Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Piłka nożna

Stefan Szczepłek komentuje mecz Polska - Kazachstan

Fotorzepa, Waldemar Kompała
3:0 z Kazachstanem odbudowało zaufanie do reprezentacji. Gdyby po porażce w Kopenhadze nie udało się i tym razem, należałoby bić na alarm. Na szczęœcie to nie jest konieczne.

Chyba wszyscy piłkarze przejęli się klęskš w Danii. Nikt nie lubi jak go przeciwnik oœmiesza, a potem trzeba jeszcze o sobie czytać same nieprzyjemne rzeczy. To się wczeœniej nie zdarzało. Robert Lewandowski prowadził z kolegami indywidualne rozmowy na spacerach, ale pewnie i bez tego rodzaju motywacji każdy wiedział jak ważny jest mecz z Kazachstanem.

Zdobyliœmy trzy zaplanowane wczeœniej punkty, kibice znowu wierzš, że przed nami same jasne dni. Szczerze mówišc zwycięstwo nad ostatniš drużynš w tabeli było obowišzkiem bez żadnego zwišzku z pištkowš porażkš. O ile w Kopenhadze nie można było wyróżnić żadnego polskiego gracza, o tyle teraz nikt nie zawiódł. 

Kiedy wygrywa się 3:0, to trudno się czepiać. Jednak poza ambicjš, jakš wykazali wszyscy piłkarze, przydałoby się jeszcze więcej skutecznoœci. Kazachowie nie utrudniali nam gry. Nie stanowili zagrożenia dla naszych obrońców i bramkarza, nie tworzyli monolitu w defensywie. Dawali nam grać. A mimo to zmieniona nieco polska linia obrony popełniała błędy, Robert Lewandowski znowu musiał sobie szukać miejsca i nie mógł się doczekać na dobre podanie, a Arkadiusz Milik powinien strzelić więcej niż jednš bramkę. 

Adam Nawałka pierwszy raz znalazł się w sytuacji przegranego i też musiał coœ zmienić, a on raczej jest przywišzany do zawodników i koncepcji. W porównaniu ze składem w Kopenhadze dokonał trzech zmian: Artura Jędrzejczyka na lewej obronie zastšpił Maciej Rybus, Jakuba Błaszczykowskiego - Maciej Makuszewski, a Karola Linettego Arkadiusz Milik. To dużo. I trener nie zawiódł się. Każdy z nowych zawodników zagrał dobrze, chociaż zmarnowane sytuacje Milika były irytujšce. Makuszewski starał się, ale dopiero wejœcie Błaszczykowskiego pokazało jak wartoœciš jest on dla reprezentacji. 

Można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy. Polska zwyciężyła, Lewandowski znowu strzelił bramkę (a właœciwie dwie, tylko sędziowie - główny i boczny popełnili błšd) i za chwilę wyprzedzi Włodzimierza Lubańskiego, więc na naszych oczach tworzy się historia. Może będzie jeszcze przyjemniej, bo trzy punkty przewagi na konkurentami, na dwie kolejki przed zakończeniem eliminacji to duża przewaga. Wkrótce powinniœmy cieszyć się z awansu na mundial, którego smaku nie zna żaden z polskich reprezentantów. Tylko Łukasz Fabiański, ale on w Niemczech patrzył z ławki rezerwowych jak radzi sobie Artur Boruc. 

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL