Małopolska

Działania samorządów mające na celu walkę ze smogiem

Władze Krakowa wypowiedziały piecom węglowym totalną wojnę. Od dwóch lat w stolicy Małopolski obowiązuje całkowity zakaz palenia węglem.
AdobeStock
Brakuje dotacji na wymianę pieców, ogólnopolskich norm dla paliw i przepisów umożliwiających skuteczną kontrolę emisji pyłów z kominów – samorządy toczą na razie samotną walkę o czyste powietrze.

Wprowadzane przez kolejne województwa (małopolskie, śląskie, opolskie, dolnośląskie, łódzkie, mazowieckie i wielkopolskie) uchwały antysmogowe pokazują, jak wysoki priorytet nadały lokalne władze walce o czyste powietrze. Nie powinno to dziwić – piece na węgiel posiada wciąż w Polsce ok. 3,5 mln gospodarstw, głównie mniej zamożnych. Wystarczy kilka domów na osiedlu, by przy bezwietrznej pogodzie wytworzył się morderczy smog. Na szczęście wiedza o jego skutkach rośnie, a wraz z nią zainteresowanie pożyczkami i dotacjami na wymianę pieców czy termomodernizację. Efekt? Chętnych jest znacznie więcej niż pieniędzy, co widać m.in. w Opolu, Katowicach czy Rybniku.

A walka z nadmiernie zanieczyszczonym powietrzem jest zajęciem trudnym i kosztownym. – Oprócz kosztów związanych z eliminacją niskiej emisji trzeba także uwzględnić zwiększone koszty opieki zdrowotnej – podkreśla Aneta Jędrzejewska, członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego.

Zdecydowana walka z zanieczyszczonym powietrzem nie wzięła się z mody, ale z kalkulacji. Miasta o wysokich wskaźnikach smogu (głównie na Śląsku i w Małopolsce) zauważają niebezpieczny trend – wyludnienie i związany z nim spadek wartości nieruchomości. Zaniedbania sięgają kilkudziesięciu lat i w opinii samorządów potrzeba miliardów złotych i wielu lat, by uporać się z tym problemem. To największe wyzwanie dla Polski XXI w. Tym większe, że smog nie uznaje granic. Od dawna wskazuje na to Kraków, który doprowadził do uchwalenia uchwały antysmogowej dla regionu.

– Nawet jeśli w Katowicach zlikwidujemy wszystkie źródła niskiej emisji, za które jesteśmy odpowiedzialni, to problem dla katowiczan i tak nie zniknie, ponieważ 56 proc. pyłu w powietrzu nad naszym miastem pochodzi od sąsiadów. Im szybciej wszyscy zrozumiemy, że problem nie jest nasz czy wasz, tym szybciej będziemy mogli poprawić jakość powietrza, którym wszyscy oddychamy – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Podobne spostrzeżenia ma burmistrz śląskiej Pszczyny, gdzie wskaźniki zanieczyszczenia należą do najwyższych. Pszczyna jest jednak w 90 proc. zgazyfikowana. – Szacujemy, że 60 proc. zanieczyszczeń pochodzi z zewnątrz – mówi Dariusz Skrobol, burmistrz Pszczyny. Do tego ukształtowanie terenu. Pszczyna leży w obniżeniu, co przy bezwietrznej pogodzie powoduje, że smog unosi się nad miastem. Sytuacji nie ułatwia ogromny ruch samochodów. – Każdego dnia po DK1 podróżuje ok. 45 tys. kierowców. Wpływ na stan powietrza ma również niekorzystna róża wiatrów, powodująca naniesienie zanieczyszczeń z terenów Bramy Morawskiej – wylicza Dariusz Skrobol.

Identyczny problem ma Kraków, który jako jedyne miasto w Polsce wypowiedział totalną wojnę piecom węglowym. Dwa lata temu stolica Małopolski wprowadziła całkowity zakaz palenia węglem. Władze miasta od 1995 r. zlikwidowały ok. 37 tys. palenisk i kotłowni, ale największy postęp dotyczy ostatnich pięciu lat, gdy wymieniono prawie 17 tys. pieców. – Widzimy efekty poprawy powietrza. Świadczyć o tym może liczba dni w danym roku z przekroczeniami norm, choćby w przypadku pyłu PM10 – przyznaje Paweł Ścigalski, pełnomocnik prezydenta miasta Krakowa ds. jakości powietrza.

Na podstawie średnich dobowych ze wszystkich stacji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie w 2015 roku dni z podwyższonymi stężeniami pyłów było 140, w roku 2016 już 100, a w 2017 – 87.

Zduszone smogiem samorządy podjęły samotną walkę o czyste powietrze. I mają pretensje do rządu, że im w tym nie pomaga.

– Skuteczna walka ze smogiem w Rybniku jest uzależniona w dużej mierze od decyzji na poziomie rządowym – zarówno w kontekście inwestycyjnym, jak i w zakresie prawodawstwa, to znaczy wprowadzenia w życie ogólnopolskich regulacji dotyczących przede wszystkim racjonalnych zasad zaopatrywania w ciepło gospodarstw domowych i ograniczania zanieczyszczeń powodowanych przez środki transportu – mówi Piotr Kuczera, prezydent Rybnika.

Propozycje samorządów są konkretne. Najbardziej oczekiwaną pomocą jest wprowadzenie restrykcyjnych norm dla paliw stałych, w tym zakaz sprzedaży na rynku detalicznym paliw emitujących największe zanieczyszczenia, jak muły, flotokoncentraty i paliwo brunatne (zakaz sprzedaży wprowadziły na ograniczonym terenie uchwały antysmogowe). Wprowadzenie norm pozwoli „wyrzucić" z rynku najbardziej smogowe i szkodliwe dla zdrowia paliwa. – Musimy jednak zrobić wszystko, żeby ten opał zniknął całkowicie z rynku. Możliwość zakupu tanich paliw spowodowała, że jeszcze przed wejściem w życie uchwały antysmogowej wielu mieszkańców zaopatrzyło się w paliwa, którymi dzisiaj opalać nie wolno. Niedawno wraz z Greenpeace i innymi samorządami wystosowaliśmy apel do ministra energii o przyjęcie odpowiednich norm jakości węgla oraz wprowadzenie systemu kontroli i certyfikacji – wskazuje burmistrz Skrobol.

Przedstawiony przez resort energii projekt rozporządzenia w sprawie norm jakości węgla dopuszcza jednak do sprzedaży dla gospodarstw domowych węgiel o wysokiej zawartości siarki. Co jest nie do przyjęcia. – Domowe kotły grzewcze, w odróżnieniu od elektrowni, nie są wyposażone w instalacje do odsiarczania spalin, dlatego w tym przypadku zawartość siarki w węglu powinna być jak najniższa – tłumaczy Marzena Wodzińska, członek zarządu województwa wielkopolskiego.

Jak wylicza prezydent Katowic Marcin Krupa, potrzebne są także zmiany w rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie wykroczeń, za które strażnicy gminni byliby uprawnieni do nakładania grzywien – co pozwoliłoby zwiększyć uprawnienia strażników egzekwowania zapisów „uchwał antysmogowych". Samorządowcy czekają także na uregulowanie dotyczące kontroli i czyszczenia przewodów wentylacyjnych, spalinowych i dymowych w budynkach jednorodzinnych, czy uregulowań prawnych w sprawie kontroli urządzeń grzewczych małych mocy do 1 MW oraz kontroli spalin z urządzeń grzewczych małych mocy przez służby kominiarskie (konieczność zmian w ustawie – Prawo budowlane).

Wiele gmin wskazuje, że dobrym pomysłem byłoby zmniejszenie ceny gazu i oleju opałowego (np. poprzez obniżenie akcyzy i VAT-u). W opracowanym przez rząd programie dotyczącym poprawy jakości powietrza pominięto zaś jedną z najpilniejszych ich zdaniem potrzeb, jaką jest obniżenie ceny paliw niskoemisyjnych dla odbiorców indywidualnych.

Gminy dysponują szacunkami, ile kosztować będzie walka z niską emisją. To kwoty astronomiczne, jakich żaden, nawet najbogatszy, samorząd nie udźwignie. Katowice wyliczyły, że likwidacja niskiej emisji poprzez termomodernizację i wymianę pieców kosztować będzie ok. 1,5 mld zł. Ale to wariant oszczędnościowy. Patrząc szerzej, koszty planowanych do realizacji 36 głównych projektów, ograniczających w sposób bezpośredni i pośredni emisję niską i liniową w stolicy Śląska, sięgną do 2030 r. 3,4 mld zł tylko w samych Katowicach.

– To bardzo duże kwoty – przyznaje prezydent Marcin Krupa. Pieniądze na realizację programów będą pochodziły z budżetu miasta, od inwestorów, a tam gdzie to możliwe również z dotacji unijnych i rządowych. – Jednak o wsparcie zewnętrzne jest ciężko – utyskuje Krupa.

Miasto od 2016 r. ma jedną z najwyższych w kraju dotacji m.in. dla osób fizycznych i wspólnot mieszkaniowych na wymianę starych źródeł ciepła i OZE (do 10 tys. zł), z której do końca 2027 r. skorzystać może nawet 19 tys. właścicieli i najemców nieruchomości. Ma to kosztować prawie 235 mln zł (w tym 176 mln zł dotacji).

Opole na likwidację wszystkich węglowych źródeł ciepła na terenie miasta potrzebuje kilkudziesięciu milionów złotych, podobnie jak Pszczyna (55 mln zł), Rybnik na całkowitą modernizację – ok. pół miliarda złotych. – Dlatego konieczne jest uruchomienie zewnętrznych źródeł finansowych na ten cel – twierdzi Małgorzata Rabiega, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta Opola.

Samorządowcy narzekają jednak, że „dobre" programy dotacji do wymiany pieców i na termomodernizację już się skończyły. Obecnie narodowe i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska uruchamiają pomoc dla mieszkańców głównie w formie częściowo umarzanych pożyczek. – Takie rozwiązanie cieszy się znacznie mniejszym zainteresowaniem niż dotacje udzielane przez miasto. W przeszłości instytucje te prowadziły program „Kawka", dzięki któremu mieszkańcy mogli pozyskać do 55 proc. kosztów inwestycji w zmianę źródła ciepła oraz „Prosument", umożliwiający uzyskanie dotacji na zakup małych instalacji odnawialnych źródeł energii – wskazuje Małgorzata Rabiega.

Miasto Kraków pozyskiwało środki na wymianę palenisk z programu „Kawka", który przez Ministerstwo Środowiska został zakończony w połowie 2016 r. – To było znaczące wsparcie finansowe dla samorządów, niestety zaniechano takiego działania, co w dużej mierze obciążyło budżety miast. Liczymy na podobne projekty, ale na razie nie mamy informacji, czy rząd planuje podobne programy wsparcia – dodaje Paweł Ścigalski.

Gminy podkreślają, jak ważna jest edukacja i prześcigają się w pomysłach na uświadamianie mieszkańcom, że smog zabija. Wiele takich akcji prowadzą właściwie wszystkie samorządy zmagające się z problemem. Ważny i potrzebny jest też monitoring powietrza, np. Katowice budują u siebie aż 127 czujników (najwięcej w kraju) i 153 ekrany multimedialne za ponad 290 tys. euro.

Pod znakiem zapytania stoi jednak wprowadzenie norm jakości dla węgla – kwestia kluczowa w walce ze smogiem. W styczniu minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz przyznała, że z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim różni się w kwestii norm dotyczących zawartości siarki w węglu. Minister Tchórzewski próbował przeforsować brak limitów siarki, tłumacząc to uwzględnieniem potrzeb najuboższych Polaków, których nie będzie stać na paliwo lepszej jakości. Tymczasem dopuszczenie do sprzedaży węgla zasiarczonego problemu smogu nie rozwiąże.

Z pewnością natomiast byłoby ukłonem w stronę spółek węglowych. Największa z nich – państwowa Polska Grupa Górnicza – w ubiegłym roku sprzedała do gospodarstw domowych 5,1 mln ton węgla o średniej zawartość siarki wynoszącej 0,59 proc. W tej grupie nie brakuje jednak surowca bardzo zanieczyszczonego, gdzie zawartość siarki przekracza procent. Z kolei należąca do koncernu Enea kopalnia Bogdanka sprzedaje klientom indywidualnym surowiec o zasiarczeniu 0,7–1,3 proc. To jednak marginalna działalność kopalni, stanowiąca niespełna procent rocznej sprzedaży. Reszta produkcji z Bogdanki trafia do krajowych elektrowni i ciepłowni. Zasiarczony węgiel mają także kopalnie Tauronu. Wyśrubowane normy dla jakości węgla spowodowałyby więc wycięcie z rynku kilku milionów ton polskiego węgla, który trzeba byłoby zastąpić surowcem z importu – głównie z Rosji.

– Polskie kopalnie nie mają węgla, którego wymagają uchwały antysmogowe. Wydobywamy go niespełna 400 tys. ton, a potrzeba... 12 mln ton – rozkłada ręce jeden z menedżerów z branży.

Powołany przez ministra energii specjalny zespół pracuje nad przepisami, które mają wspomóc najuboższych. To jeden z elementów ogłoszonego na początku 2017 r. rządowego programu „Czyste powietrze", którego realizacja idzie jak dotąd bardzo opornie. – Założenia polityki w zakresie przeciwdziałania występowaniu zjawiska ubóstwa energetycznego zostaną opracowane i przyjęte przez zespół do końca II kwartału 2018 r. – zapewnił nas resort energii.

Antoni Szlagor, burmistrz Żywca, wylicza: „Pomoc państwa dla najbiedniejszych musi być realna. Uchwała antysmogowa spowodowała wzrost cen o 20–30 proc., a ekogroszek w ciągu dekady podskoczył z 250 zł do 900 zł".

Samorządowy problem ze smogiem

7 stycznia, Radom. W nocy ustanowiony zostaje miejski rekord stężenia pyłów – normy przekroczono o... 1500 proc. – Wolelibyśmy, aby Radom zapierał dech w piersiach z innych powodów niż smog. Wszyscy musimy mieć jednak świadomość, że wrzucając do pieca co popadnie, trujemy swoich sąsiadów, swoich bliskich i samych siebie. Zobowiązałem straż miejską do jeszcze intensywniejszych kontroli palenisk – pisze na Facebooku prezydent miasta Radosław Witkowski.

23 stycznia, Katowice i Gliwice. Straż miejska po raz pierwszy testuje możliwości drona, pomagającego wykryć przypadki łamania przepisów antysmogowych. Dron namierza dym z komina domu jednorodzinnego przy ul. Armii Krajowej w Katowicach. Kontrola pieca przez strażników miejskich wskazuje, że spalane są śmieci. Właściciel otrzymuje 500 zł mandatu.

27 stycznia, Katowice. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego informuje: „Ze względu na poziom pyłu zawieszonego na obszarze rybnicko-pszczyńskim jakość powietrza będzie bardzo zła; wszelkie aktywności na zewnątrz są odradzane; osoby chore, osoby starsze, kobiety w ciąży oraz małe dzieci powinny bezwzględnie unikać przebywania na wolnym powietrzu".

I ostrzega: „Osoby cierpiące z powodu chorób serca mogą odczuwać pogorszenie samopoczucia: uczucie bólu w klatce piersiowej, palpitacje serca, brak tchu, znużenie. Osoby cierpiące z powodu przewlekłych chorób układu oddechowego mogą odczuwać przejściowe nasilenie dolegliwości, w tym kaszel, flegma, dyskomfort w klatce piersiowej, świszczący, spłycony oddech. Podobne objawy mogą wystąpić również u osób zdrowych".

Opinie

Marzena Wodzińska, członek zarządu województwa wielkopolskiego

Inicjatywy podejmowane przez samorządy nie dadzą efektu bez wsparcia finansowego ze strony rządowej. To najpoważniejszy problem realizacji działań zapisanych w programach ochrony powietrza oraz obowiązków wynikających z uchwał antysmogowych. Samorządy nie posiadają wystarczających środków na ich realizację. Ponadto NFOŚiGW wycofał się z programów „Kawka", „Ryś" i „Prosument", które cieszyły się dużym zainteresowaniem beneficjentów i pomagały w likwidacji niskiej emisji. Niektóre gminy prowadzą wymiany kotłów u mieszkańców, wykorzystując między innymi własne środki budżetowe pochodzące z tzw. opłat za korzystanie ze środowiska. Działania związane z ochroną powietrza muszą jednak zostać wzmocnione przez kompleksowe działania rządowe. Oprócz dofinansowania do wymiany kotłów należy obniżyć ceny jednostkowe paliw niskoemisyjnych (np. gazu ziemnego, oleju opałowego, prądu) dla przeciętnego obywatela.

Dariusz Skrobol, burmistrz Pszczyny

Zachęcamy mieszkańców do wymiany pieców węglowych na gazowe. Wykorzystujemy środki europejskie na termomodernizację budynków oświatowych. Każda szkoła posiada już kotłownie gazowe. Podobna sytuacja jest na naszych osiedlach. Ogromny nacisk kładziemy na edukację. Organizujemy warsztaty dla dzieci i młodzieży. Z końcem roku uruchomiliśmy system monitoringu powietrza. Czujniki znajdują się na każdej szkole w 12 sołectwach. Sześć z nich monitoruje stan jakości powietrza na terenie miasta. Mieszkańcy mogą w specjalnym serwisie internetowym www.naszepowietrze.pl bądź za pomocą aplikacji telefonicznej na bieżąco odczytywać aktualne wyniki. Od dwóch lat na terenie gminy funkcjonują ekopatrole. Sześciu przeszkolonych pracowników straży miejskiej kontroluje, czym mieszkańcy palą. Zauważyliśmy już wyraźną tendencję spadkową. Coraz mniej śmieci ląduje w piecach.

Paweł Ścigalski, pełnomocnik prezydenta miasta Krakowa ds. jakości powietrza

Skuteczna walka z zanieczyszczeniami wiąże się z szeregiem programów realizowanych w mieście. W Krakowie jest to m.in. ograniczanie niskiej emisji, w tym dotacje do wymiany palenisk. Poza tym dopłaty do ogrzewania osobom najuboższym, których nie stać na zapłacenie rachunków po wymianie źródła ogrzewania na ekologiczne. Oferujemy pomoc doradczą, techniczną, rozbudowujemy też miejską sieć ciepłowniczą. Prowadzimy też akcje edukacyjne, informacyjne związane z zanieczyszczeniem powietrza i działaniami podejmowanymi przez miasto na rzecz jego poprawy. Promujemy także alternatywne źródła transportu, inwestujemy w nowy tabor autobusowy i tramwajowy oraz infrastrukturę rowerową.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL