Haszczyński: Nasi przyjaciele są wrogami Asada

aktualizacja: 11.04.2017, 23:20
Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Rzadko się zdarza, by pierwsza wizyta szefa dyplomacji wypadała w tak niedogodnym momencie jak przyjazd Rexa Tillersona do Moskwy. Na dodatek sekretarzowi stanu USA powierzono niewdzięczną misję: ma przekonać gospodarzy, by zrezygnowali ze wspierania syryjskiego dyktatora Baszara Asada.

REDAKCJA POLECA
11.04.2017
Szef MSZ Turcji: Syria nadal ma potencjał związany z bronią chemiczną
11.04.2017
Włoski minister: Szansa na polityczny proces rozstrzygnięcia konfliktu w Syrii
09.04.2017
Ambasador USA przy ONZ Nikki Haley: W Syrii nie będzie pokoju, jeśli będzie Baszar el-Asad
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Przekonanie Kremla do czegokolwiek jest trudne niezależnie od okoliczności. A w tym wypadku okoliczność jest bardzo niesprzyjająca. Żądanie odsunięcia od władzy dotyczy polityka wyjątkowo dla Kremla istotnego. Dzięki poparciu udzielonemu Asadowi niewielkim w sumie kosztem militarnym Rosja wróciła na wielką scenę polityki bliskowschodniej i światowej, a także przywróciła swoim obywatelom dobre mocarstwowe samopoczucie.

W przeddzień przyjazdu do Moskwy Tillerson powiedział w imieniu najważniejszych państw świata zachodniego (czyli G7), że „rządy rodziny Asadów dobiegają końca". I Rosja musi wybrać: czy zostaje z syryjskim dyktatorem, Hezbollahem i ajatollahami z Teheranu, czy też troszczy się o przyszłość Syrii wraz z Zachodem.

Sposób, w jaki Tillerson (dyplomata od paru miesięcy) powtórzy to Siergiejowi Ławrowowi (szefowi dyplomacji Rosji od 13 lat), a może i samemu Władimirowi Putinowi (ponad 17 lat na Kremlu), będzie testem dla nowej polityki zagranicznej USA, która zaczęła się rodzić ledwie tydzień temu, po ataku chemicznym syryjskich wojsk rządowych na kontrolowane przez rebeliantów miasto Chan Szejchun. Donald Trump ukarał trzy dni później dyktatora, ostrzeliwując jego bazę.

Asad stał się wrogiem numer jeden Waszyngtonu. Stosunek do niego zaczyna decydować o postawie USA wobec innych krajów. Pozytywnym skutkiem ataku na syryjską bazę jest skupienie się całego szeroko pojętego Zachodu wokół Ameryki Trumpa. Z tym że spotkanie ministrów spraw zagranicznych G7 pokazało, że najważniejsze państwa UE są za odsunięciem Baszara Asada, ale jednocześnie przeciw karaniu Kremla za wspieranie jego zbrodni. Czy zniechęci to Tillersona do zaprezentowania pryncypialnej postawy w Moskwie? Miejmy nadzieję, że nie. ©?

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE