Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Lista 500

Niepewność mimo niezłej pogody

Witold M. Orłowski
Fotorzepa/Radek Pasterski
Dane z Listy 500 potwierdzajš, że z nastrojami w przedsiębiorstwach nie jest najlepiej.

No i mamy kolejnš edycję Listy 500. Zawsze czekam na niš z zainteresowaniem, ale w tym roku czekałem z zaciekawieniem wyjštkowym. Dlaczego? Bo nie do końca rozumiem, co naprawdę dzieje się dziœ w gospodarce. W normalnych czasach dane z Listy stanowiš przede wszystkim dobre uzupełnienie danych statystycznych prezentowanych przez GUS. Pokazujš więcej, np. lepiej informujš o zmianach strukturalnych, ale w generalnej wymowie potwierdzajš znane nam trendy.

Sprzeczne sygnały z gospodarki

W czasach nie do końca normalnych dziejš się jednak czasem rzeczy dziwne, które trudno wytłumaczyć. Obiektywne dane statystyczne zaczynajš się rozmijać z nastrojami. To z kolei może wpływać na decyzje przedsiębiorstw, czynišc je na pozór trudnymi do zrozumienia. Z takš właœnie sytuacjš musieliœmy się najwyraŸniej zmierzyć w zeszłym roku. Z gospodarki płynęły dziwne i sprzeczne sygnały. Mieliœmy do czynienia z solidnym wzrostem popytu rynkowego – stymulowanym i rosnšcymi płacami, i zwiększonymi wydatkami socjalnymi rzšdu. NieŸle było również na rynkach zagranicznych, a nasz eksport wzrastał w tempie najszybszym od kilku lat. Ceny i kursy walutowe były doœć stabilne, stopy procentowe rekordowo niskie, sektor bankowy gotów do udzielania kredytów, œrodki zgromadzone na firmowych kontach ogromne, w finansach państwa nie zagrażała żadna katastrofa. Mogłoby się więc wydawać, że również w firmach powinien zapanować optymizm, znajdujšc swoje ujœcie we wzroœcie inwestycji. Tymczasem dane GUS wskazujš na coœ innego – w inwestycjach mieliœmy w roku 2016 wyraŸnš zapaœć. Oczywiœcie, że za większš częœć tego zjawiska odpowiadało załamanie się inwestycji publicznych, przede wszystkim infrastrukturalnych. Ale dostępne (póki co niepełne) dane sugerujš, że również w przypadku inwestycji przedsiębiorstw mieliœmy w najlepszym razie do czynienia ze stagnacjš, a w wielu branżach bez wštpliwoœci z poważnym spadkiem.

Czy dane z Listy 500 potwierdzajš, że z nastrojami w przedsiębiorstwach nie jest najlepiej, a decyzje inwestycyjne rozbiegły się z wynikami produkcyjnymi i finansowymi? Niestety, tak. Dane o sprzedaży wyglšdajš naprawdę dobrze: we wszystkich 500 firmach wzrosła ona o 3,5 proc. Wzrosły też zyski: w tych 338 firmach z Listy, które podały porównywalnš informację za ostatnie lata, suma zysków wzrosła o 80 proc. A jednoczeœnie inwestycje (zaraportowane przez 219 firm, które podały takie informacje) spadły nominalnie o 7 proc.

Jak to możliwe? Spadek zapału do inwestowania w firmach daje się wytłumaczyć tylko powszechnym wzrostem poczucia niepewnoœci. Niepewnoœci dotyczšcej otoczenia zewnętrznego Polski – wstrzšsanego niepokojem o skutki Brexitu, wyboru Donalda Trumpa czy zbliżajšcych się wyborów w kilku krajach europejskich. Ale również niepewnoœci dotyczšcej polityki, którš ma zamiar prowadzić nasz rzšd. Bo trudno o jakškolwiek pewnoœć, jeœli najważniejsi członkowie rzšdu potrafiš w cišgu kilku tygodni złożyć kilka całkowicie sprzecznych deklaracji na temat kierunku fundamentalnych zmian podatkowych, a na koniec powiedzieć, że chwilowo żadnych zmian nie będzie. Albo jeœli podejmowane przez poszczególne ministerstwa działania stojš w całkowitej sprzecznoœci ze strategiš polityki gospodarczej ogłoszonš przez wicepremiera Morawieckiego.

Refleksja nad historiš i przyszłoœciš

Czy kiepskie nastroje mogš być trwałym zagrożeniem dla rozwoju polskich firm? Czy też mamy do czynienia tylko z czasowym odchyleniem od œcieżki rozwoju, na którš za czas jakiœ powrócimy? Pomocš w odpowiedzi mogš być doœwiadczenia z przeszłoœci. Przypomnę więc teraz krótko historię rozwoju polskich firm widzianš przez pryzmat moich komentarzy do kolejnych edycji Listy 500. Ku refleksji i zastanowieniu, co może nas czekać w przyszłoœci.

Mój pierwszy komentarz (dotyczšcy danych z roku 2002) był zatytułowany „Atleci sš zmęczeni". Koniunktura była kiepska, a polskie firmy przechodziły okres bolesnej restrukturyzacji. Lista 500 pokazywała jednak, że ich konkurencyjnoœć się poprawia. W kolejnym roku nastšpiło więc już „Senne przebudzenie", bo gospodarka odbijała się od dna, a następnie „Poranna gimnastyka", czyli rozkręcanie się produkcji i inwestycji wraz z przystšpieniem do Unii. Mimo kiepskich nastrojów w roku 2005 polskie firmy znalazły się „Na rozbiegu", potem nastšpiło „Wybicie do skoku", a w roku 2007 „Wielki Skok": potężny wzrost produkcji, eksportu i inwestycji. W kolejnym roku przyszedł jednak globalny kryzys, zagroziła nam recesja, żarty się skoczyły, a polskie firmy znalazły się „Przed schodami". Na szczęœcie jednak nie spadły z tych schodów, więc kolejny komentarz nosił tytuł „Utrzymana równowaga". W roku 2010 nadeszło znów „Niepewne przyspieszenie", potem dalszy ruch „Ostrożnie, lekko pod górkę". Rok póŸniej skutkiem zachodnioeuropejskiej recesji było znów „Ciężko, coraz ciężej", a rok potem polskie firmy stanęły „Prawie w miejscu". Ale ponownie dały sobie radę, więc kolejny komentarz mogłem już opatrzyć tytułem „Mocny może więcej". Dane za rok 2015 sugerowały ruch „W górę, wbrew nastrojom". Teraz jednak, przynajmniej na jakiœ czas, niepewnoœć wzięła górę nad optymizmem.

Ale nie ma co rozpaczać. Polskie firmy sš mocne, polskie finanse się trzymajš, polska gospodarka da sobie radę, tak jak dawała sobie radę w przeszłoœci. Okres niepewnoœci kiedyœ się skończy, powróci silniejszy apetyt na rozwój i inwestycje. Š?

prof. Witold M. Orłowski jest doradcš PwC w Polsce i rektorem Akademii Vistula

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL