Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

MΠw Londynie

Smutny koniec Błyskawicy z Jamajki

Usain Bolt tak zakończył udział w mistrzostwach œwiata. W sztafecie 4x100 m doznał kontuzji i nie dotarł do mety. Był to jego ostatni bieg w karierze.
AFP
Kończš się 16. mistrzostwa œwiata. Zapamiętamy z nich pożegnanie Usaina Bolta, amerykańskie sukcesy oraz przekonanie, że Polska ma zwycięskš niszę.

Relacja z Londynu

Polacy wracajš do Warszawy z tarczš oraz z mieszkiem medali, który napęczniał niemal do poziomu sprzed dwóch lat jeszcze przed ostatniš, wieczornš sesjš w niedzielę, gdy biegali Angelika Cichocka i Marcin Lewandowski oraz sztafety 4x400 m.

Wprawdzie polscy lekkoatleci w niedzielę rano, po konkurencjach chodu, stracili trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej, które zajmowali jeszcze w sobotę wieczorem, ale i tak sukces można œmiało głosić. Nie było zaskoczenia: rzuty, w szczególnoœci młotem, to polski medalowy zdrój, wsparcie w konkurencjach technicznych i biegach œrednich to też częœć tradycji.

Bez rekordów

Œwiatowš lekkoatletykš rzšdzš Amerykanie, nic się nie zmienia, biegacze z Afryki, w szczególnoœci z Kenii, ich nie dogoniš. Chińczycy trzymajš się mocno, potem jest Europa, także Rosjanie, którzy nawet zredukowani do 19-osobowej ekipy startujšcej pod flagš neutralnš znaleŸli się w pierwszej dziesištce klasyfikacji medalowej.

Mistrzostwa nie przyniosły wielu rekordów. Poprawiono kilka osišgnięć regionalnych, kilka wyników krajowych, ustanowiono najlepsze wyniki sezonu, ale czas efektownego bicia rekordów œwiata się skończył. IAAF raczej nie będzie się przesadnie chwalić rekordem globu, który ustanowiła portugalska chodziarka na 50 km. Rekordzistka Ines Henriques, maszerujšc dzielnie koło Pałacu Buckingham, osišgnęła w niedzielę czas 4:05.56. To był debiut długiego chodu kobiecego w mistrzostwach i konkurencja nie była szczególnie wymagajšca. Wystartowało siedem pań, cztery doszły do mety, jednš zdyskwalifikowano, dwie przekroczyły limit czasu.

Brak wielkich wyników jest, nie bez racji, wišzany ze zwiększonš aktywnoœciš kontrolerów dopingowych IAAF z Athletics Integrity Unit (AIU). Robili swoje przed imprezš, pobierali próbki w trakcie. Efekt końcowy był taki, że po raz pierwszy od dawna w trakcie MŒ nie dostaliœmy żadnego komunikatu o wpadce. Doping jako temat właœciwie nie istniał, wyłšczywszy gwizdy i buczenie publicznoœci pod adresem Justina Gatlina.

Usain Bolt zakończył karierę, leżšc na bieżni z nosem w torze nr 5. Pożegnanie z legendš sprintu, jakie widzieliœmy podczas finału sobotniej sztafety 4x100 m, ewidentnie się nie udało. Przyczynš medycznš upadku rekordzisty œwiata był skurcz mięœni lewej nogi. Poszukano winnych i zaraz znaleziono – organizatorów, którzy, według trenerów i zawodników Jamajki, zbyt długo zwlekali z rozpoczęciem sztafety, poœwięcajšc czas na dekoracje medalowe, rozgrzane mięœnie wystygły i stšd katastrofa.

Następcy nie widać

Bolt miał swoje pożegnalne okršżenie stadionu i zapomniany nigdy nie będzie. Po trzy razy wygrywał igrzyska i mistrzostwa œwiata na 100 m, trzy razy był mistrzem olimpijskim na 200 m, cztery razy mistrzem œwiata. Plus liczne złota ze sztafet. Plus rekordy œwiata z Berlina (2009), które wcišż wyglšdajš nieziemsko: 9,58 s na 100 m, 19,19 na 200.

Chwilę potrwa trawienie porażek w Londynie, a potem Usain-Błyskawica się odnajdzie w roli sportowego celebryty, do której także wydaje się stworzony. Sš też głosy, niezbyt liczne, że wróci, że zechce rozstać się ze sportem, wygrywajšc jeszcze jakiœ mocny bieg, nawet po roku–dwóch przerwy.

Pytanie, czy widać następcę, oczywiœcie padało nie raz. OdpowiedŸ na dziœ: nie widać. Wpisanie Wayde'a Van Niekerka w tę rolę zupełnie się nie powiodło, nie tylko dlatego, że rekordzista œwiata na 400 m w Londynie żadnego rekordu nie pobił, a na 200 m przegrał z azerskim Turkiem Ramilem Galiyevem.

Podczas konferencji prasowej Van Niekerk, zapytany o ciężar popularnoœci, rzekł z poważnš minš mniej więcej tak: – To honor i odpowiedzialnoœć, kontynuacja wielkiego dziedzictwa, ważna dla każdego z nas możliwoœć budowania pozytywnego wizerunku naszego sportu, i za to dziękuję Panu każdego dnia.

Pozostaje przychylić się do opinii szefa IAAF Sebastiana Coe, który od tygodni powtarza, że drugiego Bolta nie będzie, bo Bolt to jest (było) niepodrabialne połšczenie niezwykłych zdolnoœci, skoncentrowanej determinacji i naturalnego geniuszu wizerunkowego.

Oszczędny Londyn

Sir Sebastian Coe przygotował œwiatu mistrzostwa w duchu oczekiwanej odnowy i skromnoœci. Porównania z poprzednimi sš znaczšce. Nie było dawnego zadęcia podczas uroczystoœci otwarcia i zamknięcia, nie było pompy przy dekoracjach medalami. Jeszcze dwa lata temu w Pekinie maszty flagowe sięgały dachu, miały maszynerię do lin, własne oœwietlenie i, na szczycie, dysze tworzšce sztuczny wiatr. Teraz po prostu trójka żołnierzy wnosiła flagi.

Przy podium przestali się pojawiać gromadnie egzotyczni działacze IAAF, większoœć dekoracji obsłużyli Sebastian Coe i jego pierwszy zastępca, Siergiej Bubka. Z opisu zdarzeń wokół mistrzostw zniknšł znany przez dekady zwrot „Rodzina IAAF", co w praktyce oznaczało kiedyœ potężne œwity działaczy z rodzinami bawišcymi się przy okazji mistrzostw w luksusach oficjalnych hoteli.

Przewodniczšcemu IAAF została z czasu igrzysk w Londynie zdolnoœć liczenia pieniędzy i według pierwszych szacunków na mistrzostwach œwiata też nie stracił. Bilety na niedzielę wieczór (w najlepszym sektorze) kosztowały 155 funtów, piwo plus hot dog w barze przy trybunach – 8,50.

Złoœliwi komentatorzy, takich w Wielkiej Brytanii nigdy nie brakuje, stwierdzili, że najciekawszym tematem na Stadionie Olimpijskim i wokół, była zapewne mała epidemia wirusa żołšdkowego w jednym z hoteli, razem z póŸniejszymi skutkami organizacyjnymi i sportowymi, ale nie przesadzajmy, to nie było wydarzenie, które będzie pamiętane przez lata.

Znacznie dłużej powinna być pamiętana brytyjska publicznoœć, kibicujšca według zapomnianych już w wielu miejscach œwiata zasad sportowej uczciwoœci: niewyczerpany entuzjazm dla swoich, szczere brawa dla zwycięzców, kimkolwiek byli. Może to niepotrzebny niepokój, ale w Ad-Dausze za dwa lata o ten klimat na stadionie chyba będzie trudno.

Końcowy obrazek z mistrzostw œwiata Londyn 2017 dobrze oddaje nastroje tej szczególnej widowni: tysišce ludzi (także rodziny z małymi dziećmi œpišcymi w wózkach) idš spokojnie póŸnš nocš ze stadionu na stację Stratford, porzšdkowi trochę dla zabawy puszczajš przez megafon klasykę – „We are the champions" grupy Queen. Tłum natychmiast podchwytuje pieœń i nawet gdy megafon cichnie, Brytyjczycy nadal œpiewajš.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL