Opinie

Ubezpieczeniowe eksperymenty z technologią

Marcin Nedwidek, Dyrektor w The Boston Consulting Group
materiały prasowe
Do sektora insurtech warto podchodzić ze sceptycznym optymizmem – entuzjastycznie, bo technologiczne start-upy wyszukują nowe nisze rynkowe i w ciekawy sposób odpowiadają na potrzeby klientów.

A sceptycznie, bo branża jest wciąż nieprzejrzysta, trudno przewidzieć, który model biznesowy będzie w stanie zarabiać realne pieniądze, bo firmy technologiczne mają tendencje do szukania dróg na skróty, a niektóre ściągają na siebie gniew regulatorów.

W rankingu 50 najbardziej innowacyjnych firm świata, opublikowanym przez The Boston Consulting Group, znaleźli się dwaj ubezpieczeniowi giganci – niemiecki Allianz i francuska AXA. To mały tryumf sektora ubezpieczeniowego nad bankowością, która przyciąga znacznie więcej pieniędzy na innowacje, a w rankingu ma tylko jednego reprezentanta – JP Morgan Chase. Można oczekiwać, że w kolejnych latach pozycja ubezpieczycieli będzie się jeszcze umacniać – będzie to efekt rozwoju branży insuretech, czyli technologicznych start-upów skoncentrowanych na sektorze ubezpieczeniowym. Pączkuje coraz więcej ciekawych pomysłów nie tylko z obszaru wykorzystania danych czy likwidacji szkód, ale także dystrybucji produktów ubezpieczeniowych i inwestycyjnych, opieki zdrowotnej oraz zarządzania domem i samochodem.

Niewiele branż rozwija się w takim tempie jak rynek technologii finansowych. Według danych BCG Fintech Control Tower, w ciągu ostatnich 5 lat pojawiło się na nim netto ponad 4000 nowych podmiotów, a wartość skumulowanych inwestycji skoczyła z 18 do 100 mld dol. Segment Insurtech również umacnia swoją pozycję – obecnie działa w nim ponad 1700 firm. Pozycję niekwestionowanego lidera zajmują USA, gdzie trafia 85 proc. inwestycji, przede wszystkim do projektów z obszaru Big Data&Analytics, IT Enablers oraz Data Protection. Na fali wznoszącej są też firmy specjalizujące się w sektorze zdrowia, które pomagają upowszechnić opiekę medyczną i dostęp do lekarzy. Ulubieńcem inwestorów, który dotychczas zdobył najwięcej pieniędzy, jest Oscar Insurance Corporation - porównywarka ubezpieczeniowa stworzona przez trzech kolegów z Harvardu. Jak mówią założyciele, postanowili zbudować Oscara po tym, jak jeden z nich nie był w stanie zrozumieć, jakie świadczenia przysługują mu w ramach programu ubezpieczeniowego. Oscar zebrał łącznie ok. 730 mln dol. i po dużym sukcesie w Nowym Jorku zaczął szukać nowych lokalnych rynków. Wszedł m.in. do New Jersey, gdzie jednak nie udało mu się zbudować podobnej skali i w 2016 r. firma wycofała się stamtąd z kilkudziesięcioma milionami straty.

Niedoskonałości amerykańskiego rynku zdrowotnego stały się również napędem dla ZocDoc, systemu umożliwiającego umawianie wizyt lekarskich opłacany w formie abonamentów przez lekarzy. ZocDoc zebrał od inwestorów ponad 220 mln dol. Podobny projekt powstał także w Polsce – spółka DocPlanner, która w kraju posiada platformę ZnanyLekarz i rozwija podobny system w kilku krajach Europy oraz w Ameryce Południowej.

W USA wschodzącą gwiazdą wydawał się Zenefis –firma sprzedająca ubezpieczenia dla pracowników jednocześnie oferując firmom system do rozliczania wynagrodzeń, zarządzania zasobami ludzkimi i benefitami pracowniczymi. Zenefis pozyskał od inwestorów 0,5 mld dol., ale jego wzrost załamał się, kiedy zastrzeżenia do sposobów działania firmy zgłosili amerykańscy regulatorzy. Zenefis musiał mocno ograniczyć działalność, zwolnił dużą część pracowników, a nadzorcy z Kalifornii nałożyli na firmę 7 mln dol. kary – najwięcej w historii amerykańskiego rynku start-upowego.

Branża ubezpieczeniowa z rosnącym zainteresowaniem przygląda się start-upom działającym w obszarze dystrybucji – szczególnie produktów inwestycyjnych. Nie ulega wątpliwości, że ten rynek w wielu krajach podlega obecnie dużym zmianom, wymuszanym również przez zaostrzające się regulacje, takie jak MIFID2. O potencjale tego rynku świadczyć może liczba firm prezentujących swoje projekty na największych konferencjach fintechowych- jak Covestor, Betterment czy Investify. Stawiają na tanie kanały dystrybucji, rozwiązania proste i łatwe w użytkowaniu dla szerokiego spektrum indywidualnych, wręcz niedoświadczonych inwestorów, oraz wprowadzają funkcjonalności, takie jak możliwość naśladowania inwestycji najlepszych inwestorów czy inwestowanie wokół intersujących tematów przewodnich (np. samochody elektryczne, ekologia czy starzejące się społeczeństwo).

Chociaż rynek insurtech zobaczy jeszcze wiele wzlotów i upadków, to najwięksi gracze nie mają wątpliwości, że droga do sukcesu w przyszłości wiedzie przez technologię. Dla przykładu, Allianz w ostatnim czasie objął mniejszościowy pakiet w wywodzącym się z Berlina start-upie Simplesurance (sprzedającym ubezpieczenia przez on-line i mobile w całej Europie), a chiński Ping An Ventures zainwestował w Applied StemCell, firmę biotechnologiczną prowadzącą badania nad genomem. Dlatego warto, żeby polski sektor ubezpieczeniowy podchodził do insurtechów ze sceptycznym optymizmem – entuzjastycznie, bo technologiczne start-upy wyszukują nowe nisze rynkowe i w innowacyjny sposób odpowiadają na potrzeby klientów. A sceptycznie, bo branża jest wciąż nieprzejrzysta, trudno przewidzieć, który model biznesowy będzie w stanie zarabiać realne pieniądze, firmy technologiczne mają tendencje do szukania dróg na skróty, a niektóre ściągają na siebie gniew regulatorów.

- Marcin Nedwidek, dyrektor w The Boston Consulting Group

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL