Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Nieruchomoœci

Reprywatyzacja: tu chodzi o sšd ludowy

123RF
O tym, dlaczego działalnoœć Komisji Weryfikacyjnej będzie fikcjš, oraz jak stołeczna palestra chce pomóc poszkodowanym przez reprywatyzację, mówi warszawski adwokat w rozmowie z Renatš Krupš-Dšbrowskš.

W tym tygodniu Sejm uchwali przepisy powołujšce do życia Komisję Weryfikacyjnš. Taka komisja to dobry pomysł?

Maciej Górski: Nie najlepszy. Od poczštku budził ogromne kontrowersje zarówno natury konstytucyjnej, jak i czysto praktyczne.

Co pan ma na myœli?

Zacznę od wštpliwoœci czysto praktycznych. Zgodnie z projektem ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczšcych nieruchomoœci warszawskich wydanych z naruszeniem prawa (tzw. ustawa weryfikacyjna), Komisja Weryfikacyjna będzie składała się z dziewięciu osób. Iloma więc sprawami tak małe grono osób jest w stanie się zajšć w cišgu roku? Kilkoma, kilkunastoma? Na pewno nie będzie ich więcej. Tymczasem do tej pory miasto ustanowiło prawo użytkowania wieczystego do 4 tys. nieruchomoœci, a kolejne 4 tys. wniosków czeka na rozpatrzenie. Gdyby komisja miała się zajšć jedynie sprawami zwrotowymi, a jedna sprawa będzie trwać pół roku, to przed komisjš 2 tys. lat pracy. Jak widać, zajęcie się całoœciowo problemem weryfikacji postępowań reprywatyzacyjnych będzie zwykłš fikcjš.

Na czym więc będzie polegać jej praca?

W œwietle reflektorów komisja otworzy akta kilku najbardziej głoœnych, medialnych spraw typu Chmielna 70 czy kamienica na Noakowskiego i na tym zakończy swojš działalnoœć. Na więcej bym nie liczył.

Działalnoœć komisji będzie czysto polityczna?

Nikt chyba co do tego nie ma złudzeń.

A co z wštpliwoœciami natury konstytucyjnej?

Tych jest bez liku. Komisja stawia się wręcz ponad konstytucjš. Przede wszystkim chodzi o naruszenie zasady trójpodziału władzy (art. 10 konstytucji). Z jednej strony komisja będzie quasi-organem administracji, a więc częœciš władzy wykonawczej, wydajšcym decyzje administracyjne i osadzonym na gruncie postępowania administracyjnego, z drugiej zahacza o władzę ustawodawczš, przez łudzšce podobieństwo do sejmowej komisji œledczej. Członków komisji będzie powoływać i odwoływać Sejm, a nie jest też wykluczone, że będš w niej zasiadać również parlamentarzyœci. Co najistotniejsze – uprawnienia komisji daleko wkraczajš w kompetencje władzy sšdowniczej. Będzie orzekać o zwrocie równowartoœci nienależnego œwiadczenia, oceniać dobrš wiarę nabywcy nieruchomoœci dekretowej, wydawać postanowienia nakazujšce wpis do księgi wieczystej ostrzeżenia o toczšcym się postępowaniu, a nawet o zakazie zbywania lub obcišżania nieruchomoœci. Nadto będzie podejmować działania majšce cechy represji karnej, choćby w zakresie wymierzania kary, przez obligatoryjne uchylenie decyzji reprywatyzacyjnej, w przypadku dopuszczenia się czynów zabronionych wobec lokatorów, które już obecnie sš penalizowane na mocy art. 191 kodeksu karnego. Dziœ sš to kompetencje przynależne tylko sšdom.

Przepisy powołujšce do życia komisję naruszajš też konstytucyjnš zasadę demokratycznego państwa prawnego, m.in. w zakresie jednoznacznoœci prawa. Prawo powinno być formułowane w sposób poprawny, precyzyjny i jasny, szczególnie jeżeli chodzi o ochronę praw i wolnoœci. A w tym wypadku nie jest. Dla przykładu nie sš jasne przesłanki uchylenia decyzji reprywatyzacyjnej, które sš podstawš odbierania zwróconych wczeœniej nieruchomoœci. Niektóre pozostawiajš pełnš swobodę i uznaniowoœć komisji. Kiedy bowiem należy uznać, że przeniesienie roszczeń rażšco naruszało interes społeczny?

Można tak sięgać wstecz i uchylać od lat ostateczne decyzje reprywatyzacyjne?

Prawo nie powinno działać wstecz. Tymczasem ustawa wprost obliguje komisję do uchylania decyzji reprywatyzacyjnych sprzed lat lub stwierdzania ich wydania z naruszeniem prawa według przesłanek nieznanych w dacie postępowania dekretowego, a nawet w zwišzku z okolicznoœciami, które wystšpiły lata po wydaniu decyzji reprywatyzacyjnej, np. gdy zwrot nieruchomoœci doprowadził do zastosowania groŸby bezprawnej wobec lokatora, i to także, gdy dopuœciły się tego osoby trzecie, a nie adresaci decyzji. Nie ma zatem wštpliwoœci, że nie chodzi o weryfikację postępowań i decyzji reprywatyzacyjnych, ale o sšd ludowy.

W konstytucji jest jeszcze zasada ochrony praw nabytych. Zakazuje ona arbitralnego znoszenia lub ograniczania praw podmiotowych przysługujšcych jednostce lub innym podmiotom prywatnym występujšcym w obrocie prawnym. Jak ma się czuć dekretowiec, który po wielu latach zaciętej walki w sšdzie odzyskał swojš nieruchomoœć 10 lat temu, następnie jš sprzedał, a teraz dowiaduje się, że komisja może go obcišżyć obowišzkiem zwrotu wartoœci nieruchomoœci z uwagi na to, że nabywca dopuœcił się nękania lokatorów.

Zapomina pan o pomocy komisji dla lokatorów, którzy ucierpieli na reprywatyzacji.

Tak, to prawda. Krzywdy nie da się jednak naprawić krzywdš. Nie tędy droga. Przypomnę, że komisja weryfikacyjna otrzymała uprawnienie do uchylania decyzji reprywatyzacyjnych także wtedy, gdy po jej wydaniu lokatorzy ze sprywatyzowanych kamienic byli uporczywie szykanowani na różne sposoby po to tylko, by wyprowadzili się z budynku. Problemem jest jednak to, że odpowiadać będš jedynie adresaci decyzji, a nie osoby, które czynów się dopuœciły. Ta nieracjonalnoœć przerzucania odpowiedzialnoœci na inne podmioty ma także swój dalszy cišg. Jeżeli dojdzie do wydania takiej decyzji w konkretnej sprawie, lokatorzy będš mogli ubiegać się o odszkodowanie i zadoœćuczynienie. Nie mam nic przeciwko temu, by osoby które faktycznie ucierpiały je otrzymały. Jednak nie rozumiem, dlaczego odszkodowanie ma wypłacać warszawski ratusz, skoro szkoda została wyrzšdzona przez inny podmiot. Ciekawy jestem także, w jaki sposób będzie wyglšdać postępowanie dowodowe przed komisjš Moim zdaniem może dochodzić do patologii. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby lokatorzy z chęci zemsty lub też dla zwykłego zysku pomawiali właœcicieli zwróconych kamienic o przeœladowanie, a wtedy pozostanie już tylko słowo przeciwko słowu.

Pana zdaniem cele, jakie przed sobš stawia komisja, można osišgnšć w inny sposób.

Oczywiœcie. Przecież już w tej chwili toczy się wiele postępowań prokuratorskich w Warszawie i we Wrocławiu, które powinny ujawnić przestępstwa na tle reprywatyzacji. Z kolei wadliwe decyzje reprywatyzacyjne można wyeliminować przez art. 184 § 1 kpa, na podstawie którego prokuratorowi służy prawo wniesienia sprzeciwu od decyzji ostatecznej, jeżeli przepisy kodeksu lub przepisy szczególne przewidujš wznowienie postępowania, stwierdzenie nieważnoœci decyzji albo jej uchylenie lub zmianę, a więc także gdy decyzja reprywatyzacyjna została uzyskana w drodze przestępstwa. Inny instrument wynika z art. 161 § 1 kpa. Zgodnie z nim minister może uchylić lub zmienić w niezbędnym zakresie każdš decyzję ostatecznš, jeżeli w inny sposób nie można usunšć stanu zagrażajšcego życiu lub zdrowiu ludzkiemu albo zapobiec poważnym szkodom dla gospodarki narodowej lub dla ważnych interesów państwa.

Warszawska Rada Adwokacka bardzo ostro krytykuje powołanie Komisji Weryfikacyjnej. A to właœnie na warszawskich adwokatach cišży wiele zarzutów zwišzanych z reprywatyzacjš.

Nie chowamy głowy w piasek. Nikt bardziej niż warszawska adwokatura nie jest zainteresowany wyjaœnieniem wszelkich nieprawidłowoœci na tle reprywatyzacji. W tej chwili toczš się postępowania dyscyplinarne, z tego co wiem, także przeciwko mec. Robertowi N. Jeżeli stawiane mu zarzuty okażš się zasadne, zostanie ukarany. Poza tym warszawska rada pracuje w porozumieniu ze Stowarzyszeniem Miasto Jest Nasze i Warszawskim Stowarzyszeniem Lokatorów nad uruchomieniem programu bezpłatnej pomocy prawnej podmiotom poszkodowanym przez reprywatyzację. Myœlę, że w cišgu najbliższych dwóch tygodni oficjalnie zakomunikujemy rozpoczęcie programu. Ponadto został powołany zespół ekspertów, który wspólnie ze wszystkimi zainteresowanymi œrodowiskami, tj. stowarzyszeniami zrzeszajšcymi spadkobierców byłych właœcicieli, lokatorskimi oraz ruchami miejskimi, ma wypracować projekt ustawy reprywatyzacyjnej. W zeszłym tygodniu rozpoczęliœmy konsultacje. Mam nadzieję, że do końca lutego będziemy w stanie zaprezentować projekt. Bez tego typu przepisów nigdy nie uda się rozwišzać problemów zwišzanych z reprywatyzacjš. Wierzę, że jeżeli uda się wypracować rozwišzania kompromisowe, godzšce interesy wszystkich zainteresowanych grup społecznych, a przy tym optymalizujšce, w perspektywie 10–15-letniej, koszty obecnie już trwajšcej „małej reprywatyzacji", to parlament nie będzie miał już żadnych wymówek, aby takiej ustawy nie przyjšć.

Maciej Górski – warszawski adwokat, praktyk prawa nieruchomoœci, współzałożyciel Instytutu Badań nad Prawem Nieruchomoœci

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL