Lotnictwo

Dyrektor handlowy Airbusa John Leahy idzie na emeryturę

John Leahy
Bloomberg
Dyrektor Airbusa ds. sprzedaży i obsługi klientów, John Leahy, dominująca postać nowoczesnego lotnictwa rozwiązał jedną z najbardziej dyskutowanych kwestii: ogłosił przejście na emeryturę z końcem 2017 r.

Ten 67-letni Nowojorczyk ogłosił w czerwcu, że odejdzie na emeryturę w bieżącym roku, dał do zrozumienia, że nastąpi to na jesieni, bo powiedział dziennikarzom, że nie planuje udziału w salonie lotniczym w Dubaju 12-16 listopada. Rynki czekały na konkretną datę w ważnym okresie dla Airbusa z powodu konkurencji Boeinga. Wtedy też poinformował, że jego następcą będzie jego dotychczasowa prawa ręka w firmie, Kiran Rao.

Członkowie kierownictwa Airbusa poinformowali, że Leahy zgodził się postać do końca grudnia. Amerykanin odchodzi, gdy jego firma stara się zakończyć okres bez zamówień na superjumbo, Leahy ostatecznie poleci do Dubaju, by namawiać Emirates do kupna dalszych A380.

Niezmordowany łowca kontraktów

John Leahy nazywany niezmordowanym łowcą kontraktów sprzedał awionetkę Pipera przed przyjściem do pracy w Aierbusie aby pomóc tej firmie wejść na rynek amerykański w latach 80. Był szefem pionu sprzedaży od 1994 r., jego współpracownicy mówią, że za jego kadencji sprzedano ponad 15 500 samolotów o wartości 1,7 bln dolarów w cenach katalogowych. To rekord, który czyni z niego najbardziej skutecznego szefa sprzedaży w histerii przemysłu.

Denis Fainsilber z „Les Echos" wspomina, że Leahy musiał tańczyć w środku nocy, pod krawatem, mimo wcześniejszych problemów z sercem, aby doprowadzić do kontaktu na 200 samolotów z AirAsia. Jadł zupę z węża w Hongkongu, by udowodnić prezesowi Cathay Pacific, jak bardzo zależy mu na pomyślnym zakończeniu negocjacji. Nie zawahał się wepchnąć do basenu na Hawajach podczas eleganckiego przyjęcia jednego z największych klientów, wściekły, gdy dowiedział się, że ten zamówił u Boeinga setkę samolotów.

- To najwspanialszy sprzedawca samolotów na świecie. Nie ma sobie równych, Airbus zawdzięcza mu dużą część sukcesu — powiedział prezes Airbusa w latach 2006-7, Louis Gallois, dekorując go w Tuluzie Legią Honorową.

Po dłuższym okresie prosperity Airbus stracił w tym roku przewagę nad Boeingiem w liczbie zamówień. Po fiasku na salonie w Paryżu w czerwcu Leahy zdecydował najwyraźniej zakończyć karierę wysoką nutą i chce zapewnić sprzedaż dalszych A380, bez czego ten samolot może nie przetrwać.

Prezes Emirates Tim Clark, który zawarł z Leahym kontrakty na kilkadziesiąt miliardów dolarów nie chciał powiedzieć, czy zgodzi się na dalsze podczas salonu w Dubaju, ale zażartował, że czuje wpływ negocjacyjnego stylu Amerykanina. — Zależy mu, byśmy zamówili A380 przed jego odejściem, a wtedy będzie mógł to zrobić triumfalnie. W ostatnich 4 latach ciągle mówił mi, że odejdzie za rok, więc uwierzę, kiedy to zobaczę. Był bardzo dobry w tym co robił To człowiek z charakterem, który wniósł wielki wkład w sektor lotnictwa — dodał Clark.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL