Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Czy i kiedy możemy dogonić Europę Zachodniš

materiały prasowe
Utrzymujšc 3,5-krotnš przewagę w dynamice wzrostu, mogliœmy szybko nadrabiać opóŸnienia. To mało prawdopodobne, bo w miarę integracji tempo wzrostu w całej UE będzie się wyrównywać.

Najważniejszy aspekt konwergencji gospodarczej to proces wyrównywania wzwyż poziomu dochodów. Często zadajemy sobie pytanie, czy i kiedy możemy dogonić Europę Zachodniš pod względem poziomu zarobków i dobrobytu. Wszak po to wstšpiliœmy do UE, aby poprawić nasz dobrobyt i bezpieczeństwo i zbliżyć się do zachodnich sšsiadów pod względem poziomu życia.

Integracja gospodarcza w UE sprzyja wyrównywaniu poziomów rozwoju różnych krajów i regionów, lecz nie zapewnia cišgłoœci tego procesu i nie zastępuje własnego wysiłku. Podstawowym warunkiem konwergencji dochodowej, czyli zmniejszania dystansu w poziomie życia dzielšcego nas od wyżej rozwiniętych i bogatszych krajów, jest szybki wzrost gospodarczy.

Prognozy konwergencji

W porównaniach międzynarodowych najczęœciej stosowanš miarš poziomu dochodów jest PKB na mieszkańca, z uwzględnieniem siły nabywczej. To wskaŸnik niedoskonały: nie ukazuje dobrze zawartoœci kieszeni przeciętnego obywatela, ale lepszego brak. W UE punktem odniesienia jest zwykle œredni PKB per capita (UE28=100). Œcieżka konwergencji z „Planu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju" wicepremiera Morawieckiego zakłada, że w 2030 r. Polska osišgnie PKB per capita równy przeciętnej w UE. Nie będzie to łatwe.

W moich prognozach przyjmuję inny punkt odniesienia: œredni PKB per capita w tzw. starych krajach UE. Chcemy bowiem dogonić kraje od nas bogatsze, a nie tylko zrównać się ze œredniš. Najnowszš symulację sporzšdziłem w trzech wariantach. Punktem wyjœcia jest obecny poziom PKB per capita w Polsce w stosunku do œredniego poziomu w 15 krajach Europy Zachodniej (UE15=100). Tak liczony wskaŸnik w 2015 r. wyniósł 63. Dla porównania, w 2005 r. wynosił 43. Jak widać, dystans dzielšcy nas od wyżej rozwiniętych państw UE zmniejszył się w cišgu dziesięciu lat znacznie, ale do pokonania jest jeszcze duża odległoœć. Pytanie brzmi, czy i kiedy możemy liczyć na pełne zamknięcie luki dochodowej. Odpowiedzi będš różne, zależnie od założeń co do dalszej dynamiki gospodarczej.

Scenariusz optymistyczny...

Zacznijmy od najbardziej optymistycznego scenariusza. Załóżmy, że w dajšcej się przewidzieć przyszłoœci zdołamy utrzymać dotychczasowš przewagę w dynamice wzrostu nad starymi krajami UE osišgniętš w okresie transformacji. W latach 1993–2015 realny PKB per capita w Polsce rósł w œrednim tempie 4,2 proc. rocznie, zadziwiajšcym całš Europę, podczas gdy w UE15 przeciętne tempo wynosiło zaledwie 1,2 proc. Majšc 3,5-krotnš przewagę w dynamice wzrostu, mogliœmy szybko nadrabiać opóŸnienie. Gdyby takš przewagę udało się utrzymać, to lukę dochodowš do Zachodu moglibyœmy zamknšć w cišgu 16 lat, tzn. tuż po 2030 r.

Niestety, jest to mało prawdopodobne, bo na dłuższš metę raczej nie uda się nam utrzymać ani tak wysokiego tempa, ani tak dużej przewagi w dynamice. W miarę postępów integracji tempo wzrostu gospodarczego w całej Unii będzie się wyrównywać, w dostosowaniu do niewysokiej dynamiki trzech głównych ogniw (Niemcy, Francja i W. Brytania). W efekcie będzie też słabnšć tempo konwergencji.

...umiarkowany...

Podstawš tego scenariusza jest prognoza wzrostu do 2020 r. ogłoszona przez MFW. Prognoza ta przewiduje, że w cišgu najbliższych pięciu lat nasza gospodarka będzie się rozwijała w tempie około 3,6 proc. rocznie – podobnie jak obecnie, natomiast Europa Zachodnia przyspieszy do 1,6 proc. Zakładajšc, że tempa te pokazujš dynamikę docelowš, można obliczyć długoœć okresu niezbędnego do likwidacji luki dochodowej. Okres ten wynosi 20 lat, a więc na zrównanie się z Zachodem możemy liczyć dopiero w 2035 r. Oczywiœcie pod warunkiem, że uda się utrzymać obecne tempo wzrostu PKB, co nie jest pewne.

Wniosek z analizy obu tych scenariuszy jest prosty: gdybyœmy utrzymali dotychczasowš lub obecnš dynamikę wzrostu gospodarczego, to potrzebowalibyœmy co najmniej 15–20 lat, aby zrównać się z Europš Zachodniš pod względem poziomu dochodów przeciętnego obywatela. Wczeœniej lukę dochodowš mogš zlikwidować te kraje naszego regionu, które sš bliższe zachodnim standardom zarobków i œwiadczeń i/lub rozwijajš się szybciej niż my. Sš to: Litwa, Łotwa i Estonia oraz Słowacja i Czechy.

Za nierealne trzeba więc uznać głoszone do niedawna opinie niektórych ekspertów i polityków, że Polska może dogonić Europę Zachodniš nawet w dziesięć lat, o ile tylko przeprowadzimy kilka drobnych reform, które przyspieszš wzrost. To po prostu niemożliwe – algorytm konwergencji jest nieubłagany. Dlatego musimy pogodzić się z faktem, że nadrobienie historycznych opóŸnień w rozwoju gospodarczym i zlikwidowanie luki dochodowej dzielšcej nas od Zachodu jest może osišgalne, ale wymaga dłuższego czasu i dużego wysiłku. Z drugiej strony nie można wykluczyć, że w przyszłoœci czeka nas, podobnie jak inne kraje regionu, osłabienie dynamiki wzrostu, a w konsekwencji zahamowanie, a nawet odwrócenie konwergencji. Taki właœnie wydŸwięk ma trzeci scenariusz.

...i ostrzegawczy

Ten scenariusz opiera się na najnowszej długookresowej prognozie do 2060 r., opracowanej pod auspicjami Komisji Europejskiej. Prognoza ta oparta jest na wnikliwej analizie niekorzystnych trendów demograficznych i zwišzanych z tym zmian w dynamice zatrudnienia i wydajnoœci pracy. Prognoza przewiduje, poczšwszy od 2020 r., postępujšce spowolnienie wzrostu gospodarczego Polski i innych krajów Europy Œrodkowej i Wschodniej, głównie w wyniku starzenia się ludnoœci oraz odpływu młodych ludzi w wieku produkcyjnym, wyjeżdżajšcych na Zachód w poszukiwaniu pracy i lepszych zarobków. Zgodnie z tš prognozš tempo wzrostu PKB per capita w Polsce obniży się z 3,5 proc. w 2015 r. do 2,7 proc. w 2020 r., 2,3 proc. w 2030 r., 1,6 proc. w 2040 r., 1,0 proc. w 2050 r. i 1,2 proc. w 2060 r. Tymczasem w strefie euro tempo to do 2030 r. pozostanie mniej więcej na obecnym poziomie 1,2 proc., a następnie wzroœnie do 1,3 proc. w 2040 r., 1,5 proc. w 2050 r. i 1,6 proc. w 2060 r. Procesy starzenia się ludnoœci w Europie Zachodniej będš przebiegały wolniej w zwišzku z wyższš dzietnoœciš kobiet i dużym napływem młodych imigrantów, a ich negatywne skutki na rynku pracy będš łagodzone wzrostem wydajnoœci. Zakładajšc, że tempo wzrostu w krajach UE15 będzie takie samo jak w strefie euro (co jest w przybliżeniu słuszne), czeka nas stopniowy spadek tempa konwergencji dochodowej do Europy Zachodniej. Co gorsza, poczynajšc od 2045 r., dotychczasowa tendencja do konwergencji może całkowicie wygasnšć, a nawet ulec odwróceniu.

Gdyby prognoza ta się spełniła, to – przy obecnym wskaŸniku PKB per capita w stosunku do UE15 na poziomie 63 – moglibyœmy dojœć maksymalnie do 84 około 2045 r., ale potem nasz dystans do Europy Zachodniej zaczšłby ponownie rosnšć. Krótko mówišc, zamiast zbliżać się do zachodnich sšsiadów pod względem poziomu życia, zaczęlibyœmy się od nich oddalać.

Co robić

Miejmy nadzieję, że ten ponury scenariusz, przekreœlajšcy możliwoœć likwidacji luki rozwojowej i dochodowej za życia jednego pokolenia, się nie spełni. Aby temu zapobiec, konieczne jest pilne podjęcie wielokierunkowych działań zmierzajšcych do przezwyciężenia zagrożeń dalszego rozwoju.

Polsce potrzebny jest program podtrzymania i przyspieszenia wzrostu gospodarczego – jako podstawa bieżšcej polityki gospodarczej państwa. Program ten powinien się koncentrować na łagodzeniu niekorzystnych trendów demograficznych i hamowaniu odpływu za granicę ludzi młodych i wykształconych, poprawie instytucjonalnych i finansowych warunków dla przedsiębiorczoœci, stymulowaniu inwestycji napędzajšcych produkcję i tworzšcych miejsca pracy. Na bardziej równomiernym przestrzennym rozwoju gospodarki, rozwoju nowoczesnych gałęzi przemysłu, rozbudowie i modernizacji infrastruktury, lepszym wykorzystaniu zasobów oraz popieraniu rozwoju edukacji, wiedzy i innowacyjnoœci jako kluczowych czynników wzrostu produkcji w konkurencyjnym otoczeniu. Ostatecznym celem powinno być zapewnienie dalszego rozwoju polskiej gospodarki jako jedynej drogi do poprawy jakoœci życia i dobrobytu obywateli, z uwzględnieniem sprawiedliwego podziału dochodu narodowego.

W tym kierunku zmierza plan Morawieckiego, pokazujšcy strategię na 25 lat oraz priorytetowe zadania na najbliższe lata. Plan ten wymaga jednak uszczegółowienia, a przede wszystkim znalezienia pieniędzy do jego realizacji. W przeciwnym razie zostanie kolejnym zbiorem pobożnych życzeń.

Autor jest emerytowanym pracownikiem naukowym SGH, obecnie sekretarzem komitetu redakcyjnego dwumiesięcznika „Ekonomista"

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL