Lotnictwo

Szef Airbusa boi się wysokiej grzywny

Bloomberg
Prezes Airbusa Tom Enders powtórzył w wywiadzie dla „Le Monde", że obawia się wysokiej grzywny po śledztwach w W. Brytanii i Francji o korupcji, choć to sama firma zainicjowała te postępowania

- Nie mogę przewidzieć zakończenia tego postępowania, ale nie jest niemożliwe, że grzywna będzie znaczna. Wiemy, że to wszystko zaciąży na firmie, ale nie ma innego wyjścia. To co nas różni od innych dużych grup, to fakt, że ta procedura została zainicjowana i prowadzona przez obecną ekipę kierowniczą Airbusa, z poparciem jej rady administracyjnej — powiedział w rozmowie opublikowanej w „Le Monde". Powiedział też, że nie ma informacji o śledztwie w Stanach.

Wysokość sum dotyczących kilkudziesięciu kontraktów i rosnące naciski wewnętrzne wzbudziły zaniepokojenie rady administracyjnej, ale udzieliła Endersowi pełnego poparcia „w kontynuowaniu przekształcę w przedsiębiorstwie i szczególnie naszego programu dostosowania się do obowiązujących reguł". Zrobiła to po zamówieniu własnej oceny kierownictwa, mianowała też 2 własnych prawników, a ostatnio wynajęła firmę werbunkową, co zdaniem jednego z informatorów jest normalną procedurą szukania talentów.

W 2016 r. Airbus z własnej woli poinformował władze o niedokładnościach w dokumentach przekazywanych brytyjskiej agencji finansowania kredytów eksportowych o wypłatach dla pośredników. Na tej podstawie urząd ścigania oszustw SFO wszczął latem 2016 śledztwo, w marcu 2017 zrobiła to francuska prokuratura finansowa PNF.

Tydzień wcześniej Enders w piśmie do załogi uprzedził, że firmę czeka burzliwy i zbijający z tropu okres z powodu postępowań w W. Brytanii i Francji, wspomniał o możliwości wysokich kar.

W styczniu Rolls-Royce zgodził się zapłacić łączną grzywnę 671 mln funtów (755 mln euro) w ugodzie z władzami W. Brytanii, USA i Brazylii o odstąpieniu od śledztw o korumpowanie pośredników. Osoby związane z obecnym postępowaniem uważają, że grzywna Airbusa może być znacznie większa.

Przewodniczący rady administracyjnej Denis Ranque cytowany w tym samym numerze „Le Monde" stwierdził, że gdyby uznano winę Airbusa, to „nieuchronną sankcja byłoby pozbawienie go dostępu do rynków publicznych. Konsekwencje takiego scenariusza byłyby bardzo poważne. Jedyną możliwą drogą jest pełna i całkowita współpraca" — dodał.

Wobec Airbusa trwa również w Austrii śledztwo w związku z podejrzeniem o oszustwo przy sprzedaży w 2003 r. myśliwców Eurofightera. — Ta sprawa ciągnąca się od 15 lat jest jak potwór z Loch Ness, wraca każdego lata. Dotychczas te postępowania trwające kilkanaście lat nie doprowadziły do niczego, co może wykazać istnienie jakichkolwiek form korupcji. Taka była również konkluzja raportu ostatniej austriackiej komisji parlamentarnej, opublikowanego we wrześniu — stwierdził Enders.

Rząd czujny

Rząd zachowuje czujność wobec sytuacji w Airbusie — stwierdził minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire. — Jesteśmy czujni. Teraz sprawa jest w gestii wymiaru sprawiedliwości i to do niego należy podanie niezbędnych informacji.

Poinformował, że zwrócił się do przewodniczącego Ranque o pełną przejrzystość na ten temat wobec państwa, które jest akcjonariuszem i o zaproponowanie planu działania, by zaradzić trudnościom, jeśli zarzuty potwierdzą się. Kilka dni temu przekazał mi propozycje w tym kierunku. Trzeba uniknąć wszelkich kryminogennych zachowań w Airbusie — powiedział minister

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL