Piłka nożna

Co w niedzielę zrobi Żyleta

Fotorzepa, Piotr Nowak
Teoretycznie to hitowa kolejka, ale w tym sezonie liga skutecznie pozbawia nas złudzeń.

Oczy wszystkich skierowane będą na piłkarzy Legii i na trybuny stadionu przy Łazienkowskiej. W niedzielę o godz. 18 Legia podejmie Lechię Gdańsk. Zawodnicy wyjdą na murawę, by zagrać m.in. dla pół setki bandytów, którzy ich pobili po porażce z Lechem.

Czy piłkarze jak zwykle karnie podejdą pod trybunę i będą dziękować za doping? Czy kibice zaintonują pieśni pochwalne, jakby nic się nie stało, czy może jednak zmuszą się do minimalnej choćby refleksji?

Oby dwa tygodnie odpoczynku oraz treningów spowodowały, że kibice w ten weekend nie będą znów lamentować nad poziomem naszej piłki i wyłączać telewizorów. Szczególnie że w teorii kolejka zapowiada się fascynująco.

W piątek Jagiellonia – wicemistrz z poprzedniego sezonu – podejmować będzie drugą drużynę w tabeli Lecha Poznań. Natomiast w niedzielę o 15.30 rewelacyjny lider, czyli Górnik Zabrze, zagra z trzecim zespołem obecnego sezonu Zagłębiem Lubin.

Na papierze wygląda to ciekawie, problem w tym, że Legia notorycznie zawodzi, Lech potrafił swoich kibiców przyprawić o palpitacje serca, w Lechii było tak źle, że wymieniono szkoleniowca, a Jagiellonia gra w kratkę.

Lech powinien być podbudowany zwycięstwem nad Legią w poprzedniej kolejce.

– Ten mecz pokazał, że jesteśmy w stanie wygrać z każdym. Byliśmy zdyscyplinowani, zagraliśmy naprawdę dobrze – mówił trener Nenad Bjelica, który spotkanie z mistrzem Polski musiał oglądać z trybun, a zespół prowadził jego asystent Rene Poms.

W spotkaniu z Jagiellonią Chorwat też jeszcze nie będzie obecny na ławce. To efekt kary za zachowanie szkoleniowca podczas przegranego 0:2 meczu ze Śląskiem we Wrocławiu.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL