Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Literatura

Białe kruki w telefonie

Urna spalonych ksišżek, dwumilionowy obiekt Polony
biblioteka narodowa
Polona – biblioteka cyfrowa wykorzystujšca zasoby Biblioteki Narodowej – udostępnia właœnie dwumilionowy obiekt.

– Dzięki Polonie każdy może mieć magazyn Biblioteki Narodowej w swojej kieszeni, w swoim telefonie komórkowym czy swoim komputerze – mówi „Rzeczpospolitej” dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej. – Dzięki niej realizujemy naszš misję. Od kilku lat udostępniamy nasze zbiory wszystkim i wszędzie.

Polona to rewolucja – opublikowane w niej najwyższej jakoœci cyfrowe kopie ksišżek, czasopism, map, nut, fotografii i rycin można nie tylko oglšdać, ale także pobierać i dowolnie wykorzystywać – za darmo i bez ograniczeń. Jest też możliwoœć dzielenia się oglšdanymi zbiorami na portalach społecznoœciowych.

Główna strona Polony to „cyfrowa pinakoteka”. Codziennie pokazywane sš na niej najciekawsze obiekty i tematyczne kolekcje. Z tysięcy digitalizowanych obiektów wybierane sš te najcenniejsze. O najbardziej fascynujšcych w Przeglšdzie Cyfrowej Biblioteki Narodowej opowiadajš specjaliœci i fascynaci.

– Z okazji udostępnienia dwumilionowego obiektu usprawniliœmy oprogramowanie Polony – dodaje dyrektor Makowski. – Można w niej znaleŸć np. kalendarz do wyszukiwania prasy. Wpisujšc konkretny tytuł, otrzymujemy listę roczników, a pola aktywne pokazujš, które wydania gazet mamy w swoich zbiorach. Jest nawet podział na wydania poranne i wieczorne. Widać też historię tytułu.

Uruchomiono także panel instytucji, czyli każda biblioteka – wielka, jak Biblioteka Narodowa czy Biblioteka Jagiellońska, oraz zupełnie mała – może za darmo zaprezentować swoje zbiory. Ostatnio włšczono zbiory Instytutu Teatralnego czy Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.

Klepsydra pamięci

Niezwykły charakter ma obiekt dwumilionowy udostępniony dziœ przez Polonę. To urna spalonych ksišżek – wspomnienie po najcenniejszych zbiorach Biblioteki Narodowej: 50 tys. rękopisów i 80 tys. starodruków, tysišcach rycin, rysunków, map, nut, z których pozostała garstka popiołu.

– Ta urna to dla nas relikwia. Œwiadectwo niewyobrażalnego barbarzyństwa – przypomina Tomasz Makowski. – W 1945 roku bibliotekarze byli jednymi z pierwszych, którzy wrócili do Warszawy. Warto przytoczyć tu relację Bogdana Korzeniewskiego, który wszedł do magazynu i zobaczył go takim, jakim go zostawił: woluminy niemal w komplecie stały na metalowych półkach. Kiedy dotknšł palcem jednego z nich, ten rozsypał się w pył. I tak było z resztš księgozbioru. Cały magazyn zbiorów BN zsunšł się na podłogę. Ksišżki bowiem się nie palš, tylko popielš. Nieliczne, które zachowały kształty, zebrano do szklanej urny. Ten popiół stale się osypuje. W urnie, pod wpływem grawitacji, staje się klepsydrš pamięci. Bolesnym wspomnieniem po stracie mšdroœci i piękna, bo zginęły rękopisy filozoficzne, iluminowane, polskie, francuskie i włoskie. Zostały celowo podpalone już po działaniach wojennych.

Wielkie straty dotyczš teatraliów, przepadły m.in. egzemplarze z notatkami Bogusławskiego, ale też 10 tys. rękopisów œredniowiecznych, z XVI i XVII w., z Biblioteki Załuskich, największej biblioteki XVIII-wiecznej Europy, pierwszej polskiej Biblioteki Narodowej. Były w jednym egzemplarzu. To strata bez precedensu we współczesnej historii œwiata.

– Dziœ, po 70 latach, oprócz 2 tys. ocalonych mamy 34 tys. rękopisów – wylicza dyrektor Makowski – ale oczywiœcie póŸniejszych.

Obiekt nr 1 999 999 udostępniony przez Polonę to rękopis francuski z XV wieku po raz pierwszy zeskanowany. Trafił do pierwszej biblioteki braci Załuskich, czyli Biblioteki Rzeczypospolitej, bo tak nazwała się instytucja powstała 270 lat temu w Warszawie. Ten piękny rękopis obrazuje wielkie tradycje polskiego kolekcjonerstwa. Na rozkaz Katarzyny II został wywieziony do Petersburga z całš Bibliotekš Załuskich i odzyskany dopiero w XX w.

Pierwszy Schulz

Numer 2 000 001 to „Sanatorium pod Klepsydrš” Brunona Schulza. Biblioteka Narodowa przypomina w ten sposób jednego z najbardziej niezwykłych twórców polskiej literatury, którego przypadajšca w tym roku 125. rocznica urodzin i 75. tragicznej œmierci przechodzi niemal bez echa.

Zeskanowane i wkrótce udostępnione pierwsze wydanie „Sanatorium pod Klepsydrš” ukazało się 80 lat temu, w paŸdzierniku 1937 roku, krótko przed datš 30 paŸdziernika 1937 roku, kiedy to w „Nowym Dzienniku” opublikowano pochlebnš recenzję pióra Artura Sandauera. Pierwsze wydanie jest ilustrowane ponad 30 rysunkami Brunona Schulza. Dodatkowš wartoœć stanowi odręczna dedykacja pisarza: „Panu Ludwikowi Marcoussisowi z wyrazami podziwu. Bruno Schulz”.

Pierwsze wydanie dzieła dedykowane jest Józefinie Szelińskiej, wielkiej miłoœci pisarza i przez kilka lat jego narzeczonej. Unikatowoœć tej publikacji polega i na tym, że rękopisy opowiadań zawartych w tym tomie oraz wczeœniejszych, składajšcych się na „Sklepy cynamonowe”, tak jak większoœć dorobku Schulza spłonęły w czasie wojny. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL