Opinie

Szułdrzyński: Blitzkrieg Kaczyńskiego

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Kto się spodziewał, że przedostatnie posiedzenie Sejmu przed wakacjami będzie upływało w leniwej i letniej atmosferze, ten się pomylił. Bo Prawo i Sprawiedliwość postanowiło przeprowadzić w parlamencie iście artyleryjską ofensywę.

Wychodząc z założenia, że każda z przyjętych zmian może wywołać protesty, PiS postanowił uporać się z nimi na jednym posiedzeniu Sejmu. To prawda, każda z tych ustaw osobno mogłaby kosztować partię rządzącą ciężką batalię. Rewolucja w sądownictwie polegająca na skasowaniu dotychczasowej Krajowej Rady Sądownictwa i zmianie ustroju sądów już sama w sobie jest wręcz ustrojową zmianą. Również kolosalne znaczenie ma prawo wodne, które centralizuje całą politykę wodną i zabiera samorządom ważne źródło dochodów. Gwałtowne reakcje oraz huraganową krytykę, m.in. w tabloidach, wywołał również pomysł podniesienia opłaty paliwowej. Mimo to PiS zdecydował się nad tą ustawą pracować i odrzucił w środę wniosek o odrzucenie tego projektu.

PiS wyszedł z założenia, że wszystkim tym trzeba się zająć jednocześnie. Wszak opinia publiczna ma pewną wyporność i ograniczoną podzielność uwagi. Mówiąc cynicznie: ani obywatele, ani komentatorzy nie mogą się ekscytować kilkoma ważnymi sprawami naraz. Każda z nich, mając wielką siłę rażenia, paradoksalnie przykrywa pozostałe.

Jak widać, PiS uznał, że moment szczytowego poparcia to ta chwila, gdy można sobie pozwolić na kosztowne zmiany, i lepiej narażać się na straty, gdy ma się bardzo wysokie poparcie, a opozycja jest w głębokiej defensywie. Platforma się zakiwała, Nowoczesna nie ma na siebie żadnego pomysłu, Klub Kukiz'15 wyludnia się w oczach. Jeśli dodać do tego opozycję pozaparlamentarną z Władysławem Frasyniukiem, który hamletyzuje – chciałby stanąć na jej czele, ale nie ma śmiałości – PiS ma naprawdę bardzo wygodną pozycję.

Paradoksalnie partii rządzącej pomógł też przeciek z Kancelarii Prezydenta o planowanym przez Andrzeja Dudę wecie wobec zmian ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych. Na krótką metę kolejny temat o wielkiej sile rażenia – wszak byłby to pierwszy raz, gdy Duda wyrzuca do kosza ustawę przysłaną mu przez zdominowany przez PiS parlament – osłabia wrażenie wywołane przez wszystkie sprawy, którymi zajmuje się właśnie Sejm.

Tylko, że ta ostatnia sprawa może się partii rządzącej odbić w przyszłości czkawką. Tydzień temu polityk z otoczenia Andrzeja Dudy mówił mi: – Proszę się szykować na proces emancypacji prezydenta.

Wówczas wyglądało to po prostu na radość z sukcesu, jakim dla Andrzeja Dudy była wizyta Donalda Trumpa. Teraz widać, że prezydent zaczyna realizować swój plan. Samorządowcy apelowali, by ustawę wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Duda jednak uznał, że jest ona zła i trzeba ją zawetować.

Niemal dokładnie dwa lata od rozpoczęcia urzędowania byłaby to spora zmiana na naszej scenie politycznej. I to głowa państwa może być w najbliższych miesiącach znacznie większym problemem Jarosława Kaczyńskiego niż opozycja czy ustawy, które przeforsował w Sejmie.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL