Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Czy nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta coś zmienia

Fotolia
Rzecznik praw pacjenta to poœrednio urzędnik podległy ministrowi, który z ombudsmanem ma mało wspólnego. I ostatnia nowela nic tu nie zmienia – pisze ekspert.

Czytajšc podpisanš w połowie kwietnia nowelizację ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta warto zadać jedno kluczowe pytanie: Czy ona cokolwiek zmienia? W depeszach dotyczšcych wskazanej informacji w sposób szczególny zwracano uwagę na prawo pacjenta do leczenia bólu. W art. 20a ust. 1 i 2 podkreœlono, że „Podmiot udzielajšcy œwiadczeń zdrowotnych jest obowišzany podejmować działania polegajšce na okreœleniu stopnia natężenia bólu, leczeniu bólu oraz monitorowaniu skutecznoœci tego leczenia". Z całš pewnoœciš pojawienie się podobnego przepisu ma kluczowe znaczenie. Oczywiste jest, iż nie potrafimy w chwili obecnej stwierdzić, w jaki sposób będzie on realizowany. Tym samym nie wiemy, czy wpłynie on w sposób istotny na np. praktykę niwelowania doznań bólowych w trakcie porodu czy też podczas wizyty u stomatologa. Nie ulega jednak wštpliwoœci, że wyartykułowanie podobnego uprawnienia w treœci ustawy ma znaczenie dla kształtowania w Polsce kultury praw pacjenta.

Drobne zmiany

Po pierwsze, warto dostrzec, iż przepis ten dodano do rozdziału 6 definiujšcego „Prawo do poszanowania intymnoœci i godnoœci pacjenta". Po drugie, uprawnienie zwišzane z walkš z bólem umieszczone zostało w sšsiedztwie prawa pacjenta do godnej œmierci, którego kluczowym elementem jest „prawo do œwiadczeń zdrowotnych zapewniajšcych łagodzenie bólu i innych cierpień". W tym kontekœcie cenna jest zmiana, jakš wprowadzono w art. 21 ustawy o prawach pacjenta. Do tej pory bowiem zaznaczano, że „Przy udzielaniu œwiadczeń zdrowotnych może być obecna osoba bliska". W nowelizacji wskazano natomiast, iż „Na życzenie pacjenta przy udzielaniu œwiadczeń zdrowotnych może być obecna osoba bliska". Choć modyfikacja ta wydawać się może jedynie kosmetyczna, to jednak warto dostrzec, że uaktywnia ona samego pacjenta. Wczeœniej był on w istocie postawiony w formie biernego uczestnika sytuacji, w której potencjalnie mógłby przy nim być ktoœ bliski. Obecnie ustawodawca w zasadzie oddaje mu możliwoœć wyrażenia opinii oraz pragnienia dotyczšcego obecnoœci istotnej dla niego osoby.

Obserwujšc kolejne zmiany, jakie wprowadza omawiana nowela, dostrzec należy, iż odnoszš się one do zjawisk istotnych, ale jednoczeœnie w pewnym sensie odległych dla pacjenta. Dojœć wręcz można do wniosku, że majš one wręcz formę redakcyjnego dopracowania, koniecznego z racji praktycznych wyzwań. W ustawie widać zatem, iż przekazanie pacjentowi informacji dotyczšcych œwiadczeń zdrowotnych uznane zostało za obowišzek nie tylko lekarzy, ale również innych medycznych ekspertów podejmujšcych wobec chorego okreœlone interwencje. Z całš pewnoœciš istotne jest zwrócenie uwagi, iż po œmierci pacjenta jego przedstawiciel ma prawo nie tylko do wglšdu do dokumentacji medycznej zmarłej osoby podopiecznej. Jak czytamy w znowelizowanym art. 26 ust. 2: „Po œmierci pacjenta dokumentacja medyczna jest udostępniana osobie upoważnionej przez pacjenta za życia lub osobie, która w chwili zgonu pacjenta była jego przedstawicielem ustawowym". Jak zaznaczono ponadto w depeszach: „Nowela doprecyzowuje, że papierowa dokumentacja medyczna będzie udostępniana do wglšdu w miejscu udzielania œwiadczeń zdrowotnych (z możliwoœciš sporzšdzania notatek lub zdjęć) oraz przez sporzšdzanie kopii, odpisów, wycišgów albo wydruków. Dokumentacja medyczna prowadzona w postaci elektronicznej ma być udostępniana za poœrednictwem komunikacji elektronicznej lub na informatycznym noœniku danych" (Ÿródło: PAP). W noweli pojęcia takie jak kopia, odpis oraz wycišg zostały zdefiniowane. Widać zatem, iż podobne zmiany zwišzane sš z nieodzownym, dostrzegalnym procesem informatyzacji systemu ochrony zdrowia. Ponadto, jak wskazano w nowych przepisach, po zakończeniu działalnoœci leczniczej przez danš placówkę ochrony zdrowia przechowywanš na jej terenie dokumentację medycznš ma przejšć „podmiot, który przejšł jej zadania. W sytuacji braku takiego podmiotu, np. w przypadku œmierci lekarza, pielęgniarki lub położnej, wykonujšcych zawód w formie praktyki zawodowej, dokumentację przejmie samorzšd zawodowy – odpowiednio okręgowa izba lekarska lub okręgowa izba pielęgniarek i położnych".

Czy to wystarczy?

W znowelizowanej ustawie o prawach pacjenta na uwagę zasługuje art. 24 ust. 2 i 3. Zgodnie z jego zapisami do zachowania tajemnicy medycznej zostali zobowišzani nie tylko lekarze oraz pielęgniarki, ale także „inne osoby wykonujšce czynnoœci pomocnicze przy udzielaniu œwiadczeń zdrowotnych, a także czynnoœci zwišzane z utrzymaniem systemu teleinformatycznego, w którym przetwarzana jest dokumentacja medyczna, i zapewnieniem bezpieczeństwa tego systemu, na podstawie upoważnienia administratora danych". Jest to bardzo ważna zmiana. Obejmuje ona bowiem nie tylko pracowników administracji szpitala, ale również osoby reprezentujšce firmy zewnętrzne współpracujšce z danš placówkš (np. firmy kateringowe oraz ochroniarskie). W tym miejscu jednak pojawia się pytanie: A co ze studentami? Choć brzmi to paradoksalnie, to w odniesieniu do osób uczšcych się przede wszystkim na uniwersytetach medycznych, nie mamy obecnie przepisów odnoszšcych się do koniecznoœci zachowania przez nich tajemnicy informacji zwišzanej z pacjentem. W ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty wskazano co prawda, że do adeptów nauk medycznych nie odnoszš się przepisy dotyczšce obecnoœci przy œwiadczeniu innych osób niż te, które udzielajš œwiadczeń zdrowotnych. Dokładniejsza analiza wskazuje jednak, iż studenci w żaden sposób nie sš obowišzani do zachowania tajemnicy, co nie tylko stanowi dla nich problem, ale też jest szczególnš trudnoœciš dla pacjenta, który w ich obecnoœci niejednokrotnie ujawnia szczególne, czasem trudne dla niego informacje. Co ciekawe, kilka lat temu pojawiła się propozycja podobnych zmian. Niestety, nie została ona zrealizowana, co coraz częœciej powoduje pojawienie się konkretnych wyzwań oraz problemów. Warto bowiem dostrzec, że liczne szpitale przed przyjęciem studenta na praktyki oczekujš od niego pisemnego zobowišzania zachowania poufnoœci.

I znów rzecznik

Problem poufnoœci odniesiony został w znowelizowanych przepisach także do rzecznika praw pacjenta. Częœć lekarzy zwracała bowiem uwagę, że organ ten nie posiadał wyrażonego w sposób bezpoœredni prawa do wglšdu do dokumentacji medycznej. Ponadto wskazano, że nowelizacja wprowadza przepis, który umożliwi pacjentowi złożenie skargi do sšdu administracyjnego na rozstrzygnięcia rzecznika w sprawach indywidualnych. Nowe przepisy majš usprawnić i ujednolicić postępowanie przed wojewódzkimi komisjami ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. O pracach tych komisji wojewodowie będš musieli raz na kwartał informować ministra zdrowia i rzecznika praw pacjenta.

W tym miejscu doœwiadczyć można jednak szczególnego niedosytu. Omawiana nowela podpisana została na dwa dni przed wygaœnięciem konkursu, jaki minister zdrowia ogłosił na stanowisko rzecznika praw pacjenta. Co ciekawe, konkurs ten – z niezrozumiałych względów – nie był ogłaszany przez ponad cztery miesišce, a wiec od momentu odwołania Krystyny Barbary Kozłowskiej, pierwszego RPP. Częœć osób uważała wręcz, że konkurs ten nie pojawił się z racji wspomnianej oczekiwanej nowelizacji. Nowela ta nie zmienia jednakże nic w paradoksalnym systemie funkcjonowania rzecznika, który z instytucjš tzw. ombudsmana ma niewiele wspólnego. RPP jest bowiem centralnym organem administracji rzšdowej, a nie niezależnym od władzy, wysokim rangš urzędnikiem powołanym (zwykle przez parlament) do ochrony praw i wolnoœci człowieka. Jest to w istocie „ministerstwo praw pacjenta", które wyłania powołana przez szefa resortu zdrowia komisja. Rzecznik poœrednio jest zatem urzędnikiem podległym owemu ministrowi. Natomiast jego bezpoœrednim zwierzchnikiem jest premier, od którego rzecznik winien być niezależny. Powinien mieć on bowiem swobodę w wyrażaniu krytycznej opinii dotyczšcej np. przyjętej przez rzšd polityki zdrowotnej.

Na razie w obszarze tym nie ma nie tylko zmian, ale i podjętej przez władze dyskusji. A szkoda, bo trwa ona już nie tylko u znawców prawa medycznego, ale również w gronie stowarzyszeń reprezentujšcych pacjentów.

Autor jest doktorem nauk społecznych w zakresie socjologii prawa, wykładowcš akademickim, koordynatorem Centrum Bioetyki Instytutu Ordo Iuris oraz b. rzecznikiem praw pacjenta szpitala psychiatrycznego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL