Lotnictwo

Lotniska. Ostrzejsze kontrole przy lotach do USA

Fotorzepa, Ryszard Waniek
Pasażerowie odlatujący do Stanów Zjednoczonych muszą się liczyć z wydłużoną kontrolą bezpieczeństwa.

Amerykański urząd ds. kontroli bezpieczeństwa (TSA) wezwał wszystkie zagraniczne porty, aby wprowadziły ostrzejsze kontrole bagażu wnoszonego na pokład.

Odpowiednie pismo TSA skierowała do zarządzających 280 lotnisk w 105 krajach, skąd odlatują samoloty do Stanów Zjednoczonych. W Polsce są to, oprócz Warszawy, także Kraków oraz Rzeszów.

Już teraz pasażerowie odlatujący bezpośrednio do USA oraz Izraela są losowo wybierani do dodatkowej kontroli bagażu podręcznego, która jest przeprowadzana w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Lublinie oraz w Poznaniu. Po zwyczajowej kontroli bezpieczeństwa ci wszyscy, którzy otrzymali podczas odprawy biletowej specjalne oznaczenie na kartach pokładowych kierowani są do specjalnego pomieszczenia, w którym ich bagaż jest skrupulatnie przeglądany. Trwa to 5, czasami nawet do 10 minut, jeśli pasażer przewozi ze sobą dużo sprzętu elektronicznego.

Teraz jednak Amerykanie chcą więcej. Oprócz laptopów, telefonów komórkowych, gier wideo, elektronicznych czytników i tabletów, oraz torebek z kosmetykami pasażerowie mają wyjmować z bagażu także przewożoną żywność, wszelkiego rodzaju proszki, ponieważ uznano, że przedmioty te, zazwyczaj zapakowane w plastykowe torebki, mogą przesłaniać obraz prześwietlanego bagażu. „Stany Zjednoczone chcą współpracy z zagranicznymi rządami i agencjami ruchu lotniczego, aby wspólnie doprowadzić do skuteczniejszej kontroli bagażu podręcznego i wzmocnienia kontroli bezpieczeństwa na głównych lotniskach" - czytamy w skierowanym do władz lotniskowych oraz agencji kontroli piśmie TSA, do którego dotarła agencja Reutera.

W przypadku polskich portów chodzi o Lotnisko Chopina, krakowskie Balice oraz rzeszowską Jasionkę, skąd odlatują rejsy do USA. Zapewne jednak dodatkową kontrolą zostaną objęte również inne porty, ponieważ Izrael z zasady wprowadza wszystkie nowe zasady, jakie sugerują Amerykanie. Z taką kontrolą muszą się liczyć także wszyscy pasażerowie przesiadający się na loty do USA w zagranicznych portach - w Niemczech, Holandii, Austrii czy  Finlandii.

Przy tym TSA wyjaśnia, że wprawdzie bardziej skrupulatna kontrola ma ułatwić wykrywanie prób zniesienia na pokład materiałów wybuchowych, to jednak nie jest to związane z jakimkolwiek wzrostem zagrożenia dla podróży lotniczych.

TSA ze swojej strony zapewnia pełną współpracę z zagranicznymi lotniskami - obiecał Matthew Leas, rzecznik urzędu. Wyjaśnił, że Stany Zjednoczone, dążą to tego, by wszyscy pasażerowie podróżujący do USA byli tak samo „czyści", jak ci którzy latają po Stanach Zjednoczonych. I że Amerykanie chcą mieć wpływ na zasady kontroli bezpieczeństwa, które obowiązują globalnie.

W połowie 2017 roku Amerykanie zakazali przewożenia elektroniki w bagażu podręcznym pasażerów odlatujących z 8 krajów i 10 lotnisk Bliskiego Wschodu. Kilka dni później takie same zasady wprowadzili Brytyjczycy. Ten zakaz został jednak szybko zniesiony, zresztą pod naciskiem amerykańskich linii lotniczych.

Z kolei TSA jest nad wyraz łagodna wobec niektórych pasażerów latających na trasach wewnętrznych w USA. Wszyscy, którzy na swoich kartach pokładowych mają nadruk „TSA Precheck" nie muszą wyjmować z bagażu podręcznego sprzętu elektronicznego, kosmetyków i nie podlegają obowiązkowi zdejmowania obuwia, ani pasków do spodni, oraz np. kurtek. Ten status, który drastycznie skraca czas oczekiwania na kontrolę Amerykanie mogą kupić wypełniając bardzo drobiazgową ankietę (nie wszyscy się kwalifikują) i płacąc 85 dol. rocznie. Swoim niektórym pasażerom, najczęściej posiadającym najwyższe statusy w programach lojalnościowych fundują takie karty niektóre linie lotnicze.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL