Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Etyka zamiast wzrostu PKB

Prof. Jan Czekaj
Rzeczpospolita/Darek Golik
Ogłoszenie przez Jarosława Kaczyńskiego nowej strategii gospodarczej PiS w istocie czyni nieaktualnymi założenia tzw. planu Morawieckiego – pisze były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Końcówka roku 2016 obfitowała nie tylko w niezwykłe wydarzenia polityczne, takie jak okupacja polskiego parlamentu przez zasiadajšcych w nim posłów, co być może jest pierwszym takim przypadkiem w historii. Za nie mniej istotne należy uznać ogłoszenie przez Jarosława Kaczyńskiego nowej strategii gospodarczej PiS, która w istocie rzeczy czyni nieaktualnymi założenia tzw. planu Morawieckiego. Zarys tych koncepcji czytelnik znajdzie w wywiadzie udzielonym przez Jarosława Kaczyńskiego w dniu 22 grudnia agencji Reuters. Szkoda, że prezes PiS nie nadał swojej koncepcji noœnego hasła, które ułatwiałoby jej istnienie w przestrzeni publicznej i społeczny odbiór. Wzorem mógłby tu być wicepremier Henryk Goryszewski, który ponad dwie dekady wczeœniej lapidarnie wyraził istotę swej koncepcji polityki ekonomicznej państwa: „Nieważne ,czy Polska będzie biedna czy bogata, ważne, aby była katolicka". Niestety, znany z wrodzonej zdolnoœci do nadawania właœciwych słów rzeczom czy ideom, tym razem prezes Kaczyński tego nie uczynił. Sama koncepcja pełna jest niejasnoœci i niedomówień, w zwišzku z czym zrozumienie jej istoty nie jest proste. Wydaje się jednak, że hasło „spowolnienie wzrostu gospodarczego drogš do dobrobytu" dobrze tę istotę oddaje.

Elity rozgrabiły majštek Polaków?

Można postawić pytanie, co skłania prezesa Kaczyńskiego do tak nowatorskiego ujęcia istoty polityki ekonomicznej państwa. Zapewne punktem wyjœcia tej koncepcji jest krytyczna ocena skutków systemu ekonomicznego, jaki został stworzony w Polsce po 1989 roku. Co ciekawe, prezes nie nawišzuje do eksponowanego w kampanii wyborczej hasła „Polska w ruinie", które sugerowało ekonomiczny i społeczny regres Polski w trakcie minionego ćwierćwiecza. Tym razem wštek ten się nie pojawia, a na czoło wysuwa się kwestia rozgrabienia dorobku Polaków wypracowanego od poczštku transformacji systemowej, a nawet więcej – dorobku wielu pokoleń rodaków sprzed 1989 roku. Jarosław Kaczyński nie mówi o tym, że ukształtowany po 1989 roku mechanizm gospodarowania był nieefektywny w sensie ekonomicznym, wskazuje natomiast na negatywne skutki zwišzane z procesem podziału społecznego bogactwa. Kaczyński mówi wprost: uprzednia polityka gospodarcza kosztowała nas dziesištki mld złotych, grabionych corocznie i dzielonych przez dotychczasowe elity, a wyeliminowanie tej grabieży warte jest ceny w postaci obniżonego tempa wzrostu PKB.

W tym miejscu pojawiajš się jednak pewne wštpliwoœci. Przede wszystkim nie wiemy, czy to obniżenie tempa wzrostu gospodarczego zwišzane z wdrażaniem nowych mechanizmów funkcjonowania gospodarki będzie przejœciowe czy też będzie to trwała cecha nowego systemu gospodarowania. I dalej: czy tempo wzrostu PKB będzie niższe od tego, które z duża dozš prawdopodobieństwa odnotujemy w roku 2016, czy też spadek tempa wzrostu PKB w 2016 roku kształtuje się już pod wpływem nowych rozwišzań. OdpowiedŸ na te pytania ma zasadnicze znaczenie dla oceny racjonalnoœci koncepcji prezesa Kaczyńskiego. W skrajnie niekorzystnym wariancie, tzn. trwałego obniżenia tempa wzrostu PKB względem szacowanego wykonania w 2016 roku stawiałoby polskš gospodarkę w niezwykle trudnej sytuacji. Trzeba bowiem z naciskiem podkreœlić, że pod względem poziomu rozwoju gospodarczego Polska istotnie odbiega od œredniego poziomu Unii Europejskiej, a od poziomu najwyżej rozwiniętych krajów UE w szczególnoœci.

Polska musi dalej doganiać Zachód

Poziom PKB na mieszkańca Polski stanowi dziœ (stan na koniec 2015 roku) około 68 proc. œredniego poziomu UE. Warto jednak przypomnieć, że w roku 2004, a więc w roku przystšpienia Polski do UE, poziom PKB na mieszkańca Polski stanowił 49 proc. œredniego unijnego poziomu. W trakcie 11 lat od przystšpienia do UE zmniejszyliœmy zatem dystans od œredniej unijnej o 19 punktów procentowych, czyli o około 1,7 punktu procentowego rocznie. Było to możliwe, gdyż tempo wzrostu gospodarczego Polski (œrednio 3,9 proc. rocznie w latach 2004–2015) istotnie odbiegało œredniej unijnej (1 proc. œredniorocznie). Dzisiaj sytuacja w tym względzie nie jest już jednak tak korzystna dla Polski. W roku 2016 tempo wzrostu gospodarczego Polski spadło poniżej 3 proc., podczas gdy œrednie roczne tempo wzrostu PKB w UE wzrosło do około 1,9 proc. Gdyby zatem tempo wzrostu PKB Polski spadło w wyniku reform rzšdu PiS o 1 punkt procentowy względem prawdopodobnego tempa wzrostu w 2016 roku, a pozytywne tendencje w zakresie wzrostu PKB w UE utrzymały się, to Polska nie tylko przestałaby odrabiać dystans dzielšcy nas od œredniej unijnej, ale zaczęłaby ten dystans ponownie tracić. Czy perspektywa kraju biednego, ale sprawiedliwego byłaby na tyle kuszšca, aby przekonać częœć Polaków pracujšcych za granicš do powrotu, czy chociażby zmniejszyć strumień emigracji? Œmiem wštpić. Entuzjazm wicepremiera Morawieckiego odnoœnie do spadku zainteresowania emigracjš jest chyba przedwczesny.

Mam oczywiœcie œwiadomoœć, że powyższa analiza i wynikajšce z niej wnioski „trafiajš w próżnię" w tym znaczeniu, że odwołujš się do innych koncepcji ekonomicznych i wartoœci niż te, na których opiera swoje rozumowanie Jarosław Kaczyński. Bez względu jednak na wyznawane wartoœci czy podzielane koncepcje ekonomiczne i społeczne trudno byłoby odrzucić poglšd mówišcy o tym, że w swej masie ludzie dšżš raczej do poprawy swojego statusu materialnego. Bliski jest mi poglšd, który zakłada, że bardziej sprawiedliwy podział jest istotnym czynnikiem, który może przyczyniać się do wzrostu ogólnego poziomu dobrobytu społecznego przy takim samym wolumenie dostępnych dóbr i usług. Zdecydowanie jestem jednak przeciwny poglšdowi, w myœl którego można zwiększać ogólny poziom dobrobytu społecznego koncentrujšc się wyłšcznie na redystrybucji nagromadzonego bogactwa oraz bieżšcego dochodu, chociaż zwiększony zakres redystrybucji zarówno pierwszego, jak i drugiego mógłby być w polskich warunkach pożšdany.

Czas repolonizacji

Po tej ogólniejszej dygresji wróćmy jednak do kwestii bardziej konkretnych, a mianowicie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w cytowanym wywiadzie. Prezes PiS stwierdza, że „...poprzednia polityka gospodarcza kosztowała nas dziesištki miliardów złotych rocznie". Niestety, nie precyzuje, o jakie koszty chodzi. Czy sš to koszty odsetek, dywidend i innych form dochodu wypłacanego corocznie inwestorom zagranicznym, czy też chodzi o pienišdze przejmowane w sposób nielegalny, a przynajmniej nienależny przez elity zwišzane z poprzedniš władzš. Jeżeli Jarosław Kaczyński ma na myœli i jednych, i drugich, to trzeba by stwierdzić, że kwota dziesištek miliardów złotych jest niedoszacowana. Dochody kapitału zagranicznego wynoszš około 90 mld zł rocznie, jeżeli dodalibyœmy „grabież" krajowš (np. wyłudzenia VAT szacowane przez rzšdzšcych na co najmniej 50 mld zł), to trzeba by mówić o kwotach istotnie przekraczajšcych 100 mld zł, być może bliskich 200 mld zł.

Jakie sš jednak możliwoœci zlikwidowania tej grabieży? Jeżeli chodzi o ograniczenie, a tym bardziej wyeliminowanie „grabieży" dokonywanej przez inwestorów zagranicznych, to rzeczywiste możliwoœci sš tu raczej niewielkie. Pomijajšc mało prawdopodobnš nacjonalizację przedsiębiorstw z udziałem kapitału zagranicznego czy też zaprzestanie obsługiwania zobowišzań Skarbu Państwa wobec wierzycieli zagranicznych, chodzi chyba o stopniowe uniezależnianie Polski od kapitału zagranicznego poprzez szybszy wzrost inwestycji państwowych i prywatnych firm z kapitałem krajowym niż firm zagranicznych, wsparte wykupem od inwestorów zagranicznych wczeœniej sprzedanych im firm. Ostatnie przypadki repolonizacji (renacjonalizacji) banków zdajš się wskazywać, że jest to ważny sposób odzyskiwania przez kapitał krajowy (państwowy) kontroli nad sprywatyzowanymi firmami i w konsekwencji ograniczania transferu zysków za granicę.

Trzeba jednak mieć œwiadomoœć, że wykup aktywów od inwestorów zagranicznych oznacza rozdysponowanie krajowych oszczędnoœci, które tym samym będš niedostępne na finansowanie inwestycji, zmniejszajšc tempo wzrostu gospodarczego. Być może prezes Kaczyński ma na uwadze ten skutek, zapowiadajšc obniżenie tempa wzrostu PKB.

O sprawiedliwš gospodarkę

Słowa mówišce o tym, że „...teraz obserwujemy rebelię, gdyż po prostu odbieramy pienišdze, które elity zagrabiły i w jakiœ sposób je podzieliły" skierowane sš bez wštpienia do „grabieżców" krajowych. W jaki sposób te pienišdze zostały zagrabione i jak należy rozumieć ich odbieranie, tego niestety prezes PiS nie wyjaœnia. Ponieważ używa czasu teraŸniejszego, to można rozumieć, że ten proces trwa. Na razie nie słyszałem jednak o przypadkach odbierania zagrabionych pieniędzy. Chyba że dopiero przygotowywane sš odpowiednie regulacje prawne, co wymagało wyeliminowania Trybunału Konstytucyjnego, który mógłby, zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, blokować urzeczywistnienie bardziej sprawiedliwej gospodarki. Jak miałby wyglšdać proces urzeczywistniania sprawiedliwej gospodarki i jakie byłyby jego koszty, tego jednak na razie nie wiemy. Możliwe sš tu dwa warianty.

Pierwszy polegałby na odbieraniu majštków tym, którzy je zgromadzili w trakcie ostatniego ćwierćwiecza. Nie wiemy jednak, jakie byłyby przesłanki, w oparciu o które majštki byłyby odbierane. Zapewne jednak byłby to proces obejmujšcy sporo ludzi, skoro Jarosław Kaczyński twierdzi, że ci, którzy dziœ protestujš, sš tymi, „...którym majštki sš odbierane". Łšcznie w ostatnich tygodniach w Polsce, w różnych manifestacjach, uczestniczyło setki tysięcy osób. Czy sš to właœnie ci, którzy sš (majš być) pozbawieni niesłusznie zgromadzonych majštków? Zważywszy na ich liczbę trudno się dziwić rzšdzšcym dziœ Polskš, że starajš się nadać procesowi przywracania sprawiedliwoœci silne podstawy prawne. Być może wojna o TK była niezbędna, aby prawne podstawy tych działań nie były kwestionowane.

Drugim narzędziem urzeczywistniania sprawiedliwej gospodarki może być system podatkowy. Jak jednak wiemy, zaprzestano prac nad tzw. jednolitš daninš, która mogła uczynić polski system podatkowy bardziej progresywnym. Czy rzšd pracuje nad innymi, „sprawiedliwymi" rozwišzaniami podatkowymi, tego nie wiemy.

Obywatele a nie statystyki

Bez względu jednak na to, jaki charakter będš miały działania urzeczywistniajšce sprawiedliwš gospodarkę, główne zadania będzie spełniał rzšd. Ważna jest zatem odpowiednia komunikacja pomiędzy dysponentami politycznymi i rzšdem. W tym względzie pojawiajš się jednak pewne wštpliwoœci. W wywiadzie dla PAP z 23 grudnia premier Beata Szydło wœród zamierzeń gospodarczych rzšdu na pierwszym miejscu wymieniła „...kontynuowanie linii zwišzanej z realizacjš inwestycji zagranicznych, które będš się pojawiały w Polsce. Mieliœmy już sukcesy w tym roku. Najgłoœniejszym była fabryka Mercedesa. Jesteœmy otwarci na to, by takie inwestycje się pojawiały". Ekspansja kapitału zagranicznego nie jest chyba jednak do końca zgodna z ideš sprawiedliwej gospodarki.

Obdarzony lepszym słuchem politycznym wicepremier Morawiecki bezbłędnie zrozumiał ideę sprawiedliwej gospodarki i poparł jš w całej rozcišgłoœci. W wywiadzie dla TVP stwierdził, że „...działania rzšdu sš dla ludzi, rodzin i obywateli, a nie dla wskaŸników czy statystyk". Zdaniem wicepremiera wzrost gospodarczy 2,5 proc. czy 3,5 proc. jest mniej ważny niż optymizm konsumentów. Z tego można wnioskować, że ambitne ekonomiczne cele tzw. planu Morawieckiego sš odkładane ad acta. Dziœ Polska z pułapki œredniego dochodu rozpoczyna marsz w kierunku dochodu sprawiedliwego. Takie technokratyczne wartoœci, jak: wzrost gospodarczy, postęp techniczny, wyższa jakoœć wzrostu, wyższa wartoœć dodana, na jakich opierał się plan Morawieckiego, ustępujš miejsca wartoœciom etycznym, takim jak: sprawiedliwoœć, empatia, solidarnoœć, zadowolenie ludzi itp.

Prof. dr hab. Jan Czekaj wykłada na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie i w Wyższej Szkole Ekonomii i Informatyki. W latach 1994–1996 był wiceministrem przekształceń własnoœciowych, w latach 2002–2003 wiceministrem finansów, od 2003 do 2010 roku zaœ członkiem Rady Polityki Pieniężnej

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL