Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Anna Wojda o reformie szkolnictwa wyższego

Anna Wojda
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Studentów czekajš niebawem duże zmiany. Zwłaszcza tych, którzy chcš uczyć się wieczorowo lub zaocznie. Na studiowanie będš musieli poœwięcić więcej czasu. Resort nauki mówi, że dwa dodatkowe semestry. Zamiast pięciu lat nauka potrwa więc szeœć. A jeœli ktoœ zechce najpierw zdobyć licencjat, a potem dopiero uzyskać tytuł magistra, może studiować nawet siedem lat.

Wprowadzajšc te zmiany, ministerstwo chce rozwišzać problem słabego wykształcenia studentów studiów zaocznych i wieczorowych. Cieszy, że wreszcie ktoœ to zauważył. Nie jestem jednak pewna, czy wydłużenie nauki pozwoli podnieœć poziom wykształcenia studentów. O tym bowiem decyduje nie czas, jaki spędzajš na uczelni, ale to, co ma im ona do zaoferowania. Pracodawcy od dawna mówiš, że za dużo jest teorii, a za mało praktyki, i że absolwenci polskich szkół i uczelni nie sš przygotowani do wejœcia na rynek pracy.

Jest jeszcze kwestia odpłatnoœci za takie studia. Ich wydłużenie może sprawić, że trzeba będzie zapłacić za nie więcej, a wyższy koszt może przełożyć się na spadek liczby chętnych.

Zmiany czekajš też same uczelnie. A trzeba pamiętać, że ich prowadzenie nie jest biznesem takim samym jak myjnia samochodowa czy warzywniak. W Polsce działa obecnie 400 szkół wyższych, wiele powstało po 1990 r. Częœć z nich tylko po to, by zarabiać pienišdze, i trudno nazwać je prawdziwymi uczelniami, to raczej „punkty akademickie". Ludzie potrzebowali dyplomów, a skoro był na nie popyt, pojawiły się instytucje, które mogły go zaspokoić. Uczelnie wiedzš, że jeœli nie ma studenta, nie ma pieniędzy. A gdy nie ma pieniędzy, sš kłopoty. Nie będš więc – choćby z tego powodu ­– zainteresowane pozbywaniem się słabych studentów, jeœli tylko ci będš przynosili pienišdze.

Jest za to szansa, że skończš się czasy obwoŸnych nauczycieli akademickich wpisywanych na listy wykładowców na kilku wyższych uczelniach, bo te potrzebowały ludzi z tytułami. Minimum kadrowe zniknie. Po zmianach tym naukowcom, których uczelnia zechce zatrudnić, będzie musiała zaproponować etat, a nie umowę cywilnoprawnš. I to ona zdecyduje, ile im zapłaci, bo wynagrodzenia nie będš regulowane przepisami. Może dzięki temu pojawiš się uczelnie z wyłšcznie dobrymi wykładowcami?

Bardzo bym chciała, by proponowane zmiany spowodowały podniesienie poziomu wykształcenia i wartoœci dyplomu uczelni wyższej. Bo każdy, kogo praca wymaga wyższego wykształcenia, cierpi na jego degradacji. W akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej z 1600 r., która była pierwszš prywatnš uczelniš wyższš w Polsce, czytamy: „Takie będš Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". A wszystkim nam powinno zależeć na przyszłoœci naszego kraju.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL