Lotnictwo

Linie lotnicze manipulują cenami biletów. Bogaci zapłacą więcej?

Fotolia.com
Kupowanie biletów w sieci jest przejrzyste, bo łatwo jest porównać, który przewoźnik ma najlepszą ofertę? Nic bardziej mylnego.

Linie lotnicze dostosowują swoje taryfy do tego, kto ostatecznie bilet kupi i kto poleci — wykrył „ The Sun”.

Oczywiście wiadomo, że najtańsze bilety są w poniedziałek i wtorek, a najdroższe w weekend. I że najszybciej znikają oferty z niską ceną, więc nie ma co liczyć, że kupimy tani bilet tuż przed odlotem. Chyba że na tym rejsie zostało jeszcze dużo wolnych miejsc. Ale przewoźnik uzależnia także ceny biletu, który ostatecznie jest gotów sprzedać od tego, ile ofert przejrzał poszukujący najniższej ceny i dogodnego połączenia.

Dziennikarze „ The Sun” wykryli jednak, że przewoźnicy zamierzają dostosować ceny do zamożności pasażera. Będzie się to nazywało „dynamiczna cena”. Dotarcie do takich danych wcale nie jest trudne, jeśli weźmiemy pod uwagę internetowe „ciasteczka” i nasze rachunki zakupów online. To właśnie ma pozwolić na ocenę budżetu kupującego, w jakim jest w on wieku i czy jest możliwość, że w przyszłości wybierze się w podróż służbową, konkretnie - czy warto go związać z linią. Ostatecznie osoba zamożna zapłaci więcej, zaś biedniejsza otrzyma niższą taryfę, żeby tylko zdecydowała się na podróż.

John McBride, dyrektor zarządzania produktem w PROS, firmie, która dostarcza oprogramowanie dla takich linii, jak Emirates i Lufthansa nie ukrywa, że coraz więcej przewoźników korzysta z takich właśnie systemów. — Już całkiem spora grupa będzie korzystała z tego systemu w 2018 roku — mówił „Travel Weekly”.

Jak z kolei ujawnił brytyjski „Telegraph” z danych organizacji Airline Tariff Publishing Company (ATPCO), z której usług korzystają m.in British Airways i KLM, już w 2015 widać było, że na rynku są „ceny dynamiczne”. Zdaniem ATPCO wkrótce wszystkie ceny będą uzależnione od tego „kto pyta”. Z zasady ceny są wyższe dla osób starszych, niższe dla młodych i mniej zamożnych. Richard Taylor z UK Civil Aviation Authority, odpowiednika polskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego uważa, że wszystko jest legalne, a jeśli jakiś pasażer uzna, że został oszukany przy kupnie biletu, zawsze może z tym pójść do sądu.

„The Sun” zapytał o te praktyki Lufthansę. Odpowiedź brzmiała: „ Linia bardzo poważnie podchodzi do bezpieczeństwa danych. Nasze taryfy nie są obliczane zależnie od tego, czy pasażer jest bogaty, czy też nie”. KLM. Delta oraz British Airways odmówiły odpowiedzi na to pytanie.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL