Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Witold Kwaśnicki: Liberalizm ułatwia rozwój

Fotorzepa\Robert Gardziński
Przeciwnicy mylš go z kapitalizmem politycznym. Systemy, które krytykujš, nie majš zwykle wiele wspólnego z liberalizmem.

W wydaniu „Rzeczpospolitej" z 15 czerwca 2016 r. ukazał się wywiad z prof. Elżbietš Mšczyńskš, prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, pod bardzo niepokojšcym tytułem: „Neoliberalizm jest groŸny dla rozwoju kraju". Piszę te swoje uwagi jako (jeszcze) członek PTE, pragnšc wyrazić swój sprzeciw wobec tego typu stanowiska i podkreœlić, że choć w ogromnej mniejszoœci, sš osoby w PTE, które „myœlš inaczej".

Tego typu retoryka jest obecnie bardzo częsta, niemalże codziennie zdarza mi się czytać tekst zohydzajšcy liberalizm. By daleko nie szukać, w podobnym duchu wypowiada się Janusz Szewczak w wywiadzie „Polska transformacja miała cechy kolonialne". Na pytanie: Czy model neoliberalny jest rzeczywiœcie zagrożeniem dla dalszego rozwoju Polski, Janusz Szewczak odpowiada: „Absolutnie tak. Powtarzałem tę tezę od prawie 20 lat i mogę powiedzieć, że neoliberalizm dzisiaj schodzi ze sceny œwiatowej, i to schodzi w bardzo wstydliwych okolicznoœciach".

Patologie, których nie ma

Cišgle zastanawiam się, skšd bierze się taka postawa? Najczęœciej chyba z całkowitego niezrozumienia, czym jest liberalizm, ale bardzo często z chęci przyłożenia (dokopania) tym wstrętnym liberałom, bo to przecież oni sš odpowiedzialni za wszelkie zło tego œwiata. Najgorsze jest to, że osoby krytykujšce neoliberalizm nie definiujš tego, co rozumiejš przez to słowo. Jakże często ta niechętna postawa wobec liberalizmu (neoliberalizmu w istocie, bo takie słownictwo jest powszechne) przybiera formę „ustawiania sobie chłopca do bicia".

Pełna analiza wypowiedzi prof. Mšczyńskiej wymagałaby dłuższego opracowania, bo niemalże każde zdanie prowokuje do solidnej repliki. Ograniczę się tylko to kilku, tych najbardziej „soczystych" wypowiedzi. Prof. Mšczyńska twierdzi, że „system neoliberalny prowadzi do narastania sprzecznoœci, jakie tkwiš w gospodarce wolnorynkowej. Ten system umacnia pozycje monopolistyczne wielu producentów, co z jednej strony utrudnia postęp, a z drugiej prowadzi do narastania nierównoœci". W prawdziwej gospodarce rynkowej sprzecznoœci nie mogš wystšpić (jeœli tylko do wymiany dochodzi w wyniku zgody obu stron). Nie bez przyczyny Frédéric Bastiat zatytułował dzieło swojego życia „Harmonie ekonomiczne". Te sprzecznoœci w gospodarce powstajš w wyniku interwencji państwa w mechanizmy rynkowe. To rzšd Stanów Zjednoczonych, wymuszajšc udzielanie kredytów hipotecznych, doprowadził do ostatniego kryzysu finansowego.

Monopol w gospodarce rynkowej jest zawsze chwilowy, a jeœli występuje, to zwykle jest z korzyœciš dla konsumenta. Idšc myœlami prof. Mšczyńskiej, można byłoby powiedzieć, że te wstrętne monopole wykreowane przez Google czy Microsoft doprowadziły do „utrudnienia postępu". Tylko œlepy na to, co dzieje się we współczesnej gospodarce, może tak twierdzić.

Dalej możemy wyczytać w tym wywiadzie, że „Neoliberalizm to system, który sam sobie strzela w stopę, bo chcšc zarabiać, trzeba znaleŸć konsumenta, a przy coraz większej koncentracji bogactwa w coraz węższej grupie społecznej staje się to coraz trudniejsze". Na Boga, czy to ci bogaci kupujš coraz to tańsze i bardziej zaawansowane telefony komórkowe, komputery, telewizory, ..., czy to ci bogaci w coraz większej liczbie latajš tanimi liniami lotniczymi? Andrew Carnegie, Joseph Schumpeter i wielu innych przedsiębiorców i ekonomistów zwracali uwagę na to, że cechš najistotniejszš kapitalizmu, systemu rynkowego, jest przekuwanie tego, co było kiedyœ luksusem, w dobro powszechnie dostępne.

Polityka psuje biznes

Bardzo łatwo powiedzieć, że obecny kryzys to efekt „neoliberalnych reform", „deregulacji", „rozpasanego wolnego rynku", i czego tylko można jeszcze wymyœlić, byleby tylko kojarzyło się z liberalizmem. Wyrażajšcych tego typu opinie zwykle pytam: pokażcie mi jeden przykład państwa w ostatnich 30 latach, które funkcjonowało na zasadach klasycznego, wigowskiego liberalizmu. Możecie nazwać te systemy ostatnich 30 lat (np. w państwach OECD) liberalnymi czy neoliberalnymi, ale one naprawdę nie majš wiele wspólnego z prawdziwymi zasadami liberalizmu. Można sobie ustawiać ten liberalizm jak „chłopca do bicia", ale nie zmieni to faktu, że pierwotnš przyczynš ostatniego kryzysu (który, nawiasem mówišc, był przede wszystkim kryzysem moralnym, etycznym) jest to, co dzieje się na styku polityka–biznes.

Wzajemne przenikanie się biznesu i polityki, ta swoista karuzela stanowisk, warta jest podkreœlenia. Nie szukajmy daleko, choćby „uroczystoœć" otwarcia gazocišgu Nord Stream. Najpierw kanclerz Gerhard Schröder, w ostatnich tygodniach swojego urzędowania, podpisuje umowę z Rosjš o budowie gazocišgu północnego, a potem obejmuje intratne stanowisko w radzie nadzorczej kontrolowanego przez Rosjan konsorcjum Nord Stream, budujšcego gazocišg. Henry Paulson, były prezydent i dyrektor wykonawczy Goldman Sachs, zostaje sekretarzem skarbu USA. Upadek 15 wrzeœnia 2008 roku banku inwestycyjnego Lehman Brothers, największego konkurenta Goldman Sachs, uważany jest za poczštek obecnego kryzysu finansowego. Niedługo póŸniej Henry Paulson przygotowuje ogromny, 700 miliardowy program pomocy systemowi bankowemu TARP.

Kapitalizm kreatywny

Jak się jednak przyjrzeć dokładniej temu, o czym mówiš prof. Mšczyńska, poseł Szewczak i wielu innych, to systemem, który krytykujš, nie jest żaden neoliberalizm, ale „kapitalizm kolesiów", „kapitalizm polityczny", kapitalizm kreatywny. Dlaczego dokonuje się takiego nadużycia? Wydaje się, że z racji swego wykształcenia i doœwiadczenia zawodowego, powinni on rozumieć istotę liberalizmu, kapitalizmu i wolnego rynku.

Prof. Mšczyńska twierdzi, że: „To skutek tego, że neoliberalizm charakteryzuje się fetyszyzacjš PKB. ... system neoliberalny nakazuje cišgły wzrost bez względu na konsekwencje społeczne i ekologiczne. Neoliberalizm koncentrował się tylko na wzroœcie gospodarczym. Sprawy społeczne, a także ekologiczne pozostawały drugorzędne". To znów widać brak zrozumienia idei liberalnych. Może dobrze byłoby, aby ci, którzy z ohydš patrzš na liberalizm, zapoznali się przynajmniej z podstawowymi zasadami liberalizmu, by mogli sobie sami odpowiedzieć na pytanie, czym w istocie jest liberalizm? Na poczštek proponuję Ludwiga von Misesa, który pisał: „Liberalizm nie jest kompletnš doktryna lub okreœlonym dogmatem. Całkiem przeciwnie: jest zastosowaniem nauki do życia człowieka w społeczeństwie. [...] Liberalizm jest doktrynš dotyczšcš całkowicie wzajemnego postępowania ludzi w stosunku do siebie w tym œwiecie. [...] Liberalizm nie przyrzeka ludziom szczęœliwoœci i zadowolenia, ale tylko możliwie najobfitsze zaspokojenie wszystkich tych pragnień, które mogš być zaspokojone rzeczami zewnętrznego œwiata. Liberalizm często krytykowany jest za zbyt materialne nastawienie do człowieka. Twierdzi się, że nie ma on nic do zaoferowania dla zaspokojenia tzw. wyższych potrzeb człowieka. Trzeba być œwiadomym, że odpowiednia polityka społeczna może przyczynić się do polepszenia bytu materialnego, ale nigdy nie zdoła uczynić ludzi szczęœliwszymi, czy też zadowolić ich najskrytsze pragnienia".

Pienišdz dla ducha

Liberałowie uważajš wręcz, że „szczęœcie i zadowolenie z losu nie zależy od żywnoœci, odzienia i mieszkania, ale przede wszystkim od wewnętrznych myœli i marzeń człowieka". Troszczšc się przede wszystkim o materialny byt człowieka, liberalizm nie lekceważy duchowej strony życia. Taki stosunek liberalizmu do sfery duchowej wypływa z przekonania, że żadne regulacje zewnętrzne nie mogš wpływać na to, co najwyższe i najgłębsze w człowieku. Liberałowie dšżš do stworzenia odpowiednich warunków dla zaspokojenia materialnych potrzeb człowieka, traktujšc to jako warunek konieczny jego pełnego duchowego rozwoju. Wypływa to z ich przekonania, że „inne duchowe bogactwa nie mogš przyjœć do człowieka z zewnštrz, ale z wnętrza jego własnego serca". To co najważniejsze w liberalizmie, to chęć stworzenia zewnętrznych warunków, koniecznych do zbudowania bogatego życia wewnętrznego. Liberałowie wierzš nie tylko w możliwoœci doskonalenia się ludzi, ale też i w możliwoœci polepszania warunków zewnętrznych, w których przychodzi im żyć.

Co jednak równie istotne, liberałowie sš przekonani, że w perspektywie długookresowej, w toku ludzkich dziejów dokonuje się rzeczywiste doskonalenie się człowieka i poprawa jego warunków życia, przy czym okresy najszybszych zmian na lepsze doœwiadczane były przez cywilizacje, które umożliwiały jednostkom względnš swobodę działania, w imię ich własnego interesu. Liberalna wiara w możliwoœci doskonalenia się człowieka zakłada empiryczny i pragmatyczny stosunek do zastanej rzeczywistoœci, skłonnoœci do eksperymentowania i poszukiwania coraz to lepszych rozwišzań. Pod tym względem liberałów można nazwać ewolucjonistami, bo podobnie jak w ewolucji naturalnej, lepsze rozwišzania poszukiwane sš metodš prób i błędów, a znalezione rozwišzania zawsze poddawane sš jak najszybszej konfrontacji z rzeczywistymi warunkami i sprawdzeniu ich przydatnoœci w warunkach rzeczywistych. Mises kończy swojš ksišżkę o liberalizmie stwierdzeniem, które warto wielokrotnie powtarzać: „Liberalizm nie jest religiš, ani żadnym œwiatowym poglšdem, żadnš partiš specjalnych interesów. Liberalizm jest czymœ całkowicie różnym. Nie obiecuje nic, co przekracza to, co może być osišgnięte w społeczeństwie i przez społeczeństwo. Pragnie dać ludziom spokojny, niezakłócony rozwój materialnego dobrobytu dla wszystkich ludzi, by osłonić ich przed zewnętrznymi przyczynami bólu i cierpień, o ile to leży w mocy społecznych instytucji w ogóle. Zmniejszać cierpienia, zwiększać szczęœcie: to jest cel liberalizmu".

Prof. Mšczyńska twierdzi, że „Właœciwie przez całe 27 lat sprawy społeczne były spychane w Polsce na margines". Tu mogę się częœciowo zgodzić z tš opinia. Proszę jednak zauważyć, że przez te 27 lat, jedynie przez pierwsze dwa lata po wprowadzeniu reform w 1990 roku, mieliœmy do czynienia w zasadzie z rzšdem liberalnym. Wszystkie inne rzšdy przez pozostałe 25 lat to rzšdy etatystów, interwencjonistów, stale „grzebišcych w gospodarce" i przeszkadzajšcych polskim przedsiębiorcom.

Problem, który cały czas mnie nurtuje, to jak zmagać się z tego rodzaju wypaczeniami, nieporozumieniami, a często przekłamaniami odnoszšcymi się do liberalizmu? Jakimi sposobami już nawet nie przekonać tych zohydzajšcych liberalizm (bo to chyba nie jest możliwe), ale w jaki sposób przekonać czytelników i słuchaczy, by czytali i słuchali tego rodzaju opinii z dużš dozš krytycyzmu, w jaki sposób wyczulić ich na nieprawdziwoœć takich wypowiedzi? Na razie nie znam satysfakcjonujšcej mnie odpowiedzi.

Prof. Witold Kwaœnicki pracuje w Instytucie Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Jest prezesem Oddziału Wrocławskiego Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (złożył rezygnację w listopadzie 2015 r.).

Tytuł, lead i œródtytuły pochodzš od redakcji

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL