Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Kowal: Juncker na czerwonym dywanie

AFP
Premier Mateusz Morawiecki przekonał większoœć komentatorów, że wraz z przetasowaniami na stanowiskach ministrów wszystko się w polskiej polityce zmieniło. Być może nie gorzej pójdzie mu z przedstawicielami unijnych instytucji.

Częœć z nich nie jest zainteresowana eskalacjš sporu, który zakłóca im brukselskš drzemkę. W gruncie rzeczy pozostaje tylko wybór drogi: jedna to metoda na Viktora Orbána, druga – taktyka „to nie ja". Metoda na premiera Węgier wymaga niezłej znajomoœci angielskiego, dobrze skrojonego garnituru, potrenowania uœmiechów oraz zdolnoœci do przekonywania, że czarne jest białe. Właœciwie wszystko się zgadza. Zwłaszcza w tym ostatnim premier ma, jako doœwiadczony menedżer, spore doœwiadczenie. Optymalnie byłoby się jeszcze zapisać do Europejskiej Partii Ludowej, ale z tym może być problem, przynajmniej dopóki Platforma Obywatelska należy do tej akurat politycznej międzynarodówki.

Już jednak zaczęła się narracja, że poprzednia polityka europejska była zła, czas zerwać z „liniš Szydło" itd. A była to po prostu linia partii – konieczna z punktu widzenia Nowogrodzkiej do przeprowadzenia szybkich zmian legislacyjnych. Eskalowanie napięcia służyło temu, by potem je załagodzić – nic tak nie sprawdza się w polityce jak najprostsze triki. W kręgach władzy kršży pomysł obcišżenia winš Beaty Szydło oraz ministrów Waszczykowskiego i Szyszki. Premier Morawiecki może więc swobodnie powtarzać „to nie ja" i przekonywać, że faktycznie poprzednia polityka nie była najlepsza.

Pewnie też wyjaœni, że nie może zmienić ustaw sšdowych, ale zaoferuje jakieœ polityczne gesty, które pozwolš dygnitarzom unijnym ogłosić na konferencji prasowej, że odnieœli sukces. Trwanie w przekonaniu, że Bruksela będzie twarda jak stal w rozmowach z rzšdem, to dziecinada.

Na pierwszy ogień poszła sprawa uchodŸców: po Bożym Narodzeniu próbny sygnał w tej sprawie wysłał Kornel Morawiecki. Nawet plan minimum Morawieckiego seniora spotkał się z ostrš krytykš w PiS. Może się jeszcze okazać, że premierowi łatwiej pójdzie z Junckerem i Timmermansem, którzy jeszcze będš przyjmowani w Warszawie na czerwonym dywanie, niż z niezadowolonymi z ostatnich zmian frakcjami w partii władzy.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL