Imponujące zwyżki na polskich lotniskach

aktualizacja: 21.04.2017, 06:06

W tym roku liczba pasażerów odprawionych w polskich portach sięgnie 38 milionów – wynika z prognoz lotniczych. Dane z I kwartału tego roku sugerują, że może ich być nawet więcej.

REDAKCJA POLECA

Ruch ma rosnąć w dwucyfrowym tempie także w kolejnych latach. Prognoza Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) do roku 2030 przewiduje, że liczba pasażerów w Polsce się podwoi. – Głównym motorem wzrostu jest i nadal będzie nadrabianie zaległości w stosunku do Europy Zachodniej, bo wskaźnik mobilności w Polsce jest nadal znacznie mniejszy niż w krajach Unii Europejskiej – uważa prezes ULC Piotr Samson.

Linie lotnicze na wyścigi otwierają nowe połączenia i zwiększają liczę rejsów na najbardziej obłożonych trasach, a jeśli już tam latają, podstawiają większe samoloty. Popyt na podróże rośnie, bo bilety są tanie. Dzisiaj np. na prezent w postaci biletu do Barcelony wydamy tyle samo, co na flakon perfum.

Niekwestionowani liderzy

Liderem wzrostu w tym roku jest warszawskie Lotnisko Chopina, gdzie ruch w I kwartale 2017 r. wzrósł prawie o jedną trzecią w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. – Szacujemy, że w tym roku odprawimy ponad 14 milionów pasażerów – mówi Mariusz Szpikowski, naczelny dyrektor Przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze, które zarządza Lotniskiem Chopina.

W dwucyfrowym tempie rośnie ruch w Krakowie i we Wrocławiu. – Za nami sezon zimowy, w którym tylko z sześciu nowych połączeń skorzystało 95 tysięcy pasażerów. A w ostatnią niedzielę marca rozpoczęliśmy już sezon letni z jedenastoma nowymi kierunkami, natomiast na sezon zimowy, do którego jeszcze daleko, już mamy zapowiedź kolejnych dwóch tras. Już dzisiaj nasze lotnisko oferuje ponad 100 połączeń – cieszy się prezes portu w podkrakowskich Balicach Radosław Włoszek.

Z kolei we Wrocławiu (wzrost o 18,5 procent) ruch krajowy napędzał Ryanair. Za granicę - na Maltę, do Barcelony, Malagi i na Teneryfę - samoloty tanich linii latały wypełnione w 90 procentach.

Dwucyfrowy wzrost zanotował także Gdańsk. – Wyniki za I kwartał możemy ocenić jako świetne, tym bardziej, że w 2016 r. I kwartał był także bardzo dobry – mówi Tomasz Kloskowski, prezes gdańskiego lotniska. I dodaje, że tegoroczne lato także powinno być dobre, bo linie zapowiedziały ciekawe nowości, np. Neapol, Växjö i Bergen. W Gdańsku pojawi się też KLM z ofertą lotów do Amsterdamu, a LOT poleci stamtąd bezpośrednio do Tel Awiwu.

Nikt już nie podważa sensu uruchomienia lotniska Olsztyn-Mazury w Szymanach (wzrost o 1000 procent). Oddech łapie też zielonogórski Babimost, dokąd od 2 marca zaczął latać LOT. Liczba niespełna 1,5 tysiąca pasażerów nie szokuje, chociaż jest to o 30 procent więcej niż rok temu w całym kwartale. – Pasażerowie najczęściej przesiadają się w Warszawie na rejsy do Kijowa, Lwowa, Londynu oraz Chicago – mówi Adrian Kubicki, dyrektor Biura Komunikacji LOT.

Maruderzy z nadziejami

Tylko trzy lotniska na 15 obsługujących regularny ruch w Polsce odnotowały w I kwartale 2017 r. spadek liczby odprawionych pasażerów. To Lublin, Bydgoszcz i Modlin. W wypadku tego ostatniego spadek o 2,11 procent wynikał z przeniesienia lotów krajowych Ryanaira do portu w Warszawie. – Nadrobimy to już w kwietniu, bo mamy prawdziwy wysyp nowych połączeń – zapewnia Jolanta Grus, szefowa komunikacji modlińskiego lotniska.

Mniej optymistyczne są przewidywania dla Lublina i Bydgoszczy. Prezes ULC nie ukrywa, że w wypadku małych lotnisk, które obsługują poniżej miliona pasażerów, mogą wystąpić poważne problemy z rentownością. Ale większość z nich ma pomysły na swoją przyszłość i mocno inwestuje. Według analizy Związku Regionalnych Portów Lotniczych do 2020 r. polskie porty wydadzą na inwestycje 2,4 mld złotych. Lotnisko Chopina w Warszawie w tym roku wyda 80 mln złotych na usprawnienie obsługi pasażerów. Znacznie skromniej szacują swoje potrzeby Szymany – na 40 mln złotych.

POLECAMY

KOMENTARZE