Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Piłka nożna

Szczepłek: Sšd nad Dornš

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Mistrzostwa Europy 2012 Polska zorganizowała wzorowo, ale pod względem sportowym ponieœliœmy porażkę. To, co w meczu z Polskš pokazali Anglicy, powinno wbić w fotele działaczy PZPN, którzy zajęli lożę stadionu w Kielcach.

Słychać było głosy, że choć żal straconej szansy, to przyszłoœć rysuje się optymistycznie. Tuż przed Euro 2012 zakończyły się bowiem mistrzostwa Europy do lat 17, w których Polska dotarła do półfinału. Trener Marcin Dorna miał wtedy 32 lata, pochodził z dobrej wielkopolskiej szkoły, był na ustach kibiców i dziennikarzy. W tamtej drużynie grali m.in.: Karol Linetty, Mariusz Stępiński, Paweł Dawidowicz, Dariusz Formella, Sebastian Rudol, Igor Łasicki. Inni rozpłynęli się w niebycie, ich nazwiska nic dziœ nie mówiš. To jest typowe dla reprezentacji w tej kategorii wiekowej. Ktoœ wyróżniajšcy się jako siedemnastolatek wcale nie musi być równie dobry jako senior. Ale przypadek Roberta Lewandowskiego pokazuje, że bywa też odwrotnie.

Minęło pięć lat. Dorna powołał na mistrzostwa Europy U-21 czterech zawodników ze swojej kadry U-17: Linettego, Dawidowicza, Łasickiego i Stępińskiego. Wszyscy trafili do zagranicznych drużyn i choć nie zawsze w nich grajš, wraz z najlepszymi zawodnikami z polskich klubów powinni tworzyć niezły zespół.

Nie wygrali żadnego z trzech meczów, a teraz wszyscy płaczš nad rozlanym mlekiem.

Więcej niż o piłkarzach mówi się o błędach trenera. Też mam wrażenie, że Dorna niektórym zaufał ponad miarę, a innych nie dowartoœciował. Ale to, co w meczu z Polskš pokazali Anglicy, powinno wbić w fotele działaczy PZPN, którzy zajęli lożę stadionu w Kielcach. Anglicy zrobili nam wykład, na czym polega szkoła futbolu. Między nimi a nami była przepaœć. Tam każdy piłkarz wiedział, co ma robić, u nas było 11 absolwentów różnych szkół, którzy nie mieli wspólnego języka.

21–23 lata to niebezpieczny wiek, junior marzy i walczy, młodzieżowiec już kalkuluje. Każdy reprezentant Polski ma agenta, pilnujšcego często bardziej swoich niż jego interesów. Każdy chciałby zarabiać jak Robert Lewandowski, mieć tatuaże jak Kamil Grosicki, samochód jak Wojciech Szczęsny, żonę jak Łukasz Skorupski, futro jak Grzegorz Krychowiak i spędzać wakacje na Bora-Bora. Czasami trening schodzi na plan dalszy, a refleksja przychodzi za póŸno. Dla tych bogatych chłopców selekcjoner jest bardziej wychowawcš niż trenerem. Właœnie przegrali prowadzeni przez Marcina Dornę uczšcego ich także kultury i uczciwoœci. To smutne, ale nie aż tak bardzo jak porażka z trenerem, którego horyzonty kończš się na linii autowej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL