Opinie

Jerzy Haszczyński: Zadziwiające podobieństwa w „Królu” Szczepana Twardocha

Rzeczpospolita, Tomasz Jodłowski
W książce Polaka odnajdujemy wątki podobne do zawartych w wydanej wcześniej powieści innego autora.

Gdzieś to już czytałem – takie miałem wrażenie podczas lektury jednej z ważniejszych polskich powieści tego wieku. Pod wieloma względami przypomina bowiem książkę algierskiego pisarza.

Polska powieść to wydany w 2016 r. „Król" Szczepana Twardocha. Algierska to „Aniołowie umierają od naszych ran", której autorem jest Yasmina Khadra. Wydano ją we Francji w 2013 r. (polskie tłumaczenie z francuskiego ukazało się w 2015 r.). Sam Khadra uważa ją za najlepszą z dwudziestu kilku książek, które napisał.

"Król" Twardocha? Gdzieś to już czytałem

Jedna z najważniejszych książek ostatnich lat w Polsce, w zadziwiającym stopniu przypomina powieść algierskiego pisarza. Tak jak ona opowiada o przedwojennym mistrzu boksu, który walczy jako reprezentant swojej poniżanej społeczności. Są i inne szczegóły, które wyglądają bardzo podobnie - pisze w "Plusie Minusie" Jerzy Haszczyński.


Od pierwszych stron powieści Szczepana Twardocha towarzyszyła mi myśl: gdzieś to już czytałem. Nie to samo, w innych kostiumach, w innym świecie nawet, z masą zupełnie innych wątków, ale z grubsza o tym samym. Autorzy są z najwyższej półki, każdy ma własny styl. I choć nie wykryłby tego żaden program antyplagiatowy, wydaje się, że od Algierczyka przeskoczyli do Twardocha bohaterowie, atmosfera, czas.


Streszczenia „Króla" i tej drugiej książki – bez podawania imion i nazwisk bohaterów, nazw i historii miejsc, w których się rozgrywają – zawierałyby wiele bliźniaczych zdań.


Cały tekst Jerzego Haszczyńskiego można znaleźć tutaj.

Obie powieści odróżnia wiele wątków, w jednej algierskich, w drugiej polskich. Jednak jest ponad dziesięć zadziwiających podobieństw. Dokładnie opisuję je w tekście, który ukaże się w najnowszym numerze „Plusa Minusa". Dotyczą głównych bohaterów, którzy są przedstawicielami specyficznej profesji i osiągają w niej podobne sukcesy.

Bliźniacze są bardzo nietypowe szczegóły z życia bliskich im kobiet. Akcja obu powieści zaczyna się w tym samym czasie (różnica ledwie paru tygodni). Narratorzy wywodzą się z podobnych środowisk. Podobna jest atmosfera i podobne problemy, z którymi stykają się główni bohaterowie i ich społeczności. Te społeczności też są wyjątkowe, prześladowane przez lokalne rasy panów.

„Książki, o której pan mówi, nie znam, o jej istnieniu, jak i o istnieniu autora dowiedziałem się właśnie w tej chwili od pana. Jeśli rzeczywiście, jak pan twierdzi, w czymkolwiek przypomina ona moją powieść, to jest to podobieństwo przypadkowe, wynikające z uniwersalności wątków i motywów, z jakich jest moja powieść ułożona" – takie oświadczenie wysłał mi w czwartek Szczepan Twardoch.

Z kolei w esemesie pisał, że byłby głęboko oburzony, gdyby z naszej wcześniejszej rozmowy telefonicznej miało wynikać, że oskarżam go o plagiat. Informował, że nie czyta po francusku, a gdy ukazało się polskie tłumaczenie książki Algierczyka, miał już od dłuższego czasu gotowy bardzo szczegółowy konspekt „Króla". Czytać go miało, na co są, jak dodawał Szczepan Twardoch w esemesie, „twarde dowody", wielu ludzi z wydawnictwa, w którym publikuje, i w jednej telewizji.

Yasmina Khadra nie jest w Polsce znany. „Aniołowie umierają od naszych ran" sprzedali się w naszym kraju w nakładzie ok. 2 tys. egzemplarzy, czyli niewielkim. „Król" jest pod względem sprzedaży w zupełnie innej lidze, pierwszej. Yasmina Khadra (naprawdę nazywa się Mohammed Moulessehoul) jest jednak pisarzem cenionym na świecie, zwłaszcza we Francji i państwach Maghrebu. Sam mówi, że ma 10 mln czytelników, z tego 4 mln w samej Francji. Jego książki są tłumaczone na 42 języki, w tym albański, estoński, islandzki, kataloński, koreański, wietnamski i japoński. Są przerabiane na spektakle teatralne i scenariusze. Jest współscenarzystą filmu, w którym grali Forest Whitaker, Harvey Keitel i Ellen Burstyn.

W czerwcu 2016 r. Khadra był gościem Big Book Festival w Warszawie. Przeprowadziłem z nim wówczas wywiad. Pytałem go o przedwojenny rasizm, o którym jest wiele w „Aniołach" (podobnie jak w „Królu"). Dziwiło mnie, że nawet w ekskluzywnym domu publicznym w zarządzanej przez Francję Algierii oburzenie wzbudzało pojawienie się miejscowego muzułmanina.

– Ma pan dzisiejszy punkt widzenia. To się działo 80 lat temu i wtedy to było na porządku dziennym. Kolonista, właściciel uważał się za istotę stojącą wyżej. W czasie drugiej wojny, nie tak dawno, kiedy podjęto decyzję, by wykorzystać w armii czarnych, pojawiła się propozycja, by nawet eskadry lotnicze były stworzone z samych czarnych. I co powiedzieli biali? – Murzyn? Przecież on nigdy nie będzie mógł prowadzić samolotu, to tak jakbyśmy gorylowi to powierzyli. A co teraz mamy – czarny jest w Białym Domu. Na szczęście świat ewoluuje – odpowiedział Yasmina Khadra.

„Plus Minus" z porównaniem obu powieści od piątku dostępny dla prenumeratorów, od soboty zaś w kioskach.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL