Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

„Carmina burana” w atrium budynku Focus

materiały prasowe
Nadspodziewanie dobrze zabrzmiały w sobotnie popołudnie popularne „Carmina burana” w atrium budynku Focus przy Trasie Łazienkowskiej.

Szum samochodów przy warszawskiej arterii nie przeszkadzał, gigantyczna oszklona przestrzeń stwarzała nietypowy, ale intrygujšcy anturaż dla muzyki. Najefektowniej wyglšdali zaœ członkowie Polskiej Orkiestry Radiowej zjeżdżajšcy z górnych kondygnacji z instrumentami po ruchomych schodach.

Problemem była oczywiœcie akustyka, kto jednak lubi klasykę w brzmieniu udoskonalonym przez technikę, ten mógł czuć się zadowolony. We wnętrzu o tak wysokim sklepieniu jak atrium biurowca Focus dŸwięk idzie do góry, ale w  kantacie „Carmina burana” Carla Orffa w niektórych momentach miało to swoje walory. Kobiece soprany, których œpiew zdawał się wędrować ku niebu, brzmiały interesujšco. Gorzej było z głosami męskimi i to tymi niskimi, które nie wybrzmiewały w pełni. Także w momentach, gdy do olbrzymich chórów dołšczała cała orkiestra, słuchaczy atakowała zbyt jednolita masa dŸwięku.

W przypadku utworów tak popularnych jak „Carmina burana” Carla Orffa, z którego to zbioru pieœni hymn do Fortuny stał się wręcz przebojem kultury masowej, publicznoœć nie nastawia się z reguły na smakowanie niuansów interpretacyjnych. Chce posłuchać tego, co zna i rzeczywiœcie otrzymała to w wysoce profesjonalnym wykonaniu.

Michałowi Klauzie, szefowi Polskiej Orkiestry Radiowej należš się zatem słowa uznania za utrzymanie w artystycznych ryzach ogromnej liczby wykonawców, przede tych wszystkim połšczonych w jeden chór. Tworzyli go członkowie Chóru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego, Chóru Wydziału Fizyki UW, Chóru Tibi Domine oraz Chóru Uniwersytetu SWPS. Do tego doszedł w trzeciej częœci utworu œpiewajšcy z górnych kondygnacji Warszawski Chór Chłopięcy przy Uniwersytecie Muzycznym, ale nad nim dyskretnš pieczę sprawował wtedy także jego szef Krzysztof Kusiel-Moroz.

Ozdobš był występ Olgi Pasiecznik. Jej szlachetnie brzmišcy sopran o nieskazitelnie czystych górnych dŸwiękach miał zalotnoœć, wdzięk i pewnš zmysłowoœć, dowodzšc, że œredniowieczna poezja, którš posłużył się Carl Orff, nie rozprawiała wyłšcznie o Bogu. Tenor Krzysztof Kur dobrze czuł się w stylistyce groteskowego epizodu o łabędziu przypiekanym na rożnie i tylko liryczny baryton młodego Rosjanina Konstantina Suchkowa ginšł w olbrzymiej przestrzeni atrium.

Wykonanie przebojowej kantaty Carla Orffa zgromadziło tłumy, trzeba było, niestety, stać kwadrans w długiej kolejce, nim zdołało się znaleŸć swoje miejsce na sali. Sobotni koncert był zaœ zapowiadany jako inauguracja cyklu „Moc Klasyki”, który w tej nowoczesnej architekturze ma zapraszać na wielkie dzieła muzyczne. Sšdzšc z entuzjazmu sobotniej publicznoœci pomysł to wart kontynuowania, choć nie będzie łatwo wybrać kolejne utwory, które w takich warunkach akustycznych ukażš pełnię swego blasku.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL