłamała się ze swej roli. Kamil Stoch drugi, Dawid Kubacki trzeci, Stefan Hula dziewišty, Maciej Kot 11. – wszyscy z uœmiechem zrobili swoje i mogli z poczuciem dobrze spełnionego obowišzku wracać do wioski olimpijskiej.

Emocji w sensie œcisłym wiele nie było – frekwencja na igrzyskach nie jest duża, czasy Eddiego „Orła" Edwardsa należš do przeszłoœci, kryteria nie dopuszczajš już takich hobbystów. Wystartowało 57 skoczków, odpadło siedmiu, dwóch Czechów, dwóch Estończyków, Kazach, Turek i jedyny Koreańczyk, na pocieszenie przepytywany przez chmarę lokalnych dziennikarzy jak nigdy w życiu.

Mogły się komuœ wydać zaskakujšco szare próby Norwegów (najlepszy Daniel Andre Tande, dopiero ósmy), intrygujšca dziesišta lokata Szwajcara Simona Ammanna, także 12. Jewgienija Klimowa z OAR (Olympic Athletes from Russia – to nazwa Rosji na tych igrzyskach), ale dla większoœci skoczków, także prowadzonych przez Stefana Horngachera, ważne będš dopiero wydarzenia w sobotę.

Mocny jest Andreas Wellinger, który rzšdził obok Polaków na kilku treningach (raz skoczył aż 112 m, rekord skoczni Stefana Krafta to 113,5), w czwartek wygrał serię próbnš i kwalifikacje. Poprawia się ze skoku na skok Richard Freitag. Z ust polskich skoczków padajš głównie słowa o pracy, wykonywaniu planów szkoleniowych i bardzo rzadko sugestie, że czujš się przyszłymi zwycięzcami.

– Warunki były stabilne, choć niekorzystne. Skoki były lepsze niż dzień wczeœniej. Trzeba jeszcze poprawić parę detali, obejrzeć skoki na wideo. Ja nawet wolę, jak wiatr wieje w plecy, bo Niemcy i Norwegowie raczej lubiš skakać z podmuchami pod narty. Jednak najlepiej jest, gdy dla wszystkich jest tak samo. Nie pójdziemy na ceremonię otwarcia, bo nasz pobyt tutaj to nie wycieczka. Musimy skreœlić z programu wszystko, co może nam przeszkodzić. Od miesišca to wiemy, mam tylko nadzieję, że pójdziemy na inne ceremonie – mówił Maciej Kot.

– Moja dyspozycja jest dobra, wszystkie skoki jak trzeba. Dla nas te zawody sš jak każde inne, igrzyska to tylko ładniejsza etykieta – powiedział Stefan Hula.

– Oddaliœmy normalne treningowe skoki, nawet jeœli to były kwalifikacje. Nie wiem, czy zdobędę medal. Wiem tylko, co mam robić na skoczni. Każdy skok to praca, trener nigdy nie powie, że nic już nie trzeba z formš robić. Skocznia jest w porzšdku. Jeœli coœ przeszkadza, to czasem zimno – dodał Dawid Kubacki.

Na Kamila Stocha, oprócz kilku stacji telewizyjnych i radiowych oraz grupy dziennikarzy prasowych, czekała też żona Ewa, której obecnoœć zwišzana jest z obowišzkami w stacji Eurosport. Z drugiej strony trybun długie minuty czekała też gromadka koreańskich dziewczšt z polskimi flagami. Czekajšc œpiewały lokalne przeboje. W końcu polski mistrz je zauważył i wybuchnęły entuzjazmem. Jeœli ktoœ myœlał, że skoki w Azji poza Japoniš nie sš popularne, w Pjongczangu mógł zobaczyć coœ zupełnie innego.

– Staram się skakać tak jak potrafię. Wiem, że mogę się poprawić, ale i tak czerpię radoœć z tego, że tu jestem tak dobrze przygotowany. Nie czekam niecierpliwie na pierwszy konkurs. Ta sobota i tak przyjdzie. W pištek będziemy mogli chwilę odpoczšć, może popracujemy nad czymœ innym. Dni mijajš nam tu szybko, mamy swoje zajęcia. Chłopaki majš gitary, ja mam tarczę i strzałki do darta i oczywiœcie ksišżki. Obecnoœć żony bardzo pomaga, to zawsze miło być z kimœ najbliższym, choć przez chwilę – mówił mistrz olimpijski z Soczi.

Dumnych prognoz od sportowców zatem nie było, ale jednš udało się uzyskać. Gdy wysłannik „Rzeczpospolitej" nieco prowokacyjnie powiedział na widok prezesa Polskiego Zwišzku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera, znanego optymisty w kwestiach zdobywania medali, że zaraz usłyszymy o siedmiu kršżkach w skokach na siedem możliwych – dostał całkiem rzeczowš i odpowiedŸ: – Może być nawet osiem, jeœli będš mieli takie same noty.

W tle igrzysk dzieje się niemało, choć niektóre tematy sprawiajš wrażenie zastępczych. Pierwszy – bardzo mroŸna zima, w czwartek wygasł z przyczyn naturalnych: przyszło ocieplenie. Pod skoczniš z wieczora może był jeden stopień poniżej zera, może dwa, nie wiało przesadnie mocno, trudno było się przyczepiać, że w zimie jest zimno. Polscy skoczkowie chórem potwierdzili – majš sposoby na chłód, choć same kombinezony ciepła nie zachowujš.

GroŸny wydaje się norowirus, wywołujšcy goršczkę, niedyspozycję żołšdkowš i inne przykre objawy. W czwartek do południa czasu miejscowego zanotowano kolejne 42 przypadki (łšcznie zachorowało 128 osób, większoœć ze służb ochrony i osób wspomagajšcych w Jinbu, niedaleko Gangneung). Pacjenci sš objęci kwarantannš. W każdej wiosce olimpijskiej w widocznych miejscach pojawiły się zalecenia higieniczne. Panie sprzštajšce pokoje dostały obowišzek dodatkowej dezynfekcji, o czym uprzedzajš stosowne kartki w windach.

Dyrektor centrum kontroli chorób zakaŸnych pan Kim Hyun Jun wydał komunikat, w którym najważniejsze sš słowa: „...nie ma potwierdzonych przypadków zakażeń wœród sportowców". Norowirus był negatywnym bohaterem niedawnych lekkoatletycznych mistrzostw œwiata w Londynie. Przenosi się w wodzie i produktach spożywczych, więc obawy, że może dotrzeć do ekip, sš uzasadnione.

Na pištek przewidziano także decyzję obradujšcego w Korei ad hoc Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (TAS) w kwestii odwołań 47 Rosjan od zakazu startu w Pjongczangu. W czwartek Trybunał odrzucił apelacje 13 osób, wœród nich byli łyżwiarze szybcy Paweł Kuliżnikow i Denis Juskow, Irina Starych i Aleksander Łoginow (oboje biatlon) oraz skoczek narciarski Dmitrij Wasiliew. Do stolicy igrzysk doszła już opinia rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, że nawet te surowe wyroki TAS należy „szanować i wdrożyć".

Nie można zapominać, że weekend, zwłaszcza sobota, przyniesie polskim kibicom także inne emocje niż pierwszy konkurs skoków. Przede wszystkim zaczyna start olimpijski Justyna Kowalczyk. Na sobotę o 8.15 czasu polskiego w programie jest bieg łšczony na dystansie 15 km (7,5 km klasykiem plus 7,5 łyżwš).

To ważny test polskiej mistrzyni. Rok temu o tej porze zdołała wygrać w tej specjalnoœci próbę przedolimpijskš, ale teraz obsada będzie znacznie mocniejsza. Polka nie jest kandydatkš do medalu, ale zobaczymy, w jakiej jest formie na starcie igrzysk, co przyniosły miesišce przygotowań, jaki efekt dały ostatnie treningi i aklimatyzacja w Kazachstanie. Obok pani Justyny pobiegnš także Sylwia Jaœkowiec, Ewelina Marcisz i Martyna Galewicz – mówišc krótko, cała sztafeta.

W sobotę, od 12.15 trzeba też być blisko trasy biatlonowej, to tuż obok skoczni. W sprincie na 12,5 km pobiegnš Weronika Nowakowska, Krystyna Guzik, Magdalena Gwizdoń i Monika Hojnisz – to też najbardziej prawdopodobne uczestniczki sztafety.

Liderkš drużyny wydaje się pani Weronika, która ma medale z mistrzostw œwiata, lecz nie z igrzysk, choć była dwa razy doœć blisko. Może pokaże, że polska matka potrafi.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL