Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Andrzej Sośnierz: Pacjenci stracš na zmianach w służbie zdrowia

Andrzej Soœnierz
Fotorzepa, Karol Kamiński
O tym, dlaczego planowana likwidacja NFZ nie ma sensu, a reforma Konstantego Radziwiłła może pogorszyć sytuację w służbie zdrowia, a także o niekompletnej koncepcji sieci szpitali mówi Karolinie Kowalskiej lekarz, poseł PiS, były prezes NFZ i twórca Œlšskiej Kasy Chorych.

Rz: Spore kontrowersje wywołały wypowiedzi pana i prezesa NFZ Andrzeja Jacyny, że likwidacja Funduszu nie ma sensu, a przynajmniej powinna być odłożona na póŸniej.

Andrzej Soœnierz: Podobnie jak prezes Jacyna uważam, że jeœli zmiana ma być kosmetyczna i polegać na przeprowadzce płatnika z NFZ do urzędów wojewódzkich, to nie ma większego sensu. Od poczštku opowiadałem się za likwidacjš NFZ, ale takš, która miała służyć decentralizacji tej instytucji, co zwiększyłoby jej sprawnoœć i spowodowało, że szybciej odpowiadałaby na potrzeby lokalne. Zastępowanie NFZ scentralizowanš administracjš wywoła wyłšcznie niepokój i perturbacje, zwišzane choćby ze zmianš nazwy i przesunięciem pracowników dzisiejszego Funduszu do sektora administracji państwowej.

Wielu komentatorów uznało, że wystšpili panowie przeciwko linii partii.

W PiS panuje swoboda dyskusji merytorycznej, która nie byłaby możliwa w niektórych innych partiach. To jest właœciwy etap przed podjęciem ostatecznej decyzji. Zgadzam się z ministrem Radziwiłłem, że Fundusz powinien zostać zlikwidowany, ale jeœli ma go zastšpić tak samo funkcjonujšca instytucja, to lepiej zostawić go w obecnym kształcie. NFZ też może realizować zadania przypisane wojewodzie, tym bardziej że minister chce, by był administracjš niezespolonš – teoretycznie będšcš organem wojewody, ale faktycznie, tak jak dziœ, podlegajšcš ministrowi. Takiej zmiany nie wymusza także obywatelski tytuł do œwiadczeń zdrowotnych. NFZ nie musi być finansowany ze składki ubezpieczeniowej. Może być beneficjentem dotacji państwowej.

Skrytykował pan też inny flagowy projekt ministra – wprowadzenie sieci szpitali.

Trzeba zadać sobie pytanie, po co ta sieć jest wprowadzana. Jeœli rzeczywiœcie po to, by zabezpieczyć podstawowe potrzeby szpitalne pacjentów, to najwyraŸniej jest niekompletna, bo na podstawowych poziomach, w placówkach I stopnia, zabrakło pracowni kardiologii inwazyjnej, do których trafiajš pacjenci z zawałem, pracowni dializ i oddziałów intensywnej opieki medycznej (OIOM-ów), które oczywiœcie nie muszš być w każdym powiecie, ale muszš być dostępne jako œwiadczenie pierwszoliniowe. Zaproponowana struktura sieci jest doœć archaiczna, nie uwzględnia zmian wynikajšcych z postępu naukowego i technicznego.

Po co więc minister tworzy sieć?

Wydaje się, że najbardziej czytelnym powodem jest zapewnienie pieniędzy w trybie pozakonkursowym szpitalom publicznym, co wprowadzi nierówne traktowanie podmiotów leczniczych – publiczne będš miały lepszy dostęp do œrodków publicznych niż prywatne. Mamy do czynienia z doktrynalnym podejœciem do sprawy lub wprowadzaniem zmian dla samych zmian. Wiceminister Piotr Gryza, przedstawiajšc w Sejmie, jak rozumie budżetowanie szpitali będšcych w sieci i oddziałów, które na danym stopniu sieci się do niej kwalifikujš, twierdził, że zamiast kontraktu po prostu otrzymywałyby budżet. Dla mnie jednak zmiana jest fundamentalna, bo stanowi odwrócenie filozofii wprowadzanej u zarania systemu ubezpieczeniowego, która stanowiła, że to pacjent jest najważniejszy w systemie. Żeby dostać pienišdze, najpierw trzeba było wykonać usługę i się z niej rozliczyć. Bo jeœli lekarz czy szpital już ma pienišdze, a jeszcze nie ma pacjenta, w naturalny sposób próbuje wydać je jak najoszczędniej, a pacjenta traktuje jak obcišżenie. Być może minister Gryza chce powišzać gwarancję finansowania z jakimœ sposobem rozliczania punktowego, co nie zostało jeszcze jasno przedstawione, ale nie uniknie zmiany zachowań lekarzy. Chciałbym, by skorzystano tu z mojego doœwiadczenia lekarza wojewódzkiego, który w latach 90., przed wprowadzeniem kas chorych, rozdzielał pienišdze dla ponad stu szpitali na Œlšsku, czyli był odpowiednikiem dzisiejszego szefa wojewódzkiego oddziału NFZ. W takiej sytuacji kierownictwa szpitali starajš się mieć dobre relacje przede wszystkim z tym, który rozdziela pienišdze, pacjent siłš rzeczy schodzi na drugi plan. I dla wszystkich będzie lepiej, jeœli lekarze najpierw będš musieli wyleczyć pacjenta, a potem zwrócš się o pienišdze do NFZ.

Czy reforma zaszkodzi służbie zdrowia?

Wszyscy zgadzamy się, że trzeba poprawić funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej, ale niektóre œrodki dobrane przez pana ministra mogš pogorszyć sytuację. Uważam, że program PiS można realizować, dobierajšc inne œrodki. Fakt, że partia dopuszcza dyskusję, daje nadzieję, że koncepcję ministra można dopracować.

Jak pan realizowałby ten program?

Poprzez decentralizację NFZ i większš decyzyjnoœć na szczeblu regionalnym, bo dziœ zdarza się, że problem jednego pacjenta, który cierpi na jakieœ nietypowe schorzenie, przetacza się przez całš Polskę, by dotrzeć do ministra. Uważam, że oddziałom regionalnym należy dać większš swobodę, również po to, by nie obcišżać ministra rzeczami, które mogš rozstrzygnšć niższe instancje. Minister ma panować nad systemem, ale nie przez wtršcanie się w sprawy incydentalne. Chodzi mi o wzmocnienie roli szefa resortu zdrowia, ale nie w sposób bizantyjski, polegajšcy na tym, że kontroluje on wszystko co do najmniejszego szczegółu, ale poprzez kontrolowanie systemu i formułowanie jasnych zasad jego funkcjonowania. Przydałoby się też zderegulowanie systemu kontraktowania i zastšpienie aktualnego systemu rankingowego negocjacyjnym. Konieczne też byłoby zmniejszenie wymogów, przede wszystkim kadrowych stawianych placówkom leczniczym. Aktualnie zbyt wysoko podkręcone wymogi powodujš zdecydowany wzrost kosztów pracy. Tymczasem grozi nam jeszcze œciœlejsza regulacja i tak przeregulowanego systemu wprowadzonego przez Platformę Obywatelskš. Uważam, że czas z tym skończyć.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL