Lekarze i pielęgniarki

Anestezjolog zakwalifikuje do operacji w poradni przyszpitalnej

Fotolia.com
Przed zabiegiem odwiedzimy przyszpitalną poradnię anestezjologiczną, a po pobycie w szpitalu pójdziemy na kontrolę do szpitalnego internisty lub pediatry. Ma to pomóc skrócić kolejki.

Od stycznia nie będziemy kłaść się do szpitala „na ślepo", ryzykując niezakwalifikowanie do operacji już po zajęciu łóżka w sali chorych. Nowelizacja rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z ambulatoryjnej opieki specjalistycznej przewiduje, że do szpitali wrócą poradnie anestezjologiczne.

Kwalifikacji do operacji czy badania ze znieczuleniem (np. endoskopowego) anestezjolog dokona, zanim pacjent trafi do szpitala. Pozwoli to uniknąć niepotrzebnych hospitalizacji. Dziś często się zdarza, że stan pacjenta, skierowanego na zabieg kilka tygodni wcześniej, gwałtownie się pogarsza. Lekarz, który na kilka godzin przed operacją przeprowadza wywiad anestezjologiczny, mierzy ciśnienie i go osłuchuje, stwierdza, że poddanie narkozie zagrażałoby życiu chorego. Człowiek, który dzień lub dwa wcześniej trafił do szpitala, wraca więc do domu – często oddalonego o wiele kilometrów.

Zdaniem specjalistów ze Związku Zawodowego Anestezjologów (ZZA) wprowadzenie wcześniejszej konsultacji w poradni przyszpitalnej pozwoli zaoszczędzić takiemu pacjentowi drogi, kosztów i stresu, a lekarzom pozwoli pracować zgodnie z przepisami. Rozporządzenie w sprawie standardów postępowania w anestezjologii i intensywnej terapii zakłada bowiem, że konsultacja anestezjologiczna powinna odbyć się minimum dobę przed zabiegiem. Dziś w wielu przypadkach przeprowadzana jest kilkanaście, a nawet kilka godzin wcześniej. Dokonuje jej dyżurny anestezjolog, który w każdej chwili może być odwołany do pilnego przypadku. To sprawia, że ma na nią mniej czasu.

Podczas odrębnej wizyty lekarz dokładnie oceni stan zdrowia kierowanego na zabieg, przeanalizuje wyniki badań, zapyta o choroby i przyjmowane leki. Zdaniem autorów nowelizacji ograniczy to występowanie powikłań po znieczuleniu i zapewni pacjentowi lepsze przygotowanie do niego.

Takie rozwiązanie to także ochrona przed zakażeniami szpitalnymi, które coraz łatwiej wynieść z lecznicy. Samo uniknięcie niepotrzebnej hospitalizacji jest więc nie tylko oszczędnością wydatków (doba kosztuje ok. 400 zł), ale ochroną przed potencjalnie śmiertelnym zakażeniem, o które łatwiej w przypadku pacjentów z osłabioną odpornością.

Samych pacjentów najbardziej ucieszy możliwość kontroli po pobycie w szpitalu w poradni internistycznej lub pediatrycznej na terenie szpitala. Dotychczas na kontrolę zgłaszali się do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), a lekarz rodzinny nie zawsze dokładnie wiedział, jak wyglądało leczenie w szpitalu. To też dodatkowa korzyść w postaci krótszej hospitalizacji. W sytuacji, gdy lekarz wie, że za kilka dni skontroluje pacjenta w poradni, może szybciej wypuścić go do domu. Porada pozwoli nie tylko na monitorowanie stanu zdrowia pacjenta, ale także na ewentualną korektę leków czy zaleceń.

Rozporządzenie przewiduje też wyodrębnienie nowego świadczenia szpitalnego – porady specjalistycznej w dziedzinie chorób wewnętrznych i pediatrii, co, zdaniem resortu zdrowia, doprowadzi do bardziej racjonalnego wydawania środków publicznych.

Nowy dokument reguluje też kwestie podawania chemioterapii. Dotychczas teoretycznie można było ją podawać ambulatoryjnie, czyli w przychodniach, ale brakowało regulacji wskazujących nazwy poradni, w jakich można ją stosować. Dokument precyzuje, że chemioterapia może być podawana m.in. w poradniach dla dorosłych i dla dzieci: onkologicznej lub onkologii i hematologii dziecięcej, hematologicznej, gruźlicy i chorób płuc, endokrynologicznej, chirurgii onkologicznej, urologicznej czy transplantologicznej.

Zdaniem komentatorów przywrócenie poradni internistycznych to jedno z najważniejszych zmian wprowadzanych wraz z ustawą o sieci szpitali. Ma jednak przeciwników w lekarzach rodzinnych. Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce zauważyło, że porady w poradniach przyszpitalnych nie mogą być udzielane przewlekle, bo może to narażać pacjenta na zbędne procedury medyczne, a system – na dodatkowe koszty.

Uznali też, że takie rozwiązanie sprawi, że poradnie internistyczne i pediatryczne przy szpitalach będą wchodzić w kompetencje poradni POZ, a to na podstawowej opiece zdrowotnej miał opierać się system ochrony zdrowia.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.kowalska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL