Miasto przyszłości

Wrocław, Amsterdam, Sztokholm: Miasta przyjazne elektromobilności

Amsterdam ma bardzo ciekawą politykę wspierania rozwoju elektromobilności.
materiały
Samorządy odegrają kluczową rolę w rozwoju nowoczesnego i ekologicznego transportu. Czas opracować procedury sprzyjające elektromobilności.

Śląsk

Według zapisów ustawy o elektromobilności jednostki samorządu terytorialnego mają niespełna dwa lata na wymianę części użytkowanych pojazdów na elektryczne. Przepisy scedowały na miasta, w których liczba mieszkańców jest większa niż 50 tys., szereg obowiązków. To olbrzymie wyzwanie, nie tylko finansowe, ale również proceduralno-logistyczne. W 2020 r. prądem zasilanych ma być bowiem aż 10 proc. pojazdów, a w 2023 r. już aż 30 proc.

Stworzenie zasad wspierających rozwój elektromobilności (od przepisów promujących transport elektryczny po budowę niezbędnej infrastruktury ładowania) to temat, który na celownik wzięły wszystkie większe miasta. I nie chodzi tylko o zapis w ustawie, ale o fakt, że taki nowoczesny i ekologiczny transport to istotny element budowy smart city.

Znaczenie rozwoju elektromobilności dla podnoszenia jakości życia na swoim terenie dostrzega m.in. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia – GZM powstała w ub.r., ale realizację ustawowych zadań rozpoczęła 1 stycznia br. To pierwsza tego typu organizacja samorządowa w Polsce, której celem jest zacieśnienie współpracy pomiędzy 41 miastami i gminami znajdującymi się w centralnej części woj. śląskiego. Przedstawiciele tej jednostki samorządowej przekonują, że zanieczyszczenie powietrza, szczególnie istotne na terenach przemysłowych, może zostać zdecydowanie ograniczone dzięki zwiększeniu udziału samochodów elektrycznych w transporcie.

– Angażujemy się w rozwój nowoczesnych technologii, bo kwestie ochrony środowiska są dla nas bardzo istotne – mówi Jakub Stęchły, dyrektor departamentu rozwoju społeczno-gospodarczego i współpracy w GZM.

Zwraca uwagę na potrzebę skoordynowania instalacji stacji ładowania w gęsto zaludnionych miejscach. Dzięki temu władze lokalne będą mogły optymalnie zaplanować infrastrukturę ładowania.

Samorządy budujące i zarządzające infrastrukturą będą musiały się do tego przygotować, tworząc własne procedury i systemy, co spowoduje koszty. Dlatego, jak wskazuje Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska, alternatywą może być powierzenie zadań związanych z utrzymaniem infrastruktury niezależnym operatorom. – Takie rozwiązanie daje wiele korzyści, np. właściciel punktów ładowania nie musiałby martwić się o stronę techniczną, nie musiałby inwestować w systemy informatyczne i procedury monitorowania – podkreśla szef spółki, która rozwija sieć szybkiego ładowania samochodów elektrycznych w Europie Środkowej. Do 2020 r. planuje instalację 200 stacji ładowania „elektryków", w tym 10 ultraszybkich i 135 szybkich.

Ale wspieranie rozwoju elektromobilności to nie tylko stacje ładowania. Konieczne są także magazyny energii, które skrócą czas oczekiwania na ładowanie i zmniejszą obciążenie sieci energetycznej w godzinach szczytu. Samorządy czekają więc olbrzymie wyzwania.

– Wypracowanie odpowiedniego modelu współpracy samorządów, dostawców infrastruktury i usług ładowania, płatności, rozliczeń może przesądzić o tempie rozwoju rynku i komforcie korzystania z pojazdów elektrycznych. Z infrastruktury ładowania korzystać będą nie tylko użytkownicy prywatni, ale także firmy rozwijające floty pojazdów elektrycznych, korporacje taksówkowe i samorządy, zobowiązane ustawą o elektromobilności – dodaje Jakub Stęchły.

Wrocław, Amsterdam, Sztokholm

Wrocław jest jednym z tych miast w Polsce, które przyjęły wieloetapowy plan promocji elektromobilności. Już w 2016 r. rozpisano przetarg na wdrożenie systemu elektrycznego carsharingu obejmującego 200 pojazdów. System ten był gotowy w listopadzie 2017 r. Choć projekt nie jest bezpośrednio finansowany przez ratusz, miasto wdrożyło bezpłatny parking dla aut elektrycznych w strefach miejskich B i C. W strefie A zaś wprowadzono rabaty; trzydniowy karnet kosztuje 1 zł, roczny – 100 zł.

„Elektryki" we Wrocławiu mogą również korzystać z buspasów i jeździć w strefach, w których obowiązuje zakaz poruszania się pojazdami spalinowymi – w pobliżu centrum znajduje się ulica, na której obowiązuje zakaz poruszania się pojazdami spalinowymi. Wciąż jednak liczba e-aut w stolicy Dolnego Śląska i infrastruktura do „tankowania" jest bardzo skromna. Pod koniec ub.r. było tam zarejestrowanych 280 elektrycznych samochodów osobowych, które mogą skorzystać dziś z ok. 20 stacji ładowania.

Znacznie bardziej zaawansowany we wdrażaniu idei elektromobilności jest Amsterdam. Holdenderska metropolia to jeden z europejskich liderów w tym zakresie – wdrożyła wiele inicjatyw zachęcających do korzystania z ekologicznego transportu. Miasto już kilka lat temu postanowiło finansować z własnego budżetu rozbudowę punktów ładowania, ale w nietypowej formule. Mieszkańcy Amsterdamu, którzy parkują swoje pojazdy na ulicy, a nie na prywatnych miejscach postojowych, mogą wystąpić do władz o zainstalowanie ładowarki w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Magistrat pokrywa koszt infrastruktury w pożądanej przez użytkowników „elektryków" lokalizacji. Ale takie „prywatne" stacje są oczywiście ogólnodostępne.

Polskie miasta, które zamierzają rozwijać projekty elektrycznego transportu, spoglądają również na Sztokholm. Tam rozwojem elektromobilności zajęły się miejskie przedsiębiorstwa odpowiedzialne za infrastrukturę parkingową (Komisja ds. Środowiska i Zdrowia oraz Parkering AB), Komisja ds. Ruchu, a także trzy miejskie spółdzielnie mieszkaniowe.

Model biznesowy projektu, który zapoczątkowano w 2014 r., zakładał, że prywatne firmy oferują miastu darmowy dostęp do miejsc parkowania znajdujących się na ich terenie w zamian za instalację na nim lub w jego pobliżu punktów ładowania. Władze miejskie wyznaczyły standardy dotyczące urządzeń do ładowania i obiektów, gdzie się one znajdują, i dały gwarancję dostępu do danych o użytkownikach. Umowy zawierane były na okres pięciu lat, z możliwością ich przedłużania co roku , jeżeli obie strony wyrażą na to zgodę. W ramach tej inicjatywy powstać miało 10 stacji szybkiego ładowania i 100 zwykłych.

W 2017 r. władze Sztokholmu zdecydowały o zainstalowaniu w centrum dodatkowo 8 szybkich i ponad 100 zwykłych punktów ładowania – głównie na stacjach benzynowych, przy restauracjach fast food oraz przy supermarketach.

Rada miejska Sztokholmu postawiła sobie długoterminowy cel rozwoju infrastruktury ładowania: podjęto decyzję o zainstalowaniu 500 punktów ładowania do 2020 r.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL