Media

Sejm bez mediów, ale też bez płotu

Fotorzepa, Robert Gardziński
Mimo końca protestu w parlamencie dziennikarze wciąż nie mogą do niego wejść. Upadł za to pomysł otoczenia go parkanem.

Sejm otoczony policyjnymi barierkami i zakaz wstępu dla dziennikarzy bez stałych przepustek – w takich okolicznościach pracowały media w czasie protestu osób niepełnosprawnych. Sytuacja skomplikowała się w czasie trwającego w weekend Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Dziennikarze zamiast w budynku głównym pracowali w tzw. Wszechnicy Sejmowej, gdzie dostępu do nich nie mieli chcący udzielić wywiadu posłowie.

Protest został zawieszony w niedzielę, a w poniedziałek zakończyła się sesja ZP NATO. Jednak we wtorek znów zamknięto dla mediów wstęp do budynku głównego Sejmu. Powód? „Prace remontowe oraz porządkowe w holu głównym" – wyjaśnia Centrum Informacyjne Sejmu.

Reporterzy, z którymi we wtorek rozmawiała „Rzeczpospolita", nie kryli zaniepokojenia. Obawiali się, że prace będą się przedłużać albo po ich zakończeniu marszałek Marek Kuchciński wyznaczy strefy z zakazem wstępu dla dziennikarzy. A o tym, że jest przeciwnikiem swobody mediów, świadczą wydarzenia z grudnia 2016 r. Próbował niemal całkowicie zamknąć przed dziennikarzami budynek główny, co skończyło się okupacją sali obrad przez opozycję.

Wówczas dziennikarze mieli trafić do odległego od sali obrad Centrum Medialnego. Kierowani byli do niego również we wtorek. Jednak większość z zaproszenia nie skorzystała i pracowała w Senacie, który od Sejmu został odgrodzony nieużywanymi na co dzień drewnianymi drzwiami.

W Senacie konferencje organizowała opozycja. – Nie wyobrażam sobie, by marszałek po wydarzeniach z grudnia 2016 r. jeszcze raz podjął wysiłek wyrzucenia mediów z parlamentu – mówił szef klubu PO Sławomir Neumann.

Jego zdaniem Kuchciński kieruje się „kompleksami i strachem przed światem zewnętrznym". Jednak tej tezie przeczą ustalenia „Rzeczpospolitej". Wynika z nich, że marszałek odstępuje od pomysłu budowy parkanu od ulicy Wiejskiej.

Temat budowy przewijał się w relacjach niektórych mediów podczas protestu niepełnosprawnych. Przypominały, że pod koniec lutego warszawski ratusz wydał zgodę na budowę. Wcześniej był przeciw, ale Kancelaria Sejmu odwołała się do ministra kultury.

Było to zwieńczeniem wieloletniej batalii ze stołecznym konserwatorem. Wydawałoby się, że wygrany bój powinien skutkować szybką decyzją o budowie. Jednak Kancelaria Sejmu nie ogłosiła wciąż przetargu na wybór wykonawcy i nie ma go w planie postępowań na 2018 r.

Centrum Informacyjne Sejmu wyjaśnia „Rzeczpospolitej", że „aktualna pozostaje wypowiedź szefa Kancelarii Sejmu Agnieszki Kaczmarskiej podczas posiedzenia Komisji Finansów Publicznych z 23 listopada 2017 r.". A mówiła wtedy, że „wobec niejednomyślności Prezydium Sejmu w 2018 r. inwestycja ta nie będzie realizowana".

Problem w tym, że wypowiedź miała miejsce przed zgodą ratusza. Dlaczego decyzja nie została zmieniona, Kancelaria Sejmu nie tłumaczy.

– Decyzje w PiS podejmuje Jarosław Kaczyński. Widocznie uznał, że w momencie nawarstwiania się problemów, warto odłożyć tę sprawę – podejrzewa rzecznik PO Jan Grabiec.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL