Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Lekarze i pielęgniarki

Ratownik medyczny będzie mógł stwierdzić zgon

Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Zamiast czekać na przyjazd lekarza, ratownik będzie mógł stwierdzić zgon, który nastšpił w trakcie akcji medycznej.

Zgon i jego przyczyna będš mogły być ustalane także przez kierownika zespołu medycznego, którym może być ratownik lub jeżdżšca w karetce pielęgniarka. Takie rozwišzanie przewiduje projekt tzw. małej nowelizacji ustawy o państwowym ratownictwie medycznym, a konkretnie nowy art. 11 ust. 1 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych.

Dwa zespoły oderwane

W tym tygodniu przewodniczšcy Ogólnopolskiego Zwišzku Zawodowego Ratowników Medycznych (OZZRM) dostał odpowiedŸ z resortu zdrowia na pismo w sprawie postępowania ze zwłokami i szczštkami ludzkimi. Dyrektor Departamentu Ratownictwa Medycznego i Obronnoœci dodał, że procedowany jest projekt ustawy o stwierdzaniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów, który kwestie stwierdzania œmierci „kompleksowo dostosowuje do realiów". Zdaniem ratowników o takie dostosowanie aż się prosi:

– Dziœ ratownik nie może stwierdzić zgonu, nawet gdy jest ewidentny, np. gdy doszło do dekapitacji i poszkodowany ma uciętš głowę. Musi wzywać zespół specjalistyczny, który jeŸdzi z lekarzem – tłumaczy Roman Badach-Rogowski, przewodniczšcy Krajowego Zwišzku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego (KZZPRM). – A że na 1533 zespoły ratownictwa medycznego ponad tysišc to zespoły podstawowe, w których jeżdżš sami ratownicy lub pielęgniarki, na stwierdzenie zgonu czeka się nawet kilka godzin. I tak dwa zespoły ratownictwa, zamiast ratować żywych, zajmujš się procedurami administracyjnymi – wystawianiem karty zgonu – tłumaczy Badach-Rogowski.

Takie rozwišzanie nie podoba się lekarzom. Polskie Towarzystwo Medycyny Stanów Nagłych i Katastrof w uwagach do projektu zauważa, że „ustalenie przyczyny zgonu przez ratownika medycznego na miejscu zdarzenia wykracza poza jego możliwoœci, wiedzę i kompetencje wynikajšce z procesu kształcenia".

Majš wiedzę

Ratownicy uważajš, że sš doskonale przygotowani:

– Takie kwalifikacje dajš im studia. Ratownicy doskonale wiedzš, kiedy ustajš funkcje życiowe. Poza tym, po zaprzestaniu resuscytacji kršżeniowo-oddechowej sporzšdza się tzw. protokół asystolii, czyli braku elektrycznej czynnoœci serca, o której œwiadczy cišgła linia na wydruku z defibrylatora – argumentuje przewodniczšcy KZZPRM. Jego zdaniem za niechęciš przyznania ratownikom takich uprawnień, poza zamiarem utrzymania zespołów specjalistycznych, może stać błędne przekonanie również niektórych decydentów, że to ratownicy stali za słynnš aferš „łowców skór" z łódzkiego pogotowia, którzy na poczštku wieku dostarczali zwłoki do opłacajšcych ich zakładów pogrzebowych. – Trzeba podkreœlić, że afera „łowców skór" dotyczyła lekarzy i sanitariuszy. W procederze nie brał udziału żaden ratownik. Takie stanowisko jest niesprawiedliwe i krzywdzšce – dodaje Badach-Rogowski. Š?

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Juliusz Jakubaszko - prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, członek zarzšdu Œwiatowej Federacji Medycyny Ratunkowej (IFEM)

Ratownik medyczny nie ma odpowiedniego przygotowania do stwierdzania zgonu, które jest trudne i wymaga specjalnych kwalifikacji nawet od lekarza. Znane sš przypadki, gdy pacjent, u którego stwierdzono zgon, nagle „ożywał" pod wpływem zmiany temperatury, a także te bardziej drastyczne, gdy czarny worek, w który na miejscu zdarzenia zapakowano zwłoki, nagle zaczynał się poruszać. Zgonu nie można okreœlić tylko na podstawie asystolii, czyli braku czynnoœci elektrycznej serca, którš wskaże defibrylator, bo często œwiadczy ona nie o zgonie, ale o œmierci klinicznej, a odróżnienie œmierci klinicznej od zgonu pacjenta jest odpowiedzialnym i trudnym procesem nawet dla lekarza. Powierzenie ratownikom orzekania zgonu jest po prostu nieprzemyœlane i œwiadczyłoby o postępujšcej degradacji medycyny w Polsce.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL