Lotnictwo

Airbus: świat kupi 37 390 samolotów za 5,8 biliona dolarów

Bloomberg
Przed salonem lotniczym w Farnborough (16-22 lipca) Airbus ogłosił nową, bardziej optymistyczną prognozę dla światowego lotnictwa. Ale ciągle jest ona bardziej pesymistyczna od prognozy Boeinga.

W najnowszej prognozie Airbus przewiduje, że do 2037 roku na świecie ponad dwukrotne zwiększy się liczba samolotów pasażerskich i będzie ich wtedy 48 tysięcy. Transport będzie rosnąć średnio o 4,4 procent rocznie, co będzie wymagało kupienia 37 390 nowych maszyn o wartości 5,8 bln dolarów. Rok temu firma z Tuluzy przewidywała popyt na 34 900 samolotów o wartości 5,3 bln dolarów.

Popyt będzie wynikać z dużego wzrostu gospodarczego krajów dokonujących przemian ustrojowych i z konieczności wymiany wysłużonych maszyn na dojrzałych rynkach zachodnich.

Z podanej liczby 37 390 nowych samolotów 26 540 zapewni wzrost netto rynku, a 10 850 zastąpi starsze wycofywane z eksploatacji. Tak duży wzrost światowej floty wywoła zapotrzebowanie na 540 tys. nowych pilotów.

Coraz większy zasięg i zdolności przewozowe osiągane dzięki postępowi technicznemu dają liniom lotniczym nowe możliwości biznesowe. — Nasila się tendencja używania samolotów w szerszym zakresie, bo zacierają się granice między poszczególnymi segmentami tego rynku. Te realia skłoniły nas do stworzenia nowego podziału na kategorie małych samolotowi, średnich, dużych i superdużych — stwierdził szef pionu sprzedaży Airbusa Eric Schulz. - Dzięki wielofunkcyjności naszej wiodącej rodziny największy z nich A321neo może wykonywać loty dalekiego zasięgu, a z kolei nasze samoloty szerokokadłubowe, jak A330neo, mogą wykonywać operacje regionalne — podał jako przykład.

Według Airbusa zmiana kategorii wynika ze sposobu korzystania przez linie z samolotów, a nie z rodzaju samolotów, jak było dotąd. Specjaliści uznali, że zmiana podziału samolotów ma pomóc Airbusowi w walce z Boeingiem na dane statystyczne. Nowy podział nie zakończy jednak debaty nad przyszłością superjumbo A380, który nadal źle się sprzedaje.

Airbus już dominuje w segmencie małych maszyn, do 230 miejsc. Zwiększył ostatnio swój stan posiadania zawierając z kanadyjskim Bombardierem umowę kupna programu samolotów serii C (CSeries) na 110 - 130 miejsc. W tym segmencie według prognozy zapotrzebowanie do 2037 roku ma wynieść 28 550 samolotów o wartości 3,2 bln dolarów, 76 proc. wszystkich dostarczonych w ciągu najbliższych 20 lat.

Airbus oddawał w ostatnich dwóch latach zamówione u niego samoloty wąskokadłubowe z dużym opóźnieniem. Brakowało mu silników, z którymi problemy miał  ich producent. Teraz jednak szef Airbusa Guillaume Faury zapowiada, że najgorsze już minęło i zaległości są stopniowo niwelowane - ze 100 opóźnionych maszyn do 86 na koniec czerwca.

W segmencie średnich maszyn (230 - 300 miejsc) znalazły się mniejsze samoloty szerokokadłubowej i wąskokadłubowe o wydłużonym zasięgu, bo oczekuje się od nich dodatkowych mocy przewozowych i elastyczności zasięgu. Airbus zakłada tu popyt na 5480 samolotów pasażerskich i cargo. Z kolei dużych maszyn (300-350 miejsc) będzie trzeba w ciągu najbliższych 20 lat 1750.

Największe zmiany widać w segmencie superdużych maszyn. Zamiast przewidywać zapotrzebowanie na samoloty na 450 miejsc i więcej, co w praktyce oznaczałoby jumbo jety B747 i superjumbo A380, Airbus zgrupował w tej kategorii wszystkie zabierające 350 i więcej pasażerów i zakłada, że świat zamówi ich 1590.

Boeing twierdzi, że jego największe dwusilnikowe B777X przechwycą większość popytu w tym segmencie i przestał prognozować rynek największych samolotów. Swą długoterminową prognozę ogłosi w tych dniach, w ubiegłym roku przewidywał sprzedaż 41 030 samolotów o wartości 6,1 bln dolarów.

Przedstawiciele Airbusa zapowiedzieli rozpoczęcie wkrótce sprzedaży A330neo, który mocno ucierpiał z powodu konkurencji dreamlinerów.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL