Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Guntram Wolff: Czerwone linie brytyjskiej premier

materiały prasowe
Czy Europa zmierza w stronę Brexitu w wersji hard? – pyta dyrektor think tanku Bruegel, którego zdaniem Londyn może zostać bez jakiegokolwiek porozumienia z UE.

Theresa May w końcu się odezwała. W ważnym przemówieniu przedstawiła plany uruchomienia artykułu 50. unijnego traktatu i negocjacji dotyczšcych Brexitu. Oœwiadczenie dało jasnoœć, jeœli chodzi o kalendarz: negocjacje zacznš się nie póŸniej niż w marcu 2017 roku i potrwajš prawdopodobnie dwa lata.

Ale May przekazała również najbardziej konkretne do tej pory informacje i celach brytyjskiego rzšdu i wyznaczyła kilka głównych „czerwonych linii". Oczywiœcie takie linie sš rysowane na piasku, a nie wykuwane w kamieniu i mogš się zmienić w trakcie negocjacji. Jednak kompromis jest politycznie trudny, więc należy się spodziewać, że Wielka Brytania będzie walczyła o swoje.

Warto więc rozszyfrować te czerwone linie, żeby pokazać, co one znaczš dla przyszłych relacji UE – Wielka Brytania. Nie sš dobrym sygnałem dla tych popierajšcych Brexit w wersji soft.

Żegnaj, zintegrowany rynku

Pierwszy i najważniejszy punkt dotyczy suwerennoœci. Jak wyłożyła to premier May: „Będziemy w pełni niezależnym, suwerennym krajem, który nie będzie już należał do unii politycznej z jej ponadnarodowymi instytucjami zdolnymi uchylać prawo stanowione przez krajowe parlamenty i sšdy".

I dalej: „Będziemy mieli swobodę stanowienia własnego prawa. I nie opuszczamy UE po to, żeby wrócić pod jurysdykcję Europejskiego Trybunału Sprawiedliwoœci".

To sš jasne stwierdzenia i majš jasne implikacje dla natury przyszłych relacji między UE a Wielkš Brytaniš. Nie ma mowy o czymkolwiek przypominajšcym głębokš integrację rynku wewnętrznego. Daleko idšca integracja w nim przewidziana wymaga znacznie więcej niż wspólnego zestawu standardów i reguł.

Potrzebne jest również jednolite ich stosowanie zagwarantowane przez ponadnarodowe instytucje, takie jak Europejski Trybunał Sprawiedliwoœci i Komisja Europejska.

To nie jest tylko teoretyczna ocena, ale wydarzenie o natychmiastowych skutkach gospodarczych. Tzw. paszport (możliwoœć oferowania usług bankowych ponad granicami) jest do wyobrażenia tylko w sytuacji ponadnarodowej jurysdykcji. I nie chodzi tylko o usługi finansowe.

W wielu innych dziedzinach, jak ochrona zdrowia, to wspólne standardy i ich egzekwowanie jest najważniejsze dla handlu międzynarodowego, a nie cła, bo te sš i tak niskie. Równie ważny jest ponadnarodowy nadzór nad konkurencjš i pomocš publicznš, bez którego nieuczciwe praktyki i dumping stałyby się realnym zagrożeniem dla przedsiębiorstw i konsumentów.

Silne karty w rękach Unii

Ale ponieważ brytyjska premier wykluczyła jakikolwiek model, który przypominałby rynek wewnętrzny, rodzi się oczywiste pytanie: jakie inne rozwišzania sš możliwe?

Jako pierwsze do głowy przychodzi porozumienie o wolnym handlu. Premier May natychmiast jak mantrę powtórzyła slogan o „Globalnej Brytanii". Ale w sytuacji, gdy 48 proc. brytyjskiego eksportu idzie na rynek UE, oczywiste byłoby zabezpieczenie najpierw relacji handlowych z tym rynkiem. Taka umowa wykluczałaby znacznš częœć usług, w których akurat Brytyjczycy sš względnie silni. Ale brytyjska pozycja będzie osłabiona, bo żaden kraj UE nie wysyła do Wielkiej Brytanii więcej niż 14 proc. eksportu. To da UE przewagę w negocjacjach.

Sš jednak pułapki po stronie unijnej. Nawet przy założeniu chęci instytucji UE do zaangażowania się w negocjacje i wypracowania wzajemnie korzystnego porozumienia handlowego, skutek nie jest gwarantowany. Przede wszystkim negocjacje mogš zajšć wiele czasu. Na przykład negocjacje CETA z Kanadš zaczęły się ponad siedem lat temu.

Poza tym nawet z nastawionymi na współpracę unijnymi instytucjami nie jest pewne, że taka umowa będzie wprowadzona w życie. Bo choć prawo UE formalnie daje Unii wyłšczne kompetencje w negocjacjach handlowych, to ta władza jest obecnie kwestionowana. Szczególnie po tym, jak Komisja Europejska zdecydowała się dać państwom członkowskim prawo do wczeœniejszego zatwierdzenia CETA.

Kłopot z porozumieniem handlowym

Nie jest w tej chwili jasne, czy UE w ogóle jest w stanie negocjować znaczšce porozumienia handlowe. W konsekwencji Wielka Brytania może nie mieć żadnego nowego porozumienia handlowego, ani nawet perspektyw jego zwarcia w najbliższej przyszłoœci.

Skutki takiego twardego rozwodu mogš być bolesne dla firm i obywateli, ale też niosš pewnš nadzieję. Premier ogłosiła, że jej rzšd automatycznie wprowadzi całe unijne prawo do prawa brytyjskiego. W momencie wychodzenia z UE będzie ono zatem identyczne. To daje szansę na tymczasowe porozumienie handlowe.

Oznacza to jednak, że Wielka Brytania musiałaby œciœle przestrzegać wytycznych UE, żeby zminimalizować wstrzšsy, dopóki nie będzie nowego porozumienia. Ale oczywiœcie w takim scenariuszu odzyskana suwerennoœć Wielkiej Brytanii pozostanie iluzjš.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL