Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Kraj niegotowy na euro może stracić na jego przyjęciu

Adobe Stock
Zgadzam się z tymi, którzy podkreœlajš, że trzeba pogłębiać dyskusję o euro. Nie rozpoczynajmy jej jednak od tezy, że musimy je jak najszybciej przyjšć – pisze doradca prezydenta RP.

Z poczštkiem roku w „Rzeczpospolitej" (2 stycznia) ukazał się apel do Mateusza Morawieckiego: „Premierze Morawiecki, już czas na euro". Apel wystosowała Redakcja „Rzeczpospolitej" oraz sygnatariusze ze œwiata nauki, polityki oraz biznesu. Wzywajš premiera do przygotowań pod kštem przyjęcia euro. Gdyby wprost odnieœć się do podtytułu „albo będziemy w strefie euro, albo w strefie wpływów Rosji", to można byłoby odnieœć wrażenie, że wręcz żšda się wznowienia tych przygotowań.

Sygnatariusze zwrócili uwagę, że wznowienie przygotowań jest sprawš pilnš, jeœli chcemy, by Polska miała wpływ na przyszłoœć Europy i jeœli mamy zamiar „na trwałe zakotwiczyć się w zachodniej Europie". Argumentami sš m.in. kierunki dyskusji nad kształtem UE przewidujšce poszerzanie strefy euro, wzmacniajšca się jej kondycja, planowany stabilizujšcy mechanizm pomocowy jako uzupełnienie wspólnej polityki pieniężnej, zintegrowanie i zsynchronizowanie strefy euro z polskš gospodarkš.

Argumenty przeciw euro

Przytoczone argumenty, chociaż na pewno nie wszystkie, sš czasami dyskusyjne – ale mogš stanowić punkt startu. Nie można tego jednak powiedzieć o sugestiach, że podjęcie przygotowań do przyjęcia euro mogłoby stać się sposobem na wyjœcie Polski z impasu na forum europejskim, miałoby „połšczyć Polaków", a wręcz, że bez takich strategicznych posunięć – „krajowa polityka popada w lenistwo bšdŸ schodzi na manowce".

Można byłoby tu przytoczyć wiele kontrargumentów, choćby odnoszšcych się do oczekiwań Polaków wobec nowego rzšdu w sprawie wprowadzenia euro, czy też aktywnoœci rzšdzšcych na rzecz strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju (SOR).

A już trzeba odrzucić komentarze, że „nie ma żadnych merytorycznych argumentów przeciw przyjęciu wspólnej waluty". Czyżby? Jest ich wiele i gdyby zapytać samych sygnatariuszy apelu – na pewno z łatwoœciš je wskażš. Sš argumenty ekonomiczne, prawne i polityczne za euro i przeciw. I to może stanowić przedmiot rzeczowej, spokojnej dyskusji.

Trzeba dodać, że niewidzšcy zasadnoœci wchodzenia aktualnie do strefy euro powinni widzieć i szanować argumenty jego zwolenników, np. w zakresie ryzyka walutowego, kosztów transakcyjnych, reżimu budżetowego, znaczenia w polityce europejskiej itp., ale i odwrotnie – trzeba dostrzegać argumenty przeciwników, a może lepiej byłoby ich nazwać – bardziej ostrożnymi w tym względzie. Można zaryzykować stwierdzenie, że w dyskusji nad euro bardziej empatyczni sš ci ostrożni niż orędownicy.

Co oznacza wejœcie do strefy euro? Że kraj nie będzie miał własnej waluty i autonomicznej polityki pieniężnej. Co musi zrobić, aby znaleŸć się w strefie euro? Wypełnić kryteria konwergencji, które biorš pod uwagę: stabilnoœć kursu waluty wobec euro, stabilnoœć cen, poziom długu publicznego, deficyt budżetowy, poziom stóp procentowych oraz mieć regulacje prawne zgodne z traktatami oraz statutem Europejskiego Systemu Banków Centralnych i Europejskiego Banku Centralnego (EBC).

Bioršc pod uwagę sytuację we wszystkich wymiarach tych kryteriów, np. gospodarczym, politycznym, prawnym – na dziœ ich nie spełniamy. Zwolennicy euro przekonujš, że jesteœmy blisko, że jak tylko chcielibyœmy, w tym wykazujšc wolę politycznš – to byłoby to możliwe, a powinniœmy się spieszyć, bo strefa euro wyszła z kryzysu. Tyle tylko, że za mało uwagi poœwięca się temu, jak go pokonywano, jak w nierównomierny sposób EBC „aplikował lekarstwo" w różnych krajach, jak wielu wyzwań nie rozwišzano. Polska nie spełnia warunków przyjęcia euro. Wiele tego ocen można spotkać w przestrzeni publicznej. Nawet zwolennicy wyrażajš tu odmienne poglšdy: jedni podkreœlajš, że nie spełniamy kryteriów konwergencji i prawnych, ale szybko moglibyœmy je nadrobić, inni zaœ uważajš, że nie spełniamy wszystkich, a „szybkie" ich wypełnienie nie dawałoby gwarancji stabilnoœci w długim okresie.

W istocie, punkt widzenia tych drugich jest zbliżony do ostrożnie wypowiadajšcych poglšdy. Kraj niegotowy traci na wejœciu do eurostrefy. Taki poglšd wyłania się też z wypowiedzi najważniejszych osób w państwie, które zwracajš uwagę na poziom zamożnoœci społeczeństwa czy wydajnoœć pracy. Dokonajmy skoku rozwojowego (przez konsekwentnš realizację SOR), a potem podejmijmy decyzję. Ewentualne przyjęcie euro powinno przynieœć więcej korzyœci niż strat. Tak może się stać, jeœli gospodarka będzie konkurencyjna i efektywna.

Nie pora na eurostrefę

Zwolennicy euro czyniš sugerujš czasami ostrożnym w tym względzie, że używajš oni nieuzasadnionych argumentów. Wskazujš poglšdy podkreœlajšce, że po przyjęciu euro wzrastajš ceny i że nie ma możliwoœci obrony gospodarki przez elastyczny kurs złotego. A przecież i teoria, i praktyka to potwierdzajš. Nie można uznać za nieuzasadnione twierdzenia, że kraj przyjmujšcy euro, bez np. elastycznego rynku pracy albo majšcy niskš mobilnoœć podaży pracy, jest narażony na szoki w wypadku kryzysu. Tak samo euro może przyczyniać się do wzrostu cen, a w krótkim okresie prawie na pewno.

A jakie jest dziœ moje stanowisko ws. euro – tak w skrócie, by dołożyć głos w dyskusji. Z racji zajmowania się problematykš kosztów – właœnie z tej perspektywy w pierwszej kolejnoœci rozpatruję problem – œciœlej rzecz ujmujšc – przez pryzmat konkurencyjnoœci kosztowej, która wypada niekorzystnie dla polskiej gospodarki. Jesteœmy tu daleko za Europš Zachodniš.

Skoro tak, receptš może być zmiana kursu walutowego, tyle tylko, że bez własnej waluty jest to niemożliwe. Dopóki nie poprawimy konkurencyjnoœci kosztowej – nie rozważajmy decyzyjnie euro. Jak jš poprawimy, możemy się zastanawiać, czy opłacalne będzie bycie w strefie euro, ale po pogłębionym uwzględnieniu argumentów za i przeciw. Rozpatrywanie euro tylko przez pryzmat konkurencyjnoœci kosztowej to z pewnoœciš zbyt wšskie patrzenie. Dlatego zgadzam się z tymi, którzy podkreœlajš, że trzeba pogłębiać dyskusję. Nie rozpoczynajmy jej jednak od tezy, że musimy euro jak najszybciej przyjšć.

Autor jest doradcš prezydenta RP i profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu

Premierze, czas na euro

2 stycznia 2018 r. opublikowaliœmy apel do premiera Mateusza Morawieckiego o wznowienie przygotowań do przyjęcia euro w Polsce. Apel podpisali:

Redakcja „Rzeczpospolitej", Marek Belka, Henryka Bochniarz, Andrzej S. Bratkowski, Jan Czekaj, Dariusz Filar, Marek Goliszewski, Stanisław Gomułka, Marian Gorynia, Marek Góra, Mirosław Gronicki, Jerzy Hausner, Janusz Jankowiak, Łukasz Kozłowski, Andrzej K. KoŸmiński, Andrzej Malinowski, Adam Noga, Witold M. Orłowski, Wiesława Przybylska-Kapuœcińska, Wiesław Rozłucki, Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, Jerzy Wilkin, Andrzej Wojtyna.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL