Lotnictwo

Prezes PPL nie ma wątpliwości - Okęcie powinno być zamknięte

Bloomberg
Tereny po lotnisku im. Chopina mogłyby się stać „dzielnicą rządową”. Prezes PPL nie widzi też większych szans dla Modlina – „To beczka prochu”.

Przyszłość warszawskiego lotniska, w świetle nabierających coraz bardziej realnych kształtów planów budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego im. Solidarności w Baranowie, jest wciąż niejasna. Przedstawiciele rządu, w tym pełnomocnik ds. CPK Mikołaj Wild stwierdzili ostatnio, że zamknięcie Okęcia po uruchomieniu CPK wcale nie jest przesądzone. Inne zdanie ma na ten temat prezes Państwowych Portów Lotniczych Mariusz Szpikowski, który w wywiadzie udzielonym „Rynkowi Lotniczemu" przyszłości dla portu im. Fryderyka Chopina nie widzi, chociaż w oczekiwaniu na CPK jest gotów inwestować w rozwój portu.

- Lotnisko powinno zostać zamknięte dla ruchu pasażerskiego. Potencjał tego terenu jest ogromny i łatwo mogę sobie wyobrazić przeobrażenie przestrzeni w dzielnicę rządową. Nie chodzi o sprzedawanie go deweloperom, natomiast tutaj wchodzę nie w swoje buty i mogę wyłącznie spekulować. Mając taki teren, w takiej lokalizacji szukałbym możliwości, w której państwo czerpałoby korzyści z tego tytułu – odpowiedział na pytanie o przyszłość Okęcia po 2027 roku Mariusz Szpikowski.

Prezes Szpikowski nie chciał się jednak wypowiadać na temat tego, czy Okęcie mogłoby pozostać jako wygodne lotnisko dla VIPów. W zamian dużo mówił o tym, dlaczego Modlin, w przeciwieństwie do Radomia, nie ma przyszłości.

- W moim odczuciu temat lotnisk próbuje się wykorzystać w kampanii samorządowej i każdy dorabia taką ideologię, jaka mu odpowiada, zapominając przy tym o merytoryce – mówił „Rynkowi Lotniczemu".

Zauważył przy tym, że choć ostatnio to faktycznie PPL nie zgodziło się na to, by lotnisko w Modlinie zaciągnęło kredyt na 60 milionów złotych, to wcześniej samorząd Mazowsza zablokował pomysł PPL by podnieść kapitał lotniska o 140 milionów złotych. Tymczasem potrzeby inwestycyjne Modlina mogą być duże. Prezes Szpikowski zwrócił uwagę, że dotychczasowe remonty dotyczyły początku i końca pasa startowego, podczas gdy zużywa się również jego centralna część. Z analiz jakie robiło PPL wynika, że przy obecnym ruchu droga startowa w Modlinie wytrzyma jeszcze jakieś 5-6 lat. Dlatego zdaniem prezesa Szpikowskiego Modlin to „beczka prochu" od strony ewentualnych kosztów remontu.

A już teraz Modlin przynosi straty pomimo operowania na granicy wydajności portu. Mariusz Szpikowski porównał je do strat portu w Radomiu (z którego nie chce latać żadna linia lotnicza). Modlin miał przynieść łącznie 130 mln zł strat, podczas gdy praktycznie nieczynny port w Radomiu 100 mln zł.

PPL ma niedługo sfinalizować przejęcie portu lotniczego w Radomiu. Państwowa spółka twierdzi, że na inwestycje, które pozwolą obsługiwać w Radomiu rocznie 3 mln pasażerów potrzeba 420 mln i 20 miesięcy. Kolejnych 2 lat i 467 mln zł ma wystarczyć na podniesienie możliwości lotniska do 7-8 mln pasażerów. Koszt takich inwestycji w Modlin ma wynosić zdaniem PPL ponad miliard złotych.

Dojazd z Warszawy do Radomia pociągiem zajmuje przeciętnie ponad 2 godziny. Do lotniska w Modlinie z Warszawy Centralnej można dojechać w godzinę.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL