Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Michał Romanowski: O Chinach bez hurraoptymizmu

materiały prasowe
Pekin, inwestujšc w odbudowę Jedwabnego Szlaku, rozpycha się na arenie międzynarodowej. To szansa, ale i wyzwanie dla krajów tranzytowych.

W dobie globalizacji słowo „connectivity" robi furorę. Trudno przetłumaczalne na język polski oznacza zdolnoœć do tworzenia nowych połšczeń i współdziałania w różnych dziedzinach, takich jak: infrastruktura, handel czy energia.

Na przestrzeni ostatnich lat synonimem pojęcia „connectivity" stał się chiński projekt odtworzenia starożytnego Jedwabnego Szlaku. Inicjatywa ogłoszona w 2013 r. w Kazachstanie – kraju kluczowym w œrodkowej Eurazji – zakłada zbudowanie systemu naczyń połšczonych (dróg, tras kolejowych, centrów logistycznych i finansowych), mocniej scalajšcych rynki Europy i Azji.

Skala współczesnej wersji Jedwabnego Szlaku, biegnšcego zarówno lšdem jak i morzami, nie może pozostawić nikogo obojętnym. Obejmuje ponad połowę œwiatowego PKB, 70 proc. globalnej populacji oraz trzy czwarte znanych złóż energetycznych.

Pekin się postarał, żeby jego przedsięwzięcie miało należyte zaplecze. Stworzył odpowiednie instytucje (np. Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych), ale przede wszystkim sięgnšł głęboko do kieszeni. Setki miliardów dolarów majš zostać zainwestowane w krajach znajdujšcych się na Szlaku Jedwabnym.

Ambitne cele

Władze w Pekinie nie wprowadzajš swych idei w życie wyłšcznie z dobroci serca. Chcš osišgnšć kilka celów. Na arenie międzynarodowej ich misjš jest przekucie swojej siły ekonomicznej we wpływy geopolityczne. Chińska waluta ma mieć status równy dolarowi, a głos z Pekinu podobnš siłę rażenia w instytucjach finansowych, jak dochodzšcy z Waszyngtonu.

Jedwabny Szlak to w dużej mierze projekt wewnętrzny. Chińscy stratedzy liczš, że pomoże w transformacji nastawionego na masowy eksport kraju. Innymi słowy: mniej fabryk, więcej usług i nowych technologii. Rzeczywistoœć może boleœnie zweryfikować te plany.

Chińscy przedsiębiorcy wišżš z zagranicznymi inwestycjami Jedwabnego Szlaku duże nadzieje. Odczuwalna obecnie znaczna nadpodaż stali i cementu (Chiny odpowiadajš za ok. 50 proc. œwiatowej produkcji obu materiałów) to wyzwanie, któremu ma sprostać plan rozwoju infrastruktury w Azji. Pekin byłby wtedy nie tylko autorem pomysłu rewitalizacji Jedwabnego Szlaku, ale także dostarczycielem budulca.

Przywódcy Chin opierajš się na założeniu, że rozwój ekonomiczny i napływ kapitału będš służyły stabilizacji politycznej i społecznej. Chodzi tu nie tylko o sytuację wewnętrznš, zwłaszcza w przejawiajšcej tendencje separatystyczne prowincji Sinciang, ale także o bliższych i dalszych sšsiadów.

Inwestycje ze strony Chin niekonieczne jednak muszš spotkać się z bezkrytycznš aprobatš. W Pakistanie, Kirgistanie czy Kazachstanie wybuchały już protesty zwišzane z chińskim biznesem. Pekin coraz lepiej rozumie, że oprócz dróg, kolei i rur do przesyłu gazu i ropy powinien doskonalić miękkie sposoby oddziaływania.

Zarzšdzanie ryzykiem

Historyczny Jedwabny Szlak między Państwem Œrodka a wybrzeżem Morza Œródziemnego powstał w odpowiedzi na zapotrzebowanie Europy na chiński jedwab. Trasa handlowa rozwinęła się w sposób organiczny w zwišzku z popytem na chińskie produkty, do których w póŸniejszym okresie dołšczyły herbata i porcelana.

Dzisiaj Pekin próbuje sam stymulować popyt i potrzebę inwestycji w infrastrukturę w Azji. Podkreœlajšc pokojowš współpracę i wspólne dšżenie do dobrobytu, oferuje know-how i fundusze. Niekonfrontacyjna strategia i promocja globalnej sieci połšczeń ma na celu zmianę międzynarodowego profilu Pekinu. Lecz wišże się z ryzykiem.

Obecnie jedynie 1 proc. handlu między Europš a Azjš prowadzi drogami lšdowymi. Pozostała częœć wymiany płynie przez morza i Kanał Sueski. Lepsza infrastruktura naziemna w przyszłoœci nie musi w konsekwencji oznaczać większego obrotu towarami. Jedwabny Szlak XXI w. prowadzi przez regiony, które od wieków rozrywane sš konfliktami. Azja Œrodkowa, Pakistan czy Kaukaz, co pokazał dobitnie kwietniowy konflikt między Armeniš i Azerbejdżanem, sš mniej przewidywalne i wiarygodne niż nawet najdłuższe połšczenie morskie.

Chiny mogš zatem inwestować w projekty, co do których nie ma pewnoœci, że się zwrócš. Dodatkowo często autorytarna natura krajów, przez które przechodzi Jedwabny Szlak, powoduje wiele wštpliwoœci. Reżimy te nastawione sš na zysk wšskiej grupy ludzi. Dla przykładu, w 2010 r. w Tadżykistanie otwarto sfinansowanš i zbudowanš przez chińskie konsorcjum autostradę, która zarzšdzana była przez rodzinę prezydenta.

Warto także zwrócić uwagę na udział kapitału prywatnego w rekonstrukcji Jedwabnego Szlaku. Dotychczas 90 proc. inwestycji zagranicznych Chin finansowane było przez spółki państwowe. Wiele z nich, np. w przemyœle wydobywczym, było nietrafionych. Zaangażowanie prywatnego biznesu zapewni dopływ gotówki, ale też efektywne wykorzystanie œrodków.

Jest to szczególnie ważne w momencie, kiedy chińska gospodarka zacišgnęła hamulec ręczny. W zeszłym roku wzrost gospodarczy (choć na tle europejskim wcišż imponujšcy) był najniższy od ćwierć wieku i wyniósł 6,9 proc. Inwestycje zagraniczne w Chinach spadajš, dług państwowych korporacji wzrósł w 2015 r. o jednš pištš. Znamienne, że trzy lata temu Wietnam zajšł miejsce Chin, jako największy producent butów Nike...

Szansa czy miraż

ZapowiedŸ ogromnych inwestycji infrastrukturalnych na trasie Jedwabnego Szlaku spowodowała goršczkę wœród liderów wielu krajów. Ze względu na położenie Kazachstan, Azerbejdżan czy Iran mianujš się punktem centralnym chińskiego projektu. Europa Œrodkowo-Wschodnia również ma coœ do udowodnienia. Także w tym regionie liczne państwa pretendujš do roli chińskiego mostu do Europy.

Polska powinna podejœć do zagadnienia mšdrze. A to znaczy nie poddawać się hurraoptymizmowi obecnemu w prasie podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach w listopadzie zeszłego roku. Chłodna kalkulacja i œwiadomoœć, że nie zawsze chińskie projekty w Polsce kończyły się sukcesem, pomoże w realnej ocenie idei Jedwabnego Szlaku.

Autor jest ekspertem German Marshall Fund w Warszawie

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL